RAP
Między Malcolmem X a subkulturą gangową

Zbigniew Marcin Kowalewski
@ Zbigniew Marcin Kowalewski, 1994.
ISBN 83-901767-0-X
Warszawa 1994

Rap to kolejny wytwór czarnej Ameryki, której historyczny dynamizm w dziedzinie twórczości muzycznej nie wygasa. Rap stworzyła młodzież z miejskiego getta. Rap przypomniał młodemu pokoleniu idee i czyny Malcolma X, Czarnych Panter i czarnego ruchu wyzwoleńczego lat 60-tych. Rap zapowiedział powstanie w Los Angeles i opiewał je nim wybuchło w kwietniu 1992 roku.

Malcolm X zmienił świadomość czarnej Ameryki. Kim był naprawdę, przez kogo i dlaczego został zamordowany? Kim są Czarni Muzułmanie, co to jest czarny nacjonalizm? Rap gangsterski wyrósł na podłożu wojny młodzieżowych gąngów ulicznych. Skąd się wzięły gangi Crips i Bloods, jak przeobraziły subkulturę gangową? Jak rap przyczynił się do ruchu rozejmowego wśród gangów?

Teledysk zespołu Public Enemy o desancie czarnych komandosów w Arizonie wywołał burzę w amerykańskich mediach. Dlaczego? Podczas walki o fotel prezydencki Bush i Clinton urządzili nagonkę na raperów. Co było tego przyczyną? Raper Ice-T zrobił rewolucję w heavy metalu. Dlaczego zakazano rozpowszechniania jego utworu Cop Killer? Mówi się, że rap to rzecz męska. Czy to prawda? Skąd w rapie bierze się ostry seksizm?

O tym wszystkim dowiesz się z tej książki.

Zbigniew Marcin Kowalewski jest między innymi autorem książek Guerrilla latynoamerykańska (Ossolineum, Wrocław 1978) i Rendez-nous nos usines! (La Breche, Paryż 1985), współautorem książek Antropologia de la guerrilla (wraz z Miguelem Sobrado, C. M. Nueva Izquierda, Caracas 1971), Qui a peur de Malcolm X? (wraz z Fode Syllą, Ramsay, Paryż 1993) oraz prac zbiorowych Chłopstwo w źyciu politycznym Trzeciego świata (pod red. Tadeusza Łepkowskiego, Ossolineum, Wrocław 1976), Western Expansion and Indigenous Peoples (pod red. Eliasa Sevilla-Casas, Mouton, Haga - Paryż 1977), Anthropology and Social Change in Rural Areas (pod red. Bernardo Berdichewsky'ego, Mouton, Haga - Paryż - Nowy Jork 1979), Marx... ou pas? Reflexions sur un centenaire (EDl, Paryż 1986), Chiesa, partito e masse nella crisi polacca 1939-1981 (pod red. Antonio Moscato, Lacaita, Rzym 1988), Gorbachev's USSR: ls Stalinism Dead? (pod red. Carla Finamore, Walnut, San Francisco 1989), The USSR 1987-1991. Marxist Perspectives (pod red. Marilyn Vogt-Downey, Humanities Press, Atlantic Highlands, N. J. 1993) i Malcolm X, revolutionnaire noir (Paryż, La Breche, w druku). Opublikował liczne artykuły o rapie w amerykańskim czasopiśmie "Socialist Action".

Muzyka rapowa (wraz z heavy-metalową rapera Ice-T), subkultura i czarna walka wyzwoleńcza - to trzy ściśle związane ze sobą zjawiska: kształtują one świadomość czarnej młodzieży w Stanach Zjednoczonych i ewolucję tej świadomości.

W głośnym filmie czarnego reżysera amerykańskiego Spike'a Lee o Malcolmie X, który wszedł na ekrany w listopadzie 1992 roku, wykorzystano wielu najwybitniejszych czarnych artystów. Joe Turnera, Lionela Hamptona, Billie Holiday, Elli Fitzgerald, Johna Coltrane'a, Raya Charlesa, Arethy franklin. Wszystkie odtworzone utwory, wyjaśniał Spike Lee, "odzwierciedlają w jakiś sposób, co to znaczy żyć, oddychać, umierać i kochać, będąc potomkiem niewolników". Muzyka ta towarzyszyła życiu Malcolma X, a wielu z wymienionych czarnych artystów było jego przyjaciółmi czy to w czasach, gdy znany jako Detroit Red wiódł życie przestępcy i bawił się w nocnych lokalach, czy później, gdy był rewolucjonistą, którego przesłanie wstrząsało zarówno czarną jak i białą Ameryką i odbijało się potężnym echem na świecie.

Gdy jednak na zakończenie filmu wypadało przekazać nagranie muzyki w ręce młodego pokolenia, zabrzmiał rap: hymn rapowy Revolution, nagrany przez zespół Arrested Development. Była to niejako naturalna kolej rzeczy.

Jako pierwsi przywrócili pamięć o ideach i czynach Malcolma X w prawie ćwierć wieku po jego śmierci. "Dzięki nim całe pokolenie czarnej młodzieży poznało Malcolma", mówi Spike Lee. To również raperzy w kilkanaście lat po rozbiciu Czarnych Panter i upadku ruchu na rzecz czarnej władzy obwieścili, że trzeba nadal i na nowo mówić o rewolucji.

Gangsterska gałąź rapu powstała na podłożu wojny między rips i Bloods w południowej Kaliforni. Wraz z rapem zwanym afrocentrycznym zapowiedziała powstanie w Los Angeles, które wybuchło wiosną 1992 roku.
Część rapu gangsterskiego przygotowała grunt pod ruch rozejmowy w gangach i stała się w ich łonie czynnikiem rozwoju czarnej świadomości.

Muzyka czarnej Ameryki zawsze była muzyką ludową. Wywodziła się z warstw najniższych - najpierw niewolników, potem drobnych chłopów, wreszcie robotników miejskich. Zawsze towarzyszyła ewolucji świadomości Czarnych i wywierała na nią wielki wpływ. Nie sięgając dalej w przeszłość, przytoczmy dwa fakty za wybitnym znawcą tej muzyki, czarnym poetą i dramaturgiem Amiri Baraką (znanym dawniej pod nazwiskiem LeRoi Jones). Żar, wizja i gniew twórczości Johna Coltrane'a uzupełniały brutalne prawdy, które głosił Malcolm X, a zmiany które w końcu lat 60-tych zaszły w muzyce Milesa Davisa, odzwierciedlały ton, jaki czarnemu ruchowi wyzwoleńczemu nadawały wówczas Czarne Pantery. Baraka pokazuje w swoich pismach, jak bardzo czarna muzyka jest naznaczona walką z białym kapitalizmem i kontestacją wobec ciążących ku niemu środowisk czarnej klasy średniej.

W książce tej piszemy Czarny (Black) a nie Murzyn (Negro), gdyż ten ostatni termin, uznany przez czarną społeczność za obraźliwy i rasistowski, pod jej presją wyszedł z użycia w USA w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, czego polskie mass-media uparcie nie chcą przyjąć do wiadomości. W przeciwieństwie do biały piszemy Czarny z dużej litery, gdyż oznacza to przynależność do czarnego narodu, żyjącego w USA, a nazywanego również afroamerykańskim (Afro-American) afrykańsko-amerykańskim (African American) i nowoafrykańskim (New African).

I

Malcolm X

PROROK CZARNEJ REWOLUCJI

"Miałem sen..." w sierpniu 1963 roku setki tysięcy ludzi wzięły udział w marszu na Waszyngton, który był kulminacją wielu lat walki o prawa obywatelskie dla Czarnych. Pastor Martin Luther King w najbardziej natchnionej mowie, jaką kiedykolwiek wygłosił, opowiedział o swoim marzeniu integracji rasowej. Malcolm X, który uczestniczył w marszu, rzekł wówczas: "Sen Kinga stanie się koszmarem."

W latach 1964-1965 władze Stanów Zjednoczonych przyznały Czarnym pełne prawa obywatelskie. Uchwalone wówczas ustawy położyły kres segregacji rasowej, która jeszcze w sto lat po zniesieniu niewolnictwa obowiązywała w stanach południowych. (Ich uchwalenie nie byłoby w ogóle potrzebne, gdyby przestrzegano pięciu poprawek konstytucji i ustaw o prawach obywatelskich, uchwalonych przez Kongres USA prawie sto lat wcześniej - po zakończeniu wojny secesyjnej.) Malcolm X mówił jednak, że kwestia afroamerykańska nie jest jedynie kwestią praw obywatelskich czarnej mniejszości rasowej, lecz również, a nawet przede wszystkim, kwestią praw ludzkich czarnego narodu, wśród których podstawowe - to prawo do samostanowienia.

Malcolm X był czarnym nacjonalistą, to znaczy uważał, że w USA ludzie rasy czarnej są narodem uciskanym i dążył, aby stali się narodem wolnym. Wyjaśniał, że w ustroju kapitalistycznym nie jest to możliwe, tak jak nie jest możliwe, aby kura zniosła kacze jajo. Biała supremacja ma oparcie w kapitalizmie i może zostać obalona tylko razem z nim. ,Do tego, mówił, jest nieodzowna czarna rewolucja, ściśle powiązana z walką wyzwoleńczą narodów kolonialnych i zależnych na całym świecie.

Żadna z rewolucji demokratycznych, które stworzyły naród amerykański i utorowały drogę rozwojowi kapitalizmu w Ameryce, nie zintegrowała rasy czarnej. Pierwsza, wojna o niepodległość, utrzymała niewolnictwo Czarnych. Drugą była wojna domowa, spowodowana secesją niewolniczych stanów południowych.
Początkowo Północ, w której panował nowoczesny kapitalizm przemysłowy, walczyła jedynie o utrzymanie jedności narodowej. Zwycięstwo wojskowe Północy nie było jednak możliwe bez obalenia niewolnictwa na Południu. Akt emancypacji niewolników, wydany przez Abrahama Lincolna, zamienił wojnę konstytucyjną w wojnę rewolucyjną. Zaciąg 200 tysięcy czarnych ochotników do armii Północy i ucieczka 600 tysięcy niewolników z plantacji na Południu przesądziły o wyniku wojny.

Biała rewolucja narodowo-demokratyczna skojarzyła się z czarną rewolucją. Po wojnie domowej, w okresie Radykalnej Rekonstrukcji, na Południu pod osłoną armii federalnej powstały struktury władzy rewolucyjno-demokratycznej. Była szansa, że ukształtuje się jeden wielorasowy naród amerykański. Szansa ta została bezpowrotnie zaprzepaszczona. W 1876 roku burżuazja Północy, przerażona rozwojem ruchu robotniczego, który zyskał ogromnie na sile i bojowości wskutek zniesienia niewolnictwa, zawarła przymierze ze starą klasą panującą Południa. Ta odmówiła czarnemu chłopstwu prawa do ziemi i wolności, zaprowadziła własność obszarniczą i reżim segregacji rasowej. W trzydzieści lat po wojnie domowej ruch robotniczy poniósł porażkę, a klasa rządząca złamała tendencje do jedności czarnych i białych robotników.

Czarny naród, czarny nacjonalizm

Biała biedota z południa poszła na lep białej supremacji, włączając się czynnie do akcji przywracania rasistowskiego ucisku, a przywódcy polityczni białych społeczności robotniczych z północy zawiązali koalicję z południowymi konserwatystami w ramach partii demokratycznej. Czarna rewolucja poniosła klęskę została przerwana. Na skutek długotrwałego wykluczenia rasa czarna przeistoczyła się w odrębny, uciskany naród (1). Już w połowie XIX wieku Martin Delany, pierwszy wielki ideolog czarnego nacjonalizmu, stwierdzał: "jesteśmy narodem w narodzie, tak jak Polacy w państwie rosyjskim i Irlandczycy w państwie brytyjskim". Czarni są nadal "narodem w narodzie". Liczni czarni nacjonaliści i niektórzy socjaliści określają stosunki społeczne między białą a czarną Ameryką mianem "kolonializmu wewnętrznego".
Podstawa społeczna "czarnej kwestii USA" uległa z biegiem czasu gruntownej zmianie, wraz z proletaryzacją czarnego chłopstwa i masową migracją z rolniczego "czarnego pasa" na Południowym Wschodzie do wielkich miast przemysłowych na Północy i Zachodzie. Nie jest to już kwestia narodowościowa o charakterze chłopskim, lecz robotniczym. Czarni, których jest około 30 milionów, stanowią 13 proc. ogółu ludności USA. 80 proc. czarnej ludności mieszka w miastach, głównie na terenie gett zwanych wstydliwie inner cities, osiedlami wewnętrznymi. Ponad 90 proc. Czarnych należy do klasy robotniczej (podczas gdy wśród ludności białej około połowa), przy czym ucisk rasowy sprawia, że Czarni stanowią najbardziej wyzyskiwaną warstwę w łonie tej klasy. Czarna burżuazja prawie nie istnieje: tylko 3 proc. ogółu przedsiębiorstw w kraju należy do Czarnych, przy czym jedynie 17 proc. zatrudnia co najmniej jednego pracownika najemnego. Połowa tych firm działa w handlu detalicznym i usługach. Tylko niespełna 200 firm, mających czarnych właścicieli, zatrudnia ponad 100 pracowników.
1. W Polsce ukazała się tylko jedna praca, która stawia "czarną kwestię USA" jako kwestię narodowościową: książka Harry'ego Haywooda, Wyzwolenie Murzynów (PIW, Warszawa 1950). Prezentuje ona jednak ówczesny punkt widzenia Komunistycznej Partii USA i jest obciążona stalinowską teorią w kwestii narodowej, która obowiązywała w tym czasie cały ruch komunistyczny. Zgodnie z tezą Stalina, że współcześnie wszelka kwestia narodowa jest w gruncie rzeczy kwestią chłopską", w pracy tej redukuje się ośrodek czarnego narodu do strefy zacofanego kapitalizmu agrarnego w "czarnym pasie" Południa (początkowo, gdy w 1928 roku partia ta uznała Czarnych za odrębny naród, postulowała utworzenie na tym obszarze czarnej republiki, a póżniej, występując przeciwko czarnemu separatyzmowi, opowiadała się tylko za prawem Czarnych do samostanowienia w formie samorządu terytorialnego). Był to już wtedy pogląd zupełnie anachroniczny. Pierwszy masowy ruch narodowy Czarnych w XX wieku, kierowany przez Marcusa Garveya, rozwinął się 30 lat wcześniej głównie wśród wielkomiejskich robotników na Północy. W Polsce stanowisko KP USA poddał gruntownej krytyce Jerzy J. Wiatr w książce Zagadnienia rasowe w socjologii amerykańskiej (PWN, Warszawa 1959), jednakże zupełnie zanegował przy tej okazji narodowościowy charakter czarnej kwestii, obstając przy rozpowszechnionym poglądzie, jakoby była to jedynie kwestia rasowa w ramach jednego narodu amerykańskiego. Zdaniem Wiatra, głównym dowodem na poparcie tej tezy miało być nieistnienie odrębnej czarnej świadomości narodowej. Jak na ironię, w chwili, gdy książka ta się ukazała, w USA następował ponowny przypływ fali czarnego nacjonalizmu.


Czarny nacjonalizm - w tym nurt zwany czarnym separatyzmem, który aspiruje do "ziemi i niepodległości", czyli utworzenia odrębnego czarnego państwa - jest nacjonalizmem uciskanych i nie ma nic wspólnego z nacjonalizmem uciskających. Jest strategią zbiorowego przetrwania czarnej społeczności. Jak pisał w 1919 roku jeden z najwybitniejszych czarnych nacjonalistów XX wieku, Marcus Garvey, który przybył z Jamajki i na początku lat 20-tych przewodził w USA kilkumilionowemu ruchowi Czarnych (wtedy mówiło się jeszcze Murzyni, a nie Czarni), "w świecie wilków trzeba być uzbrojonym, a jednym z najpotężniejszych i najskuteczniejszych oręży, które pozostają w zasięgu Murzynów, jest wszędzie na świecie praktykowanie zasady. rasa na pierwszym miejscu" (2).

W książce Ostatni rok życia Malcolma X George Breitman tak zdefiniował czarny nacjonalizm: "Jest to tendencja ludzi czarnych w Stanach Zjednoczonych do łączenia się jako grupa, jako lud, w odrębny ruch, mający na celu walkę o wolność, sprawiedliwość i równość. Tendencja ta, ożywiana pragnieniem uciskanej mniejszości do stanowienia o własnym losie, głosi, że Czarni powinni kontrolować swój własny ruch oraz instytucje polityczne, gospodarcze i społeczne czarnej społeczności. Do charakterystycznych atrybutów czarnego nacjonalizmu należy duma rasowa, świadomość grupowa, nienawiść do białej supremacji, dążenie do uwolnienia się od białej kontroli oraz identyfikacja z czarnymi i niebiałymi grupami uciskanymi w innych częściach świata. II Już w XIX wieku nacjonalizm ten stawiał sobie za jeden z celów dekolonizację i niepodległość Afryki.

Czarny nacjonalizm stanowi nie tylko formę świadomości narodowej czarnego narodu (3), ale również podstawową formę świadomości klasowej czarnej klasy robotniczej USA. Jest zakorzeniony głównie w najbardziej skoncentrowanych, wyzyskiwanych i sproletaryzowanych środowiskach tej klasy. Nie ma natomiast żadnego zaplecza ani w nikłej czarnej burżuazji, ani w górnych warstwach klasy średniej, które dążą do integracji rasowej w celu zapewnienia sobie awansu społecznego w ramach systemu. Wiele dziesięcioleci temu czarny uczony i działacz W. E. B. DuBois stwierdził: "Murzyn z klas wyższych prawie nigdy nie był 7 nacjonalistą. Nigdy nie planował utworzenia państwa murzyńskiego, Kościoła murzyńskiego czy szkoły murzyńskiej ani nie przychodziło mu to nawet na myśl.
Myśl o takim rozwiązaniu powstawała zawsze w masach pod wpływem ucisku, którego nie mogły znieść. "Nic nie zmieniło się pod tym względem do dzisiaj.

ŻYCIE I ŚMIERĆ MALCOLMA X

Malcolm Little urodził się w 1925 roku. Był jednym z wielu dzieci pastora baptystów i czarnego nacjonalisty - którego za działalność w ruchu Marcusa Garveya prześladował Ku Klux Klan - oraz kobiety, która przyszła na świat w wyniku gwałtu, popełnionego na czarnej matce przez białego. Stąd zapewne dość jasna skóra i rude włosy Malcolma. Ojca zamordowali biali rasiści, matka na skutek nędzy i ciężkich przeżyć rozchorowała się umysłowo i została umieszczona na zawsze w szpitalu psychiatrycznym, a dzieci przejęła opieka społeczna.

W wieku 15 lat Malcolm zamieszkał w czarnym getcie w Detroit, gdzie wkrótce został przestępcą, sutenerem i narkomanem. Wstydził się swojego koloru skóry i marzyło mu się, że ucieknie przed dolą człowieka czarnego. "Wstąpiłem do bractwa czarnych mężczyzn i kobiet mających tak przeprany mózg, że uważają się za 'niższych' i patrzą na białych jako na istoty 'wyższe' aż do tego stopnia, że kaleczą i profanują swoje własne ciała, które dał im Bóg", wspominał później. "Gdy się na nich patrzy, przychodzi na myśi, że Czarny zatracił całkowicie swoją tożsamość, kontakt z samym sobą."

Czarni Muzułmanie

W wieku lat 21 został za włamanie skazany na karę 10 lat więzienia. Było to w roku 1946. W więzieniu przystąpił do czarnej organizacji pod nazwą Naród Islamu (NOI). Pod jej wpływem przeżył odrodzenie moralne i odzyskał poczucie tożsamości rasowej. Zgodnie z zasadą Narodu Islamu głoszącą, że czarny człowiek "powinien odstąpić od nazwiska, narzuconego jego przodkom przez właściciela niewolników i identyfikującego go jako niewolnika swojego pana", zrezygnował z nazwiska Little i zastąpił je literą X. (4) Pobyt w więzieniu wykorzystał do intensywnego samokształcenia. Zwolniony w 1952 roku, stał się wkrótce jednym z czołowych przywódców Narodu Islamu, nazywanego potocznie ruchem Czarnych Muzułmanów.
Ta na wpół religijna i na wpół polityczna organizacja powstała w 1930 roku, w getcie Detroit, wśród czarnej biedoty robotniczej, którą wielki kryzys strącił na dno ludzkiej egzystencji (jeszcze w 40 lat później czarny rewolucjonista George Jackson będzie pisał o straszliwych skutkach Wielkiej Depresji, utrzymujących się w osobowości pokolenia jego rodziców). Doktryna Narodu Islamu miała dwa źródła: ideologię Ogólnoświatowego Towarzystwa Poprawy Losu 8 Murzynów (UNIA), kierowanego przez Marcusa Garveya, i Świątyni Nauki Mauroamerykańskiej (MAST) - tę założył Noble Drew Ali, pierwszy czarny nacjonalista, który wprowadził do czarnej społeczności w USA islam twierdząc, że jest to "naturalna religia Czarnych". W owym czasie zarówno UNIA jak i MAST przeżywały schyłek swoich wpływów.

Naród Islamu założyli domokrążca Fard Muhammad i bezrobotny Elijah Muhammad (takie nazwiska przyjęli). Fard twierdził, że przybył z Mekki i odnalazł w Ameryce zagubiony - porwany i wywieziony w epoce handlu niewolnikami - lud, wywodzący się z afroazjatyckiej kolebki rodzaju ludzkiego i cywilizacji muzułmańskiej. Mitologla, kosmologia i eschatologia, wykładana przez Farda, opisywała proces dziejowy jako historię rozkwitu czarnej rasy, jej zniewolenia przez białą i zbliżającego się wyzwolenia. W 1934 roku Fard przepadł bez wieści w toku pierwszej akcji policyjnej, wymierzonej w organizację. Elijah Muhammad ogłosił, że Fard był wcielonym Allahem. Sam proklamował się "orędownikiem Allaha".
Naród Islamu twierdził, że chrześcijaństwo jest narzędziem panowania białej rasy, a islam prawdziwą religią czarnej. (5) Integrację rasową uważał za niemożliwą i niepożądaną. Głosił separację między rasami i potrzebę budowy niezależnego życia społecznego, gospodarczego i kulturalnego Czarnych. Zapowiadał, że panowanie rasy białej nad rasami kolorowymi dobiega końca w Ameryce i na całym świecie i że na sygnał dany przez Allaha zostanie obalone.
2. W ciągu XX wieku Antyle wydały wielu wybitnych rzeczników czarnej świadomości, których myśl i działalność odegrała ogromną rolę w skali międzynarodowej, a w szczególności wywarła wpływ na radykalne skrzydło czarnego ruchu wyzwoleńczego w USA i ruchu antykolonialnego w Afryce. Byli to Edward Blyden, Marcus Garvey, Claude McKay, George Padmore, Aime Cesaire, C. L. R. James, Frantz Fanon, Stokely Carmichaei. James, autor Czarnych jakobinów, książki o pierwszej czarnej rewolucji - haitiańskiej, był w latach 30-tych i 40-tych działaczem Czwartej Międzynarodówki, założonej przez Trockiego. 3. W polskiej literaturze o nurtach czarnego nacjonalizmu można przeczytać w moim artykule Black Power ("Etnografia Polska", tom XIII zeszyt 2, 1969) oraz w książkach Retta R. Ludwikowskiego, Murzyński radykalizm w USA: Czarni Muzułmanie, Czarna Władza, Czarne Pantery (PWN, Warszawa 1976) i Ewy Nowickiej, Afrykanie z wyboru: Afryka w świadomości Murzynów amerykańskich (PWN, Warszawa 1979). O Narodzie Islamu i Malcolmie X jest ponadto mowa w książkach Louisa E. Lomaxa, Bunt Murzynów (Iskry, Warszawa 1966) i Roberta Penn Warrena, W imieniu Murzynów (PIW, Warszawa 1974).


Program Narodu Islamu postulował następujące rozwiązanie czarnej kwestii: "Chcemy, żeby naszym ludziom w Ameryce, których przodkowie byli potomkami niewolników, zezwolono na utworzenie własnego oddzielnego państwa lub terytorium, czy to na tym kontynencie, czy gdzieś indziej." W programie zaznaczano: "Ponieważ nie możemy żyć z [potomkami właścicieli niewolników] w pokoju i na zasadach równości, bo po złożeniu im w ciągu 400 lat daniny potu i krwi zostaliśmy w zamian za to potraktowani w jeden z najgorszych sposobów, jakich kiedykolwiek doświadczyły istoty ludzkie, uważamy, że nasz wkład w budowę tego kraju i cierpienia, jakie zadała nam biała Ameryka, uzasadniają nasze żądanie całkowitego oddzielenia się w formie własnego państwa lub terytorium." Zarazem jednak Naród Islamu stwierdzał: "Chcemy, aby każdy czarny mężczyzna i każda czarna kobieta mogli swobodnie przyjąć lub odrzucić ideę separację od potomków właścicieli niewolników i stworzenia własnego kraju." Dopóki to nie nastąpi, Naród Islamu żądał dla wszystkich obywateli USA wolności, równości, sprawiedliwości, pracy i oświaty niezależnie od tego, jaką wyznają wiarę, do jakiej klasy należą i jaki mają kolor skóry. " Uważamy, że my, którzy deklarujemy się jako prawowierni muzułmanie, nie powinniśmy uczestniczyć w wojnach, w których giną ludzie. Uważamy, że to państwo nie ma prawa zmuszać nas do udziału w takich wojnach, gdyż nie mamy w nich nic do zyskania, dopóki Ameryka nie zgodzi się przyznać nam odpowiedniego terytorium, na którym mielibyśmy o co walczyć." Podczas wojny, w 1942 roku, Federalne Biuro śledcze rozbiło 7-tysięczny wówczas (według raportów policji) Naród Islamu, posądzając go o sianie defetyzmu i sprzyjanie Japonii. Ruch ten upatrywał bowiem w wielkim mocarstwie rasy "kolorowej" sprzymierzeńca, a jego członkowie odmawiali służby 9 wojskowej w armii amerykańskiej. Byli za to więzieni - sam Elijah Muhammad przesiedział w więzieniu cztery lata. Gdy Malcolm X przyłączył się do nich, było ich tylko kilkuset, na ogół w starszym wieku, skupionych wokół siedmiu meczetów. Naród Islamu miał wówczas wszelkie znamiona marginalnej sekty mesjanistycznej i nic nie wskazywało, że odegra kiedykolwiek ogromną rolę w rozwoju czarnej świadomości i w czarnym ruchu masowym.

Z meczetu w Harlemie Malcolm X rozwinął niezmiernie dynamiczną działalność. Naród Islamu szybko się rozbudował, uzyskał wpływy masowe i szerokie poparcie wśród czarnych robotników i młodzieży w gettach. Już od 1954 roku FBI, które bezbłędnie kojarzyło rozkwit ruchu z działalnością Malcolma X, umieściło go na listach potencjalnych "sabotażystów komunistycznych", czyli ludzi politycznie bardzo niebezpiecznych. Do końca 1955 roku powstało w całym kraju 27 nowych meczetów. W 1957 roku, gdy policja ciężko pobiła w Harlemie jednego z Czarnych Muzułmanów, Malcolm zorganizował demonstrację siły przed komisariatem i wymusił spełnienie postawionych przez siebie żądań. Od tej chwili on i jego ruch uzyskali wielki autorytet wśród ludności Harlemu.

Dien Bien Phu i Harlem

Cały ówczesny czarny ruch w USA rozwijał się pod silnym wpływem rewolucji antykolonialnej w Azji i Afryce. Niepodległości Indii i Indonezji, rewolucji chińskiej, wojny koreańskiej, zwycięstwa Wietnamu nad Francją pod Dien Bien Phu (pierwsza w historii wielka klęska militarna mocarstwa europejskiego w wojnie z narodem kolonialnym zelektryzowała nie tylko cały Trzeci świat, ale również czarne getta Ameryki), konferencji afroazjatyckiej w Bandungu, nacjonalizacji kanału sueskiego, niepodległości Ghany, wojny wyzwoleńczej w Algierii, dekolonizacji Konga. Był to bodziec dla rozwoju Narodu Islamu. Nawiązał on kontakty z ruchami wyzwoleńczymi i nowymi niepodległymi państwami w Trzecim świecie.
4. Pierwszym krokiem człowieka uciskanego na drodze do samowyzwolenia jest decyzja o odrzuceniu wizerunku samego siebie, zaszczepionego przez ciemięzcę, mówiła Angela Davis na swoich wykładach o dialektyce ucisku i wyzwolenia, wygłoszonych w 1969 roku na Uniwersytecie Kalifornijskim (Angela Davis parle, Editions Sociales, Paris 1971). Malcolm przeżył ten proces w więzieniu pod wpływem doktryny Narodu Islamu. Opisał go szczegółowo w swojej autobiografii.


Wpływał na radykalizację ruchu na rzecz praw obywatelskich. Nakład gazety Narodu Islamu "Muhammad Speaks", założonej przez Malcolma X, osiągał 600-900 tys. egzemplarzy. Wiosną 1963 roku prezydent John F. Kennedy oświadczył publicznie, że "ekstremizm" Narodu Islamu i Malcolma X stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Malcolm dawał za przykład Czarnym w USA rewolucje chińską, wietnamską, algierską, kubańską; o tej ostatniej mówił. oto prawdziwa rewolucja - ona obaliła system". Stał się głównym radykalnym rywalem Martina Luthera Kinga.

Rozwój Narodu Islamu i coraz bardziej wpływowa pozycja Malcolma X w czarnym ruchu świadczyły, że punkt ciężkości tego ruchu przesuwa się z Południa, gdzie toczył walkę z segregacją rasową, do czarnych skupisk robotniczych na Północy. Na początku lat 60-tych socjolog E. U. Essien-Udom pisał, że "ruch muzułmanów jest realną próbą zmiany układu sił w czarnej społeczności", gdyż "odzwierciedla narastanie świadomości i konfliktowości klasowej wśród czarnej klasy niższej, a w szczególności kwestionuje kierownictwo sprawowane przez czarną klasę średnią". George Breitman stwierdzał w tym samym czasie, że rosnące wpływy czarnego separatyzmu, reprezentowanego przez Naród Islamu, "świadczą o odrzucaniu amerykańskiego społeczeństwa klasowego od góry do dołu i silnym pragnieniu zerwania ze złem, tkwiącym w tym społeczeństwie." Jednakże kierownictwo Narodu Islamu trzymało się swojej tradycyjnej linii działania, nastawionej na propagandę, edukację i organizację. Odmawiało przejścia do agitacji i mobilizacji, czego domagał się Malcolm X, dążący do 10 czynnego zaangażowania Narodu Islamu w walki masowe, które toczył ruch na rzecz praw obywatelskich. Malcolm pragnął też zmodernizować doktrynę i strategię czarnego nacjonalizmu. Popadł na tym tle w konflikt z Elijahem Muhammadem. Jak to ustalił Karl Evanzz na podstawie własnych badań, przeprowadzonych między innymi w archiwach FBI i CIA, konflikt z "orędownikiem Allaha" został w znacznym stopniu zaaranżowany przez Federalne Biuro śledcze.

Obawiało się ono, że w razie śmierci podstarzałego i schorowanego Elijaha Muhammada, jego miejsce zajmie Malcolm X. Czynną rolę w prowokowaniu konfliktu odgrywał John Ali, krajowy sekretarz Narodu Islamu, który był agentem-prowokatorem FBI. Zmierzał do zniszczenia lub opanowania ruchu.
5. Rudi Dutschke, przywódca rewolucyjnych studentów zachodnioniemieckich w latach 60-tych, pisał, że w ruchu Czarnych Muzułmanów "islam jest uważany za radykalną opozycję wobec chrześcijaństwa, środek wyzwolenia od represyjnej interioryzacji interesów panowania białego czy ściślej kapitalistycznego społeczeństwa" (R. Dutschke, Ecrits politiques 1967-1968, Bourgois, Paris 1968).


Na początku 1964 roku Malcolm X zerwał z Narodem Islamu. Odbył pielgrzymkę do Mekki, gdzie przeszedł na ortodoksyjny islam sunnicki. Podczas dwukrotnych podróży na Bliski Wschód i do Afryki zaczął rozwijać własną myśl polityczną. Odrzucił pogląd Narodu Islamu, że rasa biała jako całość jest odwiecznym wrogiem ras kolorowych. Oddzielił politykę od religii, zakładając laicką organizację polityczną - Organizację Jedności Afroamerykańskiej (OAAU). "Był na drodze do syntezy czarnego nacjonalizmu i socjalizmu", pisze Breitman (6).

Essien-Udom stwierdza zaś: "Logiczną konsekwencją czarnej rewolucji podstawowego pojęcia w myśli Malcolma - był rewolucyjny socjalizm." W tym okresie Malcolm X działał coraz skuteczniej na rzecz umiędzynarodowienia walki Afroamerykanów, uzyskując dla niej szerokie poparcie w Trzecim Świecie.
Nawiązał bliskie kontakty z szefami wielu nowych niepodległych państw afrykańskich i arabskich, w tym z Naserem w Egipcie, Ben Bellą w Algierii i Nkrumahem w Ghanie, przez których był uważany za czołowego przywódcę czarnej Ameryki. Brał udział jako obserwator w konferencji na szczycie Organizacji Państw Afrykańskich. Przygotowywał wraz z kilkoma rządami afrykańskimi oskarżenie Stanów Zjednoczonych o ucisk Czarnych, które miało być wniesione na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ i trybunału międzynarodowego w Hadze.

Między Missisipi a Kongiem

Władze amerykańskie były tym zaniepokojone w najwyższym stopniu. Jesienią 1964 roku na sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ delegacje wielu państw Afryki i Trzeciego świata przypuściły gwałtowny atak na mocarstwa zachodnie w związku z interwencją w Kongo. Towarzyszyły temu ostre potępienia ucisku Czarnych w USA, w czym kluczową rolę odgrywał w kulisach Malcolm X. W Kongo (dzisiejszym Zairze), gdzie wybuchło wielkie powstanie ludowe przeciwko reżimowi neokolonialnemu, nastąpiła interwencja wojskowa USA i Belgii oraz białych najemników. Malcolm X przygotowywał wraz z rewolucjonistą latynoamery-
6. "Czarny nacjonalizm nie tylko daje się pogodzić z rewolucyjnym socjalizmem, ale są to nurty komplementarne, które powinny zespolić się ściśle w myśli i działaniu." Taki jest punkt widzenia amerykańskich socjalistów, którzy kontynuują podejście do czarnej kwestii w USA, wypracowane w latach 30-tych przez Lwa Trockiego. Jego poglądy o czarnym nacjonalizmie i separatyzmie w USA, w tym uzasadnienie prawa Czarnych do samostanowienia i utworzenia własnego państwa, są zebrane w książce (dotychczas niedostępnej po polsku) pod redakcją George'a Breitmana, Leon Trotsky on Black Nationalism and Self Determination (Pathfinder, New York - Toronto 1978). Stosunek między czarnym nacjonalizmem a socjalizmem wyjaśnił Breitman w książce The Last Year of Malcolm X: The Evolution of a Revolutionary (Pathfinder, New York - London - Sydney - Toronto 1989).
11 kańskim i jednym z przywódców rewolucji kubańskiej, Che Guevarą, plan pomocy dla powstańców kongijskich. Plan ten przewidywał wysłanie do Konga brygady międzynarodowej, złożonej z wojskowych kubańskich i ochotników afroamerykańskich.

Niektórzy towarzysze Malcolma uważali, że uzbrojoną brygadę ochotników należy wysłać do stanu Missisipi, gdzie szalał terror rasistowski. Malcolm odpowiedział na to: "Mówiąc o akcji, którą należy przeprowadzić w Kongo, mam na myśli akcję obejmującą również to Kongo, które jest w Missisipi. Pragnę jednak, aby każdy działacz afroamerykański zrozumiał, że żadna akcja nie przyniesie owoców w tym kraju, jeśli nie będzie związana z całokształtem walki, która toczy się w skali międzynarodowej. (...) Dopóki będziemy sądzić, że najpierw należy załatwić sprawę Missisipi, a dopiero potem zająć się Kongiem, dopóty nie załatwimy sprawy Missisipi." "Jeśli my, 22 miliony Czarnych w Ameryce, zrozumiemy, że nasze problemy są problemami narodów uciskanych w Wietnamie Południowym, w Kongo i w Ameryce Łacińskiej, to - ponieważ uciskane ludy ziemi stanowią większość, a nie mniejszość - podejdziemy do naszych problemów jak większość, która może żądać, a nie jak mniejszość, która musi prosić." "Błędne jest postrzeganie buntu Czarnych jako zwykłego konfliktu rasowego między Czarnymi a białymi lub jako problemu czysto amerykańskiego. To, co dziś widzimy, to powszechny bunt uciskanych przeciwko ciemiężcom, wyzyskiwanych przeciwko wyzyskiwaczom." (7) Kreml i rządy bloku radzieckiego wrogo milczały, upatrując w czynach i ideach Malcolma X ekstremizm groźny dla "pokojowego współistnienia", które cechowało stosunki Moskwy z Waszyngtonem w cieniu wojny wietnamskiej.

Natomiast w Hawanie, Pekinie i Hanoi podziwiano w Malcolmie człowieka, który śmiał rzucić imperializmowi amerykańskiemu wyzwanie od wewnątrz.

Służby specjalne USA z coraz większym niepokojem śledziły działalność Malcolma w kraju i zagranicą. Były przerażone poparciem, które zyskiwał w Trzecim świecie, coraz bardziej realną możliwością, że zawiąże przymierze z pastorem Kingiem, a także jego kontaktami z trockistami amerykańskimi (8).
William Sullivan, zastępca dyrektora FBI i reprezentant tej instytucji w Radzie 7.W literaturze poświęconej Malcolmowi X można spotkać się z poglądem, że pod koniec życia przestał być czarnym nacjonalistą i stał się czarnym internacjonalistą. z pozoru brzmi to przekonująco, lecz w rzeczywistości jest jedynie grą słów. Pogląd ten bierze się z niezrozumienia natury czarnego nacjonalizmu. George Breitman pisał (w The Last Year of Malcolm X), że czarny internacjonalizm byłby nazwą równie właściwą dla tego nurtu, jak nazwa, której obecnie używa. James Boggs, czarny socjalista, pisał (w "Revolution" nr 13, 1964/65), że czarny nacjonalizm jest w gruncie rzeczy czarnym internacjonalizmem. Huey P. Newton, przywódca Czarnych Panter, stwierdzał (w "Tricontinental" nr 11, 1969), że czarny nacjonalizm i czarny internacjonalizm to jedno i to samo. Nie ma w tym żadnego paradoksu. Czarny nacjonalizm postrzega czarną społeczność USA jako naród uciskany, wewnętrznie skolonizowany i utożsamia jego położenie, interesy i dążenia z położeniem, interesami i dążeniami innych czarnych (i szerzej "kolorowych") narodów kolonialnych i zależnych, znajdujących się pod panowaniem białej Ameryki oraz mocarstw zachodnioeuropejskich. 8. Malcolm X czerpał idee socjalistyczne głównie od ruchów wyzwoleńczych narodów kolonialnych i zależnych, a nie od lewicy amerykańskiej. Działo się tak nie tylko ze względu na naturalne poczucie więzi z tymi ruchami, które go cechowało jako czarnego nacjonalistę. Również dlatego, że u lewicy amerykańskiej, w przytłaczającej większości białej i zdominowanej przez socjaldemokrację i stalinizm, nie miał czego szukać ani jako czarny nacjonalista, ani jako rewolucjonista. Partie komunistyczna i socjalistyczna odnosiły się 12 Bezpieczeństwa Narodowego USA, polecił "zniszczyć" jednocześnie Kinga, Malcolma X i Elijaha Muharnmada i podstawić na ich miejsce "nowego ogólnokrajowego przywódcę murzyńskiego". W lutym 1965 roku FBI usiłowało przy pomocy szantażu nakłonić Kinga do samobójstwa.

W tym samym czasie FBI przechwyciło tajną informację, że Malcolm X zamierza udać się na naradę przywódców ruchów wyzwoleńczych Trzeciego Świata, na którą, podobnie jak Che Guevara, został zaproszony przez prezydenta Algierii Ahmeda Ben Bellę. Tuż przed wyjazdem, 21 lutego 1965 roku, Malcolma zastrzelono podczas wiecu w Harlemie. Wbrew rozlicznym insynuacjom, nie ma żadnych dowodów ani nawet miarodajnych poszlak, że czarna bojówka, która go zamordowała, działała na polecenie kierownictwa Narodu Islamu. Karl Evanzz na podstawie prowadzonych przez piętnaście lat badań stwierdza, że wszystkie nici tej zbrodni prowadzą do służb specjalnych USA, w szczególności do FBl i CIA.

Śmierć Malcolma X była potężnym ciosem nie tylko dla czarnej rewolucji, narastającej w USA, ale również dla rewolucji afrykańskiej, której losy ważyły się w Kongo. (9)

O czarną władzę

W Stanach Zjednoczonych czarny ruch wyzwoleńczy rozwijał się jeszcze przez kilka lat. Do akcji weszło młode pokolenie: w 1966 roku radykalne skrzydło ruchu na rzecz praw obywatelskich, skupione głównie w Studenckim Komitecie Koordynacyjnym Biernego Oporu (SNCC), odrzuciło filozofię biernego oporu, wypowiedziało posłuszeństwo pastorowi Kingowi, wyłamało się spod kurateli białych liberałów i przeszło na pozycje czarnego nacjonalizmu. Pod przewodnictwem Stokely Carmichaela i Rapa Browna rzuciło hasło walki o czarną władzę, Black Power.

W czarnym nacjonalizmie narastały tendencje socjalistyczne i wpływy najbardziej radykalnych ideologii ruchów wyzwoleńczych w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej, w tym zwłaszcza rewolucji chińskiej, wietnamskiej i kubańskiej. W Hawanie Carmichael mówił do delegacji ruchów partyzanckich z Ameryki Łacińskiej: wrogo do czarnego nacjonalizmu, przypisując mu "rasizm na odwrót", popierały umiarkowanych przywódców ruchu na rzecz praw obywatelskich i domagały się od Czarnych, aby wchodzili w koalicję z partią demokratyczną i popierali ją jako rzekome "mniejsze zło". "Jeśli to miał być 'socjalizm', to Malcolm nie chciał oczywiście mieć z nim nic wspólnego", pisze Breitman w The Last Year of Malcolm X. Jedyną organizacją lewicową, z którą utrzymywał braterskie stosunki, była Socjalistyczna Partia Robotnicza (SWP), skupiająca wówczas zwolenników Czwartej Międzynarodówki. Było tak dlatego, że zajmowała ona radykalnie odmienne od innych nurtów lewicy stanowisko wobec czarnego nacjonalizmu. Czarny działacz SWP, Clifton DeBerry, wspominał później (Camarade Malcolm X, "Presence Africaine" nr 62, 1967). "Uważaliśmy Malcolma za najważniejszego i najzdolniejszego przywódcę w toczącej się walce jeszcze gdy należał do Czarnych Muzułmanów. Gdy zaś zerwał Z: nimi i zaczął tworzyć Organizację Jedności Afroamerykańskiej (OAAU), mieliśmy nadzieję, że działanie to da nowe kierownictwo i nowy impuls walce o wyzwolenie Czarnych w USA i ogłosiliśmy publicznie, że pragniemy pomóc w tym przedsięwzięciu. (...) Stosunki między nim a nami były przyjazne, oparte na pomocy wzajemnej. Uważaliśmy, że Malcolm X i SWP są po tej samej stronie barykady w walce z kapitalizmem i że zdążają w tym samym kierunku." 9. Plany wsparcia rewolucji kongijskiej, nie znane biografom Malcolma X, ujawnił Carlos 13 "Czarna władza oznacza, że uważamy się za część Trzeciego Świata" i że "mamy wspólnego wroga, białe zachodnie społeczeństwo imperialistyczne". W Hanoi życzył Wietnamowi militarnego zwycięstwa nad imperializmem amerykańskim.

"My, Afroamerykanie - mówił Carmichael w imieniu ruchu Black Power przez czterysta lat usiłowaliśmy pokojowo współistnieć wewnątrz Stanów Zjednoczonych. To się nie udało. Ucisk nie ustał. Dzisiaj więc jest oczywiste, że możemy być jedynie po stronie tych w Trzecim Świecie, którzy opowiadają się za walką zbrojną. Ci, którzy mówią o pokojowym współistnieniu, opowiadają się po prostu za utrzymaniem status quo. My chwyciliśmy już za broń i teraz pytanie nie brzmi: jaką drogę obrać, lecz jaką taktykę przyjąć. Jesteśmy bowiem zdecydowani zniszczyć imperializm przy użyciu wszelkich środków, jakie okażą się nieodzowne." "Black Power musi zacząć odwoływać się w szczególności do kultury ludzi czarnej rasy na całym świecie", głosił Carmichael w ślad za Marcusem Garveyem i Malcolmem X. "Zaczynamy rozumieć coraz lepiej, że w przeciwieństwie do innych ludzi, którzy mają ziemię lub kraj i mogą o nie walczyć, Black Power powinien być swojego rodzaju narodowością dla naszej rasy, a kolor naszej skóry stać się naszą ojczyzną. Czarni zostali rozproszeni po wielu krajach świata, toteż czarny człowiek z Brazylii, podobnie jak ten z Missisipi, z Trynidadu czy z Gujany - wszyscy oni wywodzą się z tej samej kultury, lecz żaden z nas jej nie zna.

Nasza walka jest jedna, bo musimy walczyć o odzyskanie naszej kultury, która została na zimno i z premedytacją zniszczona przez zachodnie społeczeństwo imperialistyczne po to, żeby zapobiec istnieniu w nas poczucia więzi z innymi ludźmi, należącymi do naszej rasy."(10) Bardzo bojowo nastawiona Partia Czarnych Panter (BPP), założona w tym samym czasie w Kaliforni, porwała za sobą szerokie rzesze młodzieży w gettach.

W przemyśle samochodowym Detroit powstał Związek Czarnych Robotników Rewolucyjnych (LRBW), oparty na strukturach zakładowych, zwanych Rewolucyjnymi Ruchami Związkowymi (RUM). Obie te partie ściśle wiązały wyzwolenie czarnego narodu od ucisku z wyzwoleniem czarnej klasy robotniczej od wyzysku i postulowały w swoich programach obalenie białej supremacji i kapitalizmu. Obie odwoływały się do marksizmu. Czarne Pantery głosiły, że "aby być czarnym nacjonalistą rewolucyjnym, trzeba koniecznie być socjalistą". Zasadnicza różnica między nimi polegała na tym, że Związek Czarnych Robotników Rewolucyjnych był głównie "partią fabryczną" i strategiczną rolę w czarnej walce wyzwoleńczej

Moore w książce Castro, the Blacks, and Africa (Center for Afro-American Studies, University of California, Los Angeles 1988). Moore pisze na podstawie relacji naocznych świadków, że w końcu 1964 roku, podczas wizyty w kilku krajach afrykańskich, Guevara badał, "jak Afrykańczycy zareagowaliby na brygadę międzynarodową, złożoną z czarnych Kubańczyków i czarnych Amerykanów, która u boku ruchów wyzwoleńczych w Afryce walczyłaby z kolonializmem, imperializmem i apartheidem". Tuż po śmierci Malcolma Guevara, który zrezygnował ze wszystkich stanowisk publicznych na Kubie, przybył do Konga i do końca 1965 roku dowodził paruset wojskowymi kubańskimi na froncie wschodnim Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Po zawarciu przez przywódców powstania ugody z władzami w Leopoldville (obecnie Kinszasa) rewolucja kongijska się załamała, a Guevara wyjechał do Boliwii. 10.Drugim wielkim skupiskiem ludności pochodzenia afrykańskiego na półkuli zachodniej jest Brazylia, gdzie wraz z mulatami stanowi ona połowę mieszkańców kraju - ok. 75 milionów osób. W kraju tym, mimo zniesienia niewolnictwa w 1888 roku, czarna kwestia nie została rozwiązana do dzisiaj i w przyszłości stanie się jedną z najbardziej zapalnych kwestii społecznych. 14 przypisywał robotnikom wielkoprzemysłowym. Natomiast Czarne Pantery były "partią uliczną", która kładła nacisk na potencjał rewolucyjny środowisk wypartych z procesu produkcji i rynku pracy (zwanych lumpenproletariatem). 10-punktowa lista postulatów (bieżących i przejściowych) Czarnych Panter brzmiała następująco: "1. żądamy wolności. żądamy władzy, aby stanowić o losach naszej czarnej społeczności. 2. żądamy pełnego zatrudnienia dla naszego ludu. 3. żądamy położenia kresu grabieży czarnej społeczności przez kapitalistów. 4. żądamy mieszkań, które zapewnią nam dach nad głową godny istot ludzkich. 5. żądamy oświaty dla naszego ludu, która pokaże prawdziwe oblicze dekadenckiego społeczeństwa amerykańskiego. żądamy oświaty, która nauczy nas naszej prawdziwej historii i naszej roli w obecnym społeczeństwie. 6. żądamy, aby wszyscy czarni mężczyźni byli zwolnieni od służby wojskowej. 7. żądamy natychmiastowego zaniechania brutalności policji i mordowania Czarnych. 8. żądamy wypuszczenia na wolność wszystkich Czarnych, trzymanych w więzieniach i aresztach federalnych, stanowych, okręgowych i komunalnych. 9. żądamy, aby wszyscy Czarni, stający przed sądem, byli sądzeni przez zespół złożony z ludzi im równych lub pochodzących z czarnych społeczności, tak jak to określa konstytucja Stanów Zjednoczonych. 10. żądamy ziemi, chleba, dachu nad głową, oświaty, przyodziewku, sprawiedliwości i pokoju. Naszym głównym celem jest przeprowadzenie pod nadzorem Narodów Zjednoczonych referendum w czarnej kolonii, w którym będą mogli uczestniczyć jedynie czarni poddani kolonialni i które będzie służyć wyrażeniu woli ludzi czarnych co do ich losów narodowych."

Przez getta wielu wielkich miast przetoczyła się fala gwałtownych rozruchów i powstań. Między kwietniem a lipcem 1967 roku objęły one 56 miast, przy czym w dwóch największych powstaniach, które wybuchły w Newark i w Detroit, były setki zabitych i tysiące rannych. W Plainfield w stanie New Jersey po śmierci białego policjanta władze zrezygnowały z akcji represyjnej w getcie, gdyż Czarni zrabowali około 50 sztuk broni automatycznej i grozili, że stawią zbrojny opór."Nim będziemy w stanie kontrolować naszą społeczność, musimy umieć jej bronić", mówił Rap Brown, który podobnie jak wielu innych przywódców ruchu zapowiadał, że w chwili, gdy dojdzie do wybuchu czarnej rewolucji, Czarni przystąpią masowo do walk partyzanckich w miastach. (11) Nie były to wcale czcze groźby, o czym świadczyła zmiana taktyki walk ulicznych, jaka nastąpiła latem 1967 roku. George Murray, minister oświaty Czarnych Panter, wyjaśniał ją następująco: "W Newark (New Jersey) miało miejsce powstanie na szeroką skalę, największe, do jakiego doszło dotychczas w USA. Jednakże dostrzegliśmy poważne niebezpieczeństwo w tego rodzaju 11. W końcu lat 50-tych Robert Williams, przywódca ruchu na rzecz praw obywatelskich w Monroe (Północna Karolina) zorganizował pierwszą samoobronę zbrojną Czarnych przed terrorem Ku Klux Klanu; ścigany przez policję, w 1961 roku znalazł azyl na Kubie.

Historię samoobrony w Monroe opisał w książce Negroes with Guns (Marzani & Munseil, New York 1964). Jego zwolennicy utworzyli Ruch Akcji Rewolucyjnej (RAM), który opowiadał się za wznieceniem miejskiej wojny partyzanckiej. W ciągu ostatnich miesięcy przed śmiercią Malcolm X wzywał Czarnych do tworzenia zbrojnych brygad samoobrony' potrzebny jest - mówił - odpowiednik ruchu Mau Mau. Tak nazywano popularnie Kenijską Armię Ziemi i Wolności, która w latach 1952-1957, na fali powstania chłopskiego, toczyła walkę z kolonializmem brytyjskim (patrz Donald L. Barnet i Karari Njama, Mau Mau from Within: An Analysis of Kenya's Peasant Revolt, Monthly Review Press, New York - London 1966.) Liczne oddziały Mau Mau przetrwały w lasach aż do grudnia 1963 roku, to jest do chwili ogłoszenia niepodległości Kenii. 15 wystąpieniu, bo w Newark zabito co najmniej pięciuset Czarnych. Na przykład w czasie, gdy Czarni zabierali ze sklepów towary, (...) śmigłowce rasistowskiej armii USA latały nad miastem i strzelały do czarnej ludności. Choć więc strategia, która zakłada stosowanie przemocy rewolucyjnej, jest absolutnie słuszna i nieodzowna, nasz minister obrony [Huey P. Newton] uznał, że powinniśmy zmienić zupełnie naszą taktykę i zredagował w lipcu 1967 roku historyczną deklarację pod tytułem The Correct Handling of the Revolution (Jak prawidłowo robić rewolucję). Od razu dała się zauważyć zmiana formy buntu, gdy doszło do powstania w Detroit. (...) Było tam więcej strzelców wyborowych, a mniej grabieży i mniej bezładnych wypadów tłumów na ulicach. Rezultat był taki, że imperialiści przyznali, iż szesnastu strzelców wyborowych zdołało wyprzeć i odrzuciło policję i gwardię narodową o czterdzieści kwartałów. Czarnym i postępowym białym, którzy brali udział w powstaniu, udało się utrzymać przez dziesięć dni kontrolę nad połową Detroit, po prostu dzięki zmianie taktyki - rezygnacji z taktyki rozruchów i przyjęciu taktyki powstańczej, której podstawą jest zasadzka i ogień strzelców wyborowych. (...) Powinniśmy organizować grupy partyzanckie, których celem byłoby obalenie rasizmu i kapitalizmu w Ameryce Północnej i ustanowienie ludowego rządu socjalistycznego." Martin Luther King, który również się radykalizował - potępił wojnę w Wietnamie, rozwinął kampanię socjalną na rzecz biedoty i zaczął wiązać się z czarnym ruchem robotniczym - został zamordowany w 1968 roku. W ciągu następnego półtora roku zabito kilkadziesiąt i aresztowano około sześćset Czarnych Panter. Afroamerykański ruch masowy zaczął opadać, a radykalne organizacje polityczne zostały rozbite. Według danych senackiej podkomisji do badania działalności terrorystycznej, od 1968 do połowy 1970 roku na policję dokonano 81 zamachów bombowych oraz zastawiono 216 zasadzek połączonych z ostrzałem przez snajperów. Choć wielokrotnie dochodziło do starć zbrojnych, głównie o charakterze samoobrony i odwetu, a część Czarnych Panter, zepchnięta przez represje do podziemia, przyjęła nazwę Czarnej Armii Wyzwoleńczej (BLA), żadna czarna organizacja nie podjęła systematycznej walki zbrojnej.

Uczyniła to natomiast mała biała organizacja radykalna Weathermen (Meteorologów), która była odłamem ruchu Studentów na rzecz Demokratycznego Społeczeństwa (SDS). Najgłośniejszą akcją Weathermen był w 1972 roku, w rocznicę urodzin Ho Chi Minha, zamach bombowy, dokonany na czwartym piętrze Pentagonu na znak poparcia dla wojny wyzwoleńczej narodu wietnamskiego.

Od końca lat 50-tych do początku lat 70-tych czarny ruch masowy na rzecz praw obywatelskich i czarnej władzy były taranem, torującym drogę rozwojowi antysystemowych ruchów społecznych. Zaowocowały one wkrótce radykalnym ruchem studenckim, potężnym ruchem masowym przeciwko wojnie w Wietnamie, który przyczynił się wydatnie do wycofania wojsk amerykańskich z tego kraju oraz ruchami na rzecz wyzwolenia kobiet i mniejszości seksualnych.

Biały ruch robotniczy, zorganizowany w związkach zawodowych, wycofał poparcie dla czarnego ruchu, a nawet zajął wobec niego wrogą postawę, gdy ten rozszerzył się z południa na północ kraju, ogarnął czarne skupiska robotnicze i uległ radykalizacji. Po raz kolejny dał bowiem o sobie znać rasizm, głęboko zakorzeniony w świadomości białej klasy robotniczej i w ruchu związkowym.

Inicjatywa walk strajkowych w wielorasowych środowiskach robotniczych należała z reguły do czarnych robotników, którzy wykazywali tym bardziej bojowe nastawienie, im silniejsza była ich świadomość rasowa, czyli czarny nacjonalizm. 16

Głos uciskanej młodzieży
U ŹRÓDEŁ RAPU AFROCENTRYCZNEGO

Na długo przed rozpoczęciem politycznej lub wojskowej fazy walki wyzwoleńczej uważny obserwator dostrzega w przemianach życia kulturalnego narodu uciskanego zapowiedź przyszłego zrywu. Nowe, niezwykłe formy wyrazu i nie znane dotąd treści twórczości artystycznej budzą świadomość i zdają się wzywać do przeprowadzenia radykalnych zmian w innych sferach życia. W odnowionej twórczości artystycznej świat zostaje uwolniony od klątwy, a starcie staje się nieuniknione. Tak pisał Frantz Fanon w Wyklętym ludzie ziemi.

Dziś jest oczywiste, że rację miał Malcolm X: zrealizował się zapowiedziany przezeń koszmar, a nie marzenie senne pastora Kinga. Afroamerykanie posiadają prawa obywatelskie. Nadal jednak pozostają narodem uciskanym. Z prawnego punktu widzenia nie ma już segregacji rasowej. Trwa jednak nadal segregacja społeczna. Co więcej, we wszystkich dziedzinach - gospodarczej, społecznej, kulturalnej, w sferze zatrudnienia, opieki zdrowotnej, oświaty, mieszkalnictwa - położenie mas afroamerykańskich znów się pogarsza w porównaniu z przeciętnym położeniem białej Ameryki. Dzieje się tak w kraju, który klasa rządząca przedstawia jako najbogatszy, najwyżej rozwinięty i najbardziej demokratyczny.

Koszmar Malcolma X

Stopa bezrobocia wśród Czarnych wynosi 13 proc. i jest dwa i pół razy wyższa, niż wśród białych Amerykanów. 40 proc. czarnych nastolatków jest bezrobotnych, podczas gdy białych 15 proc. Prawie połowa czarnych pracowników nie ma stałego zatrudnienia. średni dochód czarnej rodziny stanowi 48 (według zawyżonych danych urzędowych 56) proc. średniego dochodu rodziny białej. 34 proc. Czarnych - a białych 10 proc. - żyje poniżej progu ubóstwa. Rząd federalny ustalił ten próg na poziomie rocznego dochodu czteroosobowej rodziny w wysokości 13 tys. dolarów. 12 proc. czarnych rodzin zarabia rocznie poniżej 5 tys. dolarów.

Połowę czarnych rodzin stanowią rodziny niepełne, mające tylko jedno z rodziców - samotną matkę. 46 proc. spośród tych rodzin (wśród białych 25 proc.) żyje poniżej progu ubóstwa. 64 proc. czarnych dzieci rodzi się poza instytucją małżeństwa (dzieci białych 15 proc.). 69 proc. czarnych dziewcząt (białych zaś 27 proc.) zaczyna życie seksualne przed piętnastym rokiem życia.

Mieszkaniec Stanów Zjednoczonych żyje przeciętnie 75 lat, ale Czarny płci męskiej o 11 lat krócej. Czarny ma dwa razy więcej "szans" niż biały na to, żeby umrzeć w pierwszym roku życia. Stopa umieralności na AIDS jest trzy razy 17 wyższa wśród czarnych mężczyzn i dziewięć razy wyższa wśród czarnych kobiet niż wśród białych. Stopa przestępczości na tle narkomanii i o charakterze seksualnym jest od trzech do czterech razy wyższa wśród Czarnych niż wśród białych.

Czarni stanowią 13 proc. ludności Stanów Zjednoczonych, lecz aż 46 proc. ogółu więźniów. 23 proc. czarnych mężczyzn między 20 a 30 rokiem życia siedzi w więzieniu lub znajduje się pod kuratelą sądową. Czarni płci męskiej ryzykują sześciokrotnie więcej niż biali, że umrą śmiercią gwałtowną. Zabójstwo jest główną przyczyną śmierci czarnych mężczyzn przed 35 rokiem życia. 43 proc. czarnej młodzieży w wieku od 7 do 19 lat było naocznym świadkiem morderstwa.

Wskaźniki narkomanii, prostytucji i przestępczości wśród niej są przerażające.
W systemie, łączącym białą supremację i władzę kapitalistyczną, to właśnie czarna młodzież jest główną ofiarą ucisku rasowego i społecznego. Pod pretekstem "wojny z narkotykami", ogłoszonej przez prezydenta Busha, policja wydała prawdziwą wojnę młodzieży z uciskanych społeczności "kolorowych". Raport, opublikowany w maju 1992 roku przez prokuraturę okręgową Los Angeles, świadczy o niesłychanym stopniu kryminalizacji tej młodzieży - 47 proc. czarnych mężczyzn w wieku od 21 do 24 lat figuruje w rejestrach policyjnych pod zarzutem przynależności do gangów. Czarna opinia publiczna wskazuje, że wystarczy ubierać się w pewien sposób lub mieszkać w pewnych osiedlach, aby znaleźć się we wspomnianych rejestrach.

Gdy liberalna polityka gospodarcza rządów Reagana i Busha doprowadziła czarną społeczność do katastrofy społecznej, wydawało się, że czarna świadomość jest w rozsypce i w stanie głębokiej depresji. W rzeczywistości zaczynała kształtować się na nowo. Znajdowało to wyraz w trzech zjawiskach, które stopniowo się zazębiały. Ekspansji muzyki rapowej, samoorganizacji czarnej młodzieży w strukturach gangów ulicznych i odbudowie wpływów czarnego nacjonalizmu.

EKSPLOZJA MUZYKI RAPOWEJ

Rap hardcore stanowi część składową kultury zwanej hip-hopową, do której z form muzycznych zalicza się również raggamuffin, a której przejawami choreograficznymi są takie tańce, jak break, smurf, free style, head spin, hop rock, electric boogie, zaś graficznymi tag, graffiti i fresk ścienny, robiony farbami w aerozolu. Rap wywodzi się z muzyki ulicznej czarnego getta. Z punktu widzenia rasowego, klasowego, wiekowego i płciowego stanowi wytwór czarnej młodzieży robotniczej płci męskiej. Jest przejawem jej frustracji i aspiracji, wyraża jej tożsamość, uczucia i myśli, postulaty. Wtargnął na scenę napędzając ponowne budzenie się czarnej świadomości, gdy za rządów Reagana i Busha zaostrzał się ucisk rasowy oraz narastała maginalizacja społeczna czarnej Ameryki.

Czarna młodzież, pozbawiona głosu w życiu publicznym, uzyskała ten głos tworząc swoją własną sztukę ludową. Rap, uważany przez wiele lat za sztukę niemal barbarzyńską, okazał się tak ekspansywny, że przemysł fonograficzny, radio i telewizja musiały w końcu dopuścić go na rynek ogólnokrajowy i międzynarodowy. Nigdy w dotychczasowej historii nie zdarzyło się, żeby sztuka czy w ogóle kultura jakiegoś getta uzyskała równie ogromny rozgłos i szerokie wpływy. Potencjał twórczy, który poprzez rap ujawniła młodzież czarnego getta, to fakt kulturowy, a zarazem bardzo znamienny fakt społeczno-polityczny.
"Wywody o genealogii muzycznej rapu byłyby przedsięwzięciem ryzykownym, gdybyśmy zadowolili się przypomnieniem wpływów reggae, Last Poets i muzyki 18 soulowej lub funkowej", piszą czołowi francuscy badacze rapu, Georges Lapassade i Philippe Rousselot. "Rap, będący sposobem ekspresji dużej części czarnej młodzieży amerykańskiej, tkwi korzeniami w samej głębi czarnej kultury.
Podobnie jak jazz, blues, soul czy rhythm'n'blues stanowi część składową czarnej sztuki amerykańskiej. (...) Rap jest nowym wkładem czarnego narodu do kultury ogólnoświatowej. Do redefinicji pojęcia twórczości muzycznej, inwencji nowych odcieni dźwiękowych, wyidealizowanej rehabilitacji słowa, z której liczni artyści zrobili już użytek w wielu dziedzinach sztuki, dodaje przesłanie nadziei i walki."

Śladem Ostatnich Poetów

Zdaniem Todda "Ty" Williamsa, muzyka i pisarza, korzeni rapu należy szukać w twórczości grupy poetów ulicznych, zwanych Last Poets - zawiązała się ona w Nowym Jorku w 1969 roku podczas obchodów rocznicy urodzin Malcolma X - oraz w twórczości poetyckiej i muzycznej Gila Scott-Herona, w szczególności w jego głośnym utworze The Revolution Will Not Be Televised z 1974 roku.

Według Stevena Hagera, autora najbardziej jak dotychczas miarodajnej historii kultury hip-hopowej, źródłami rapu były album Hustler's Convention, nagrany w 1973 roku przez Jalala Uridina, jednego z Last Poets i singel Rapper's Delight, nagrany w 1979 roku przez zespół Sugarhiil Gang. Hager sytuuje krystalizację muzyki rapowej w kontekście napięcia społecznego i rasowego, które istniało wówczas w nowojorskim getcie South Bronx.

Lapassade i Rousselot podkreślają zwłaszcza wkład Last Poets: ich sposób posługiwania się słowem i muzyką, w którym wszystko miało oparcie w mowie skandowanej, a akcent toniczny odgrywał rolę przypadającą tradycyjnie perkusji.

Tematyka ich utworów wywołały szok wśród młodych słuchaczy. "Odnajdujemy ją w większości obecnych utworów rapowych: jest nią miasto uważane za dżunglę, czarny człowiek poszukujący utraconej godności, wybór słownictwa charakterystycznego dla getta, obfitość slangu i przekleństw, wezwanie do buntu i do budowania świadomości. (...) Renoma Last Poets była poufna, lecz utkwiła głęboko w pamięci Czarnych z getta." Dziś twórczość Last Poets jest szeroko znana i bardzo ceniona. Słuchając ich tak niezwykłych utworów, jak Wake Up, Niggers i wyjaśnień, dlaczego Czarni potrzebują rewolucji i powinni przyswoić idee Malcolma X, możemy pojąć polityczny wymiar nurtu czarnej kultury ulicznej, który stał się zaczynem rapu i wycisnął piętno na jego rozwoju. Z upływem czasu pień muzyki rapowej nie murszał, lecz tężał, obrastał w coraz to nowe słoje i wypuszczał coraz liczniejsze i mocniejsze gałęzie. Z wybrzeża wschodniego jego nasiona padły na wybrzeże zachodnie, gdzie wyrosła pierwsza prężna i żywotna mutacja. Dwoista od samego początku natura rapu jako zjawiska zarazem kulturowego i politycznego nie tylko utrwaliła się, lecz rozkwitła z tak wielkim impetem, że dla opisu tego zjawiska ukuto bardzo znamienne terminy - rap revolution i revolution rap.

"Ta inwazja była procesem powolnym. Przez wiele lat największe firmy fonograficzne i środki przekazu czyniły z muzyki rapowej i kultury hip-hopowej zakazany owoc", piszą Havelock Nelson i Michael A. Gonzales w swoim przewodniku po rapie. To samo było z radiem i telewizją, w tym MTV. "Maskowały swój rasizm twierdzeniem, że nikt nie jest zainteresowany kupnem tego wyrobu Czarnych. Wiodący przemysł muzyczny utrzymywał, że hip-hop jest ruchem podziemnym, którego zwolennicy są ludźmi o niskich dochodach i nie stać ich na nabywanie nagrań, czym uzasadniał odmowę nagrywania jakichkolwiek 19 utworów rapowych. Prasa była jeszcze bardziej wrogo nastawiona, gdyż w swojej nagonce o charakterze rasowym i klasowym kojarzyła rap z przemocą gangów, nieuctwem nastolatków i narkomanią. W oczach białych magnatów prasowych hip-hop był siłą negatywną, którą należało przystopować nawet wtedy, gdy fakty świadczyły o czymś wręcz przeciwnym: oto w 1989 roku na 'zlocie pokojowym', zwołanym w Harlemie po zabójstwie czarnego nastolatka Yusefa Hawkinsa przez tłum białych chuliganów z Brooklynu, wystąpiła drużyna raperów, wśród których byli KRS-One i Chuck D. Na imprezę tę ściągnęły tysiące fanów hip-hopu ze wszystkich dzielnic. Ponieważ jednak nie było tam strzelaniny ani wojny między gangami, wielka prasa nie doniosła o tym radosnym wydarzeniu. Gorzką ironią losu było potraktowanie muzyki rapowej i kultury hip-hopowej przez czarną prasę. O ile można spodziewać się ignorowania czarnej kultury przez 'New York Times' czy 'Newsweek', to Czarni mieli prawo oczekiwać czegoś więcej od takich czasopism, jak 'Ebony' i 'Essence', a tymczasem okazały one burżuazyjną pogardę dla rewolucyjnego dźwięku i stylu, zupełnie przemilczając rap. Dopiero niedawno, gdy parę postępowych czasopism zaczęło celebrować tę muzykę, wspomniane magazyny doszły do wniosku, że naród hip-hopowy nie ma zamiaru się rozwiązać i że nie można go ignorować w nieskończoność."

Black is back

Wspomniana postawa czarnej klasy średniej wobec rapu nie jest niczym nowym w dziejach czarnej muzyki. W latach 60-tych LeRoi Jones (obecnie Amiri Baraka) pisał. "W oczach czarnej klasy średniej piętno, którym naznaczony jest jazz, zatarło się nieco dopiero niedawno (choć nadal wcale nie jest wśród niej tak popularny, jak byle jaki trywialny produkt muzyczny, który ma sankcję gustów białej większości. (...) Gdy byłem na ostatnim roku studiów na uniwersytecie Howard, pewien profesor filozofii powiedział mi: To niesamowite, jak wiele złego gustu jest w bluesie! Lecz to właśnie 'zły gust' (mówiąc słowami owego Wuja Toma) jest jedynym czynnikiem, który zapobiegł wyjałowieniu i wpadnięciu tego, co najlepsze w czarnej muzyce, do komory akustycznej miernoty 'przeciętnej' kultury amerykańskiej. 'Zły gust' utrzymał się w muzyce bluesowej czy jazzowej w wielkiej mierze dlatego, że Czarni, odpowiedzialni za to, co najlepsze w naszej muzyce, zawsze zachowywali swoją tożsamość; oni faktycznie nie pragnęli przeistoczyć się w niepewnych siebie Amerykanów bez twarzy, jak to niemal zawsze dzieje się z czarną klasą średnią." Zwrotny w dziejach muzyki rapowej był rok 1988.

Po latach, w wywiadzie dla czasopisma "The Source", KRS-One tak wspominał ów rok: "Nim ktokolwiek zaczął mówić znowu o rewolucji i czarnej świadomości, wypuściłem mój album By All Means Necessary a Chuck D swój, Nation Of Millions, w których jako pierwsi stwierdziliśmy:

"Oto czym trzeba przypieprzyć, oto jak teraz będziemy stawiać sprawy." Na okładce albumu KRS-One'a było zdjęcie czarnego młodego człowieka, wyglądającego przez okno i trzymającego w ręce pistolet maszynowy. Była to imitacja znanego zdjęcia, które zrobił sobie Malcolm X, aby odstraszyć ewentualnych zamachowców, gdy jego życie znalazło się w niebezpieczeństwie. Jeśli ktoś się nie domyślał, że to nie gangster, lecz bojownik, tytuł albumu nie pozostawiał co do tego wątpliwości. nawiązywał do słynnego hasła Malcolma X by any means necessary (walki o wolność "przy użyciu wszelkich koniecznych środków"). Jednakże to zespół Public Enemy, którego frontmanem jest wspomniany Chuck D, wywołał w tym samym czasie szok wśród 20 opinii publicznej i entuzjazm wśród fanów rapu, rozpoczynając swoje koncerty od Countdown To Armageddon. przy dźwiękach syreny alarmowej na scenę wkraczał pododdział czarnych wojsk powietrzno-desantowych. To jest S1W, Służba Bezpieczeństwa Pierwszego świata, tłumaczył widowni Professor Griff, "minister informacji" Public Enemy, sam też w cętkowanym battledressie.

Zgodnie z afrocentrycznymi przekonaniami zespołu, Afryka, skąd wywodzi się czarna rasa, jest kolebką rodzaju ludzkiego i stanowi Pierwszy, a nie Trzeci świat. Podczas gdy pododdział tańczył demonstrując sztuki walki, prezentując broń i defilując, Griff obwieszczał, że wkrótce wybije godzina bitwy na górze Armagedon, czyli zapowiedzianej w Apokalipsie ostatecznej walki dobra ze złem i że "rewolucja nie będzie transmitowana przez telewizję". Na kasecie wideo scenie tej towarzyszyły dokumentalne obrazy przemocy rasistowskiej wobec Czarnych, a poprzedzał ją wizerunek Malcolma X, proklamującego zasadę walki o prawa Czarnych by any means necessary.

To jest wyzwanie wobec białej supremacji, oświadczył Chuck D w czasopiśmie "Best". "S1W budzi lęk, ale przecież nie dlatego, że obnosi się z pistoletami maszynowymi, a dlatego, że sugeruje, iż amerykańscy Czarni gotowi są bić się o nowy ład. Czegoś takiego w USA nie robiono jeszcze na scenie." Ongiś robiły to natomiast na ulicach w gettach Czarne Pantery, których wizerunek, z podobnym skutkiem psychologicznym, odtwarzali teraz tancerze z S1W. Gdy zaś Chuck rapował Party For Your Right To Fight, przekonując, że potrzebna jest "partia walki o prawo do walki", na teledysku pojawiali się wybitni przywódcy czarnego ruchu z lat 60-tych: Elijah Muhammad, Malcolm X, Czarne Pantery, Angela Davis.
Black is back, czarne wróciło, ogłaszał Chuck D. Dzięki niemu i innym raperom nowe pokolenie czarnej młodzieży sięgnęło po autobiografię Malcolma X, a w gettach zaczęły krążyć z rąk do rąk kasety z nagraniami przemówień, w których uczył dumy rasowej, poczucia godności i tożsamości, wzywał do samoorganizowania się w duchu jedności i niezależności, afirmował prawo do samoobrony w obliczu rasistowskiej przemocy i postulował wspólną z narodami Trzeciego Swiata strategię czarnej rewolucji światowej.

W 1990 roku Paris, jeden z najbardziej świadomych politycznie i utalentowanych artystycznie raperów z Los Angeles, otrzymał za swój album The Devil Made Me Do It nagrodę od byłych działaczy Czarnych Panter. Starzy rewolucjoniści, pozostających w cieniu, zasygnalizowali w ten sposób, że przesłanie polityczne Parisa cieszy się ich wysokim uznaniem. We wkładce do albumu Paris opublikował krótkie biografie wielkich czarnych przywódców nacjonalistycznych XlX i XX wieku: Nata Turnera, Marcusa Garveya, Elijaha Muhammada, Malcolma X oraz Hueya P. Newtona i Bobby Seale'a. Przedstawił również historię partii Czarnych Panter i jej zniszczenie przez aparat policyjny i sądowniczy. W albumie wyrapował 10-punktowy program Czarnych Panter, wyjaśnił, że rewolucja i zdobycie władzy przez lud wymagają świadomych, dobrze wyszkolonych kadr i wezwał do korzystania z myśli i doświadczeń takich rewolucyjnych działaczy z Trzeciego świata, jak Mao i Fanon. "Bijmy w kapitalistów czarną pięścią", rapował.

We wkładce płyty Words From the Frontlines (BMG Music, 1992) z fragmentami najdonioślejszych przemówień Malcolma X, Betty Shabazz pisze: "Raduje mnie ponowny przypływ zainteresowania osobą mojego męża, który nastąpił w ciągu minionego dziesięciolecia, zwłaszcza wśród czarnej młodzieży i "raperów, okazujących przywiązanie do jego idei w sposób budzący mój podziw. W tejże wkładce Michael Eric Dyson, profesor afroamerykanistyki, stwierdza: "X jest najchętniej przywoływanym przez rewolucję rapową krasomówcą i jego słowa wytyczają ideowe ramy rozwoju prawdziwej czarnej świadomości." 21

Muzyka czarnej świadomości

Poczynając od 1988 roku czarny rap nacjonalistyczny, nazywany także afrocentrycznym lub pro-Black, stał się wpływowym, politycznie ukierunkowanym nurtem kulturalnym.
Przyczynił się również do odbudowy wpływów Narodu Islamu. Ruch tzw. Czarnych Muzułmanów przeżył długotrwały kryzys, którego pierwszym przejawem było odejście Malcolma X. W dziesięć lat później John Ali, agent FBI, był o krok od przejęcia pełnej kontroli nad Narodem Islamu. Gdy w 1975 roku zmarł Elijah Muhammad, jego syn, Warith D. Muhammed, usiłował odpolitycznić ruch, przestawić na tory klasycznego islamu sunnickiego i wciągnąć w orbitę wpływów saudyjskich. W rezultacie doszło do rozłamu: Warith D. Muhammed założył organizację Amerykańska Misja Muzułmańska (AMM), natomiast Louis Farrakhan restytuował w 1981 roku Naród Islamu na podstawie tradycyjnej doktryny Elijaha Muhammada. Pod koniec lat 80-tych Public Enemy zaczął legitymować Naród Islamu w oczach czarnej młodzieży. Ruch kierowany przez Farrakhana uzyskał poparcie wielu raperów.

Naród Islamu jest dzisiaj główną siłę czarnego nacjonalizmu. Jego doktryna pozostaje pod wieloma względami zacofana - miesza politykę z religią, propaguje męską dominację w stosunkach między płciami i neguje prawo kobiet do aborcji, nie jest też wolna od skłonności antysemickich. Jednakże Naród Islamu odgrywa ważną rolę w budzeniu i krzewieniu czarnej świadomości, zwłaszcza wśród młodzieży robotniczej i ludzi z nizin społecznych. Zdaniem amerykańskiego socjalisty Nata Weinsteina, ruch ten, mimo wszystkich swoich sprzeczności, "jest w stanie wnieść poważny wkład do walki o wyzwolenie Czarnych".

Ben Tupper, analizując zjawisko rapu, wskazuje na jego wkład w kształtowanie świadomości antyrasistowskiej i w walkę z białą supremacją. Takie zespoły rapowe, jak Boogie Down Productions (BDP), kierowany przez KRS-One'a czy Public Enemy - pisze on - wydobyły na światło dzienne utajone formy i mechanizmy rasizmu w szkolnictwie, sądownictwie i środkach masowego przekazu, pozwoliły lepiej poznać ich działanie i pokazały, jak można je zwalczać. Ich przesłania odegrały ważną rolę w motywowaniu wielotysięcznych rzesz młodzieży do organizowania się wokół takich postulatów, jak reforma programów nauczania w szkołach i na uczelniach. Podobnie jak Paris czy zespół X-Clan, posługują się one artystyczną ekspresją afrocentryzmu w wymiarze kulturowym, historycznym i politycznym do krzewienia zorganizowanych form walki z rasizmem. Opiewając podejmowane w przeszłości - na przykład przez Naród Islamu i Czarne Pantery - inicjatywy na rzecz organizacji Czarnych, czynią z muzyki zastępczy środek edukacji historycznej młodzieży, nie mającej dostępu do wiedzy o dziejach czarnej rasy w Ameryce. To tylko niektóre dziedziny akcji społecznej raperów.

Tupper wskazuje również na szeroki wachlarz form walki, postulowanych przez raperów. Od propagandy odmowy służby wojskowej po uświadamianie, jak narkomania i alkoholizm godzą w czarne społeczności; od uzasadniania potrzeby stosowania przemocy fizycznej gwoli samoobrony przed atakami rasistów i nadużyciami policji po zapoznawanie się z doświadczeniami oporu Czarnych wobec białej supremacji w dziejach Afryki i Ameryki. Choć - stwierdza Tupper - przesłania muzyki rapowej nie zawsze mają oparcie w solidnej myśli rewolucyjnej i nieraz odwołują się do idei religijnych lub twierdzeń o wyższości rasowej Czarnych nad białymi, to pozwoliły setkom tysięcy młodych ludzi uświadomić sobie głębię struktur rasistowskich społeczeństwa amerykańskiego. 22

Escape From The Killing Fields'

Ice.T

Here we go I'm movinr off death row Ya gotta keep up hops Ya can't be slow 'Cause their towers are high They got the hype gats Check the perimeters good Read the maps lt's night They might not see us 'Cause if they catch us there They' l I bleed us Shoot us, kill us Dump us in a dark ditch Clean it up, cail it a gang hit I gotta make my move 'Cause I'm a renegade I recognize When mind techniques Are being played It's a plot they use To keep down another Here comes another Brain washed brotherl

Shut up do you know How dumb you sound?
That mentality
What keeps my people down
No one wants to
Live in an urban war
You live there 'cause
Your parents were poor
They live there because
Theirs were also
Get yourself together
Hit the gates bro!

Ya gotta get out!
Ya gotta get out! Why?
Ya gotta get out!
Ya gotta get out! Why?
Ya gotta get out!
Ya gotta get out! Why?
'Cause the fields Are where you die! 23

Escape from The killing fields
You try to keep us
Running and running faster
But ain't runnin' from ya
I'm runnin' at ya
And my posse's thick
'Bout a mil strong
Too late to make up now
'Cause it's on
I'm the one that's got ya
In constant fear
I'm the nigga
You shoulda killed last year
But you played yourself
You let me gain wealth
Now I can change the way
The cards are dealt
I've schooled my homeboys
Made 'em all understand
The tricks and twists
Inflicted on the
Black man
How ya make me think
To be down
I gotta stay around
Down in the muthafuckin'
Battleground

There'll never be any good
Schools in the hood
There rll never be any cops
That are any good
The hospital is a great place
To go to die
Real estate's cheap
Let me I tel ya why.'
The man's got a
Sure fire system
A economic prison!

Ya gotta get out!
Y a gotta get out!
Why.' Ya gotta get out!
Ya gotta get out! Why.'
Ya gotta get out!
Ya gotta get out! Why.'
'Cause the fields
Are where ya die!
Escape from The killing fields!

0. G. original Gangster I 1991.
24 III

U źródeł rapu gangstersklego
WOJNA MIEJSKA W LOS ANGELES

Gdy na wschodnim wybrzeżu powstawał rap afrocentryczny, na wybrzeżu zachodnim zrodził się rap gangsterski. Jego podłożem była subkultura młodzieżowych gangów ulicznych w dzielnicach Watts, South Central i East Los Angeles. Gangi młodzieżowe są w czarnym getcie formą samoorganizacji, ale tocząc wojnę między sobą stały się środkiem zbiorowego samozniszczenia. "To, co skłania brata do strzelania do brata, ma podłoże ekonomiczne", mówi przywódca Nickerson Gardens Bounty Hunter Bloods, jednego z gangów działających w Watts. Masowe ubóstwo i bezrobocie uruchamiają w getcie mechanizmy przestępczej redystrybucji dóbr i zasobów oraz przestępczej kontroli nad źródłami dochodów, takimi jak handel narkotykami.

Jednakże zachowania samoniszczycielskie mają znacznie głębsze źródła. Wykazali to Frantz Fanon, psychiatra antylski i działacz rewolucji algierskiej, oraz psychoanalityk amerykański Eugene V. Wolfenstein. Pierwszy badał społeczeństwa kolonialne, drugi strukturę i dynamikę charakteru czarnych ofiar ucisku rasowego w USA na podstawie analizy dzieciństwa i lat młodzieńczych Malcolma X. W systemie supremacji rasowej, podobnie jak w sytuacji kolonialnej, negatywny stereotyp uciskanych, stworzony przez uciskających, udziela się uciskanym i wywołuje u nich nienawiść do samych siebie. Ucisk ma zawsze oparcie w stosunkach przemocy uciskających wobec uciskanych. Dopóki ludzie uciskani nie są zdolni odwzajemnić się przemocą tym, którzy nad nimi panują, dopóty mają silną skłonność obracać ją przeciwko innym ludziom uciskanym. (1) 1. Pisma Fanona (po polsku wyszły dwie jego książki, Algieria zrzuca zasłonę, Iskry Warszawa 1962 i Wyklęty lud ziemi, PIW, Warszawa 1985), w tym jego studia nad zjawiskiem przemocy w sytuacji kolonialnej, wywarły duży wpływ na czarny nacjonalizm w USA. Eldridge Cleaver twierdził, że spośród wszystkich lektur były one najważniejszym żródłem inspiracji dla Czarnych Panter. Przemoc, nagromadzona w ludziach skolonizowanych wskutek ucisku, jest jednym z potężnych źródeł ich alienacji, twierdził Fanon, co przejawia się między innymi w skłonnościach do zachowań samoniszczycielskich. Gotowość do odwrócenia tej przemocy przeciwko ciemięzcom jest warunkiem dezalienacji.

Jean-Paul Sartre pisał: "Czytajcie Fanona. dowiecie się, że w okresie niemocy skolonizowanych obsesja zabijania jest ich zbiorową podświadomością. (...) Brat zamierzający się nożem na brata wierzy, że raz na zawsze zniszczy znienawidzony obraz wspólnego upodlenia." "W pierwszej fazie rewolty trzeba zabić: zabijając Europejczyka załatwia się dwie sprawy za jednym zamachem - likwiduje się ciemiężcę i ciemiężonego; jeden jest martwy, drugi wolny." Fanon, kładąc nacisk na psychologiczną funkcję tej żywiołowej przemocy uciskanych wobec uciskających, podkreślał, że może ona ugodzić w system kolonialny wtedy, gdy staje się środkiem zorganizowanej walki politycznej. (Patrz Renate 25

W Los Angeles w latach 60-tych, gdy podnosiła się fala czarnego ruchu wyzwoleńczego, do walki o prawa obywatelskie włączył się silny gang czarnej młodzieży z alei Slauson. Po powstaniu, wznieconym w 1965 roku w dzielnicy Watts przez czarnych robotników, miejscowe gangi zbratały się i upolityczniły, a Slausons pod wodzą Bunchy Cartera stali się bazą społeczną partii Czarnych Panter, która powstała wówczas w Kaliforni, kierowana przez Hueya P. Newtona, Bobby Seale'a i Eldridge'a Cleavera. "Lumpen jest zmuszony do wypracowania własnych form buntu, które są zgodne z jego warunkami bytowymi oraz z jego stosunkiem do środków produkcji i instytucji społeczeństwa, to znaczy do uderzenia we wszystkie struktury, które go otaczają" pisał Cleaver. Pogląd ten powstał pod wpływem lektury pism Mao i Fanona (2) oraz poglądów czarnego robotnika i myśliciela Jamesa Boggsa. Ten ostatni dowodził, że rzesze ludzkie, wykluczane z procesu produkcji przez postępy automatyzacji, wraz z czarną klasą robotniczą stanowią potężny czynnik walki z kapitalizmem i zmiany rewolucyjnej.

Na początku lat 70-tych Czarne Pantery zostały zdziesiątkowane przez policję - dyrektor FBl Edgar Hoover ogłosił, że stanowią największe zagrożenie dla bezpieczeństwa wewnętrznego USA. Policja strzelała do nich jak do kaczek, a sądy ferowały taśmowo wyroki wieloletniego więzienia. Krwawy konflikt, sprowokowany przez FBI, z konserwatywnym nurtem tzw. "czarnych nacjonalistów kulturowych", którym przewodził Ron Karenga, też przyczynił się do upadku partii, podobnie jak wewnętrzne walki frakcyjne: uległa bowiem rozbiciu na dwa skrzydła - umiarkowane, skupione wokół Newtona i radykalne, wierne Cleaverowi, który znalazł się na wygnaniu w Algierii.

Autorytarna struktura, narzucona przez Newtona, nie była w stanie pokryć słabości programowych i ideowo-politycznych, które z biegiem czasu dały o sobie znać bardzo boleśnie. Gdy w 1974 roku Newton zmuszony był udać się na emigrację polityczną na Kubę, na podstawie jego jednoosobowego mianowania kierownictwo przejęła Elaine Brown. W książce autobiograficznej o Czarnych Panterach Brown opowiada, że zwołała wówczas działaczy, którym oświadczyła w stylu przejętym od Newtona: "Mam kontrolę nad całą bronią palną i wszystkimi pieniędzmi. stawię czoła wszelkiej opozycji wewnętrznej i rozbiję ją. Jeśli nie podoba się wam to, co będziemy robić, skorzystajcie z szansy i odejdźcie. Tak będzie lepiej, bo żadna opozycja nie będzie tolerowana." W takiej to atmosferze Czarne Pantery chyliły się ku upadkowi.

Pozostała legenda o młodych, dumnych ludziach, którzy z karabinami w rękach demonstrowali, że mają odwagę rzucić wyzwanie systemowi, przywrócili poczucie godności wielu osobom strąconym na dno i wyrzuconym poza nawias Zahar, Colonialisme et alienation dans l'oeuvre de Frantz Fanon, Maspero, Paris 1970.) Na wspomnianych wyżej wykładach z filozofii Angela Davis, w duchu pogladów Fanona, wykazywała na podstawie doświadczeń czarnych niewolników. "Pierwszym warunkiem wolności jest akt otwartego oporu - oporu fizycznego, przy zastosowaniu siły. (...) Odpowiedź przemocą na przemoc oznacza coś więcej niż czyn fizyczny; nie jest to tylko odmowa pójścia pod bat, lecz również odmowa zgody na definicję pana; jest to implicite potępienie instytucji niewolnictwa, jej kryteriów, moralności - jest to w mikroskali krok ku wyzwoleniu." z myśli Fanona wywodziła się opisana niżej metoda reedukacji młodzieży gangowej, zastosowana w więzieniu przez Muhammada Abdullaha. 2. Wbrew rozpowszechnionym opiniom, Chińska Robotniczo-Chłopska Armia Czerwona, tworzona przez Mao i Czu Teha w końcu lat 20-tych i na początku 30-tych w górach Tsingkangszan i w "rejonie radzieckim" Kiangsi, nie składała się głównie z chłopów, lecz 26 życia społecznego, a z funduszy, uzyskanych w rozmaity, także nielegalny, sposób, finansowali działalność socjalną w gettach, zakładali darmowe stołówki w szkołach, walczyli z głodem, nędzą, bezdomnością.

CRIPS I BLOODS

Upadek Czarnych Panter stworzył w gettach South Central Los Angeles pustkę polityczną, którą usiłowała wypełnić organizacja młodzieżowa pod nazwą Crips. Pierwsza grupa, 107 Hoover Crips, powstała w 1969 roku. Założył ją młodzieniec silny i bitny jak Mike Tyson, nazwiskiem Raymond Washington. Bardzo duży wpływ wywarły na niego Czarne Pantery, a w szczególności ich hasło, że czarne społeczności powinny same się kontrolować. Washington przejął od Czarnych Panter styl paramilitarny oraz idealizację rewolucyjnej roli przemocy zbrojnej i rewolucyjnego potencjału środowisk ze strukturalnego marginesu społecznego.

Według niektórych przekazów, CRIP lub CRIPS miało znaczyć Continuous Revolution in Progress (Rewolucja Ciągła w Rozwoju) lub Clandestine Revolutionary Internationalist Party Soldiers (Żołnierze Podziemni Internacjonalistycznej Partii Rewolucyjnej). O początkach Crips niewiele wiadomo, lecz nie ulega wątpliwości, że Washington i jego młodzi towarzysze mieli zamiar odbudować radykalną organizację polityczną. Pomysł spalił na panewce. Był to okres schyłku czarnego ruchu wyzwoleńczego, spadku czarnej świadomości i społecznej zapaści w gettach Los Angeles. Młodzież wstępująca do Crips była politycznie niedoświadczona. Rewolucyjny rodowód, kryminalne wynaturzenie Przemoc, która w słowie i czynie Czarnych Panter była wymierzona przeciwko białej supremacji i kapitalizmowi, została zwrócona przez Crips do wewnątrz czarnej społeczności. Postulat samokontroli społeczności zamienił się w dążenie do narzucenia jej zbrojnej kontroli Crips. Rychło ulegli kryminalnemu wynaturzeniu, przeistaczając się w plejadę band młodzieżowych, stosujących morderczą przemoc w walce między sobą o kontrolę nad własnymi 'hoods (terenami sąsiedzkimi) i całym gettem.
Raymond Washington posługiwał się bardzo gwałtownymi, nieraz wręcz terrorystycznymi metodami w rekrutacji, budowie i ekspansji swojego gangu.
Na ulicy Piru napotkał opór miejscowej młodzieży, zorganizowanej przez z lumpenproletariatu. z jego szeregów stosunkowo łatwo było rekrutować zawodowych żołnierzy-rewolucjonistów armii regularnej, która zgodnie ze strategią Mao nie miała mieć charakteru terytorialnego i być przywiązana do ziemi, a więc bronić bieżących zdobyczy rewolucji agrarnej, lecz prowadzić wojnę manewrową na wielkich przestrzeniach i realizować strategiczne zadania rewolucji. (Patrz Hu Chi-Hsi, L'Armee rouge et l'ascension de Mao, Editions de l'Ecole des Hautes Etudes en Sciences Sociales, Paris 1982.) Fanon, na podstawie doświadczeń rewolucji antykolonialnej w Kenii i Algierii, uważał, że pierwszą bazą społeczną rewolucyjnej walki zbrojnej w miastach są środowiska, które określał mianem lumpenproletariatu. "To w tej masie, wśród mieszkańców dzielnic nędzy, w łonie lumpenproletariatu, insurekcja znajduje swoją miejską siłę uderzeniową. Lumpenproletariat, banda głodomorów, która zatraciła poczucie przynależności plemiennej i klanowej, stanowi jedną z najbardziej żywiołowo i radykalnie rewolucyjnych sił narodu skolonizowanego. " 27 Sylvestera Scotta. Usiłował złamać go przy pomocy zbrojnej ekspedycji karnej.

Jego grupa dokonała rajdu samochodowego na ulicę Piru, otwierając ogień do zwolenników Scotta. Następnie zaatakowała pogrzeb jednej z ofiar wypadu, wyciągnęła na oczach rodziny zwłoki z trumny i naszpikowała je ołowiem. Praktyka "zabijania po raz drugi" martwego już przeciwnika stała się ważnym narzędziem wojny psychologicznej. Rozpoczęła się długoletnia wojna między gangami.
Podobnie jak skrzyżowanie ulic 107 i Hoovera było kolebką gangów Crips, tak ulica Piru była kolebką konkurencyjnych gangów Bloods.

"Oznaczało to nie tylko ponowne ożywienie gangów, ale również radykalne przeobrażenie czarnej kultury gangowej", stwierdza Mike Davis, urbanista i socjolog z Los Angeles. Crips wprowadzili do subkultury gangowej posługiwanie się bronią palną, a zabójstwo uczynili symbolem statusu. Stworzyli strukturę wojskową i elitę wojowników, zwanych combat soldiers. Obowiązywała ich zasada, że walka gangowa, zwana gangbanging, nie jest działalnością dorywczą czy uboczną, lecz profesją - że gangbanger to full-timer. Wypracowali taktykę walk ulicznych na podobieństwo partyzantki miejskiej, w tym taktykę rajdów samochodowych, zwanych drive-by, na terytorium nieprzyjaciela. Aspirowali do hegemonii nad całym swoim pokoleniem i zmienili wartości i styl życia szerokiej rzeszy czarnej młodzieży. Wiek poborowy ustalili na lat jedenaście (dla osobników płci męskiej, ale przyjmowano również dziewczęta).

Crips, ścierając się z innymi gangami, z biegiem czasu rozpadli się na grupy dzielnicowe i uliczne, które podjęły walkę także między sobą. Wojna między gangami w gettach Los Angeles przedstawiana jest w środkach masowego przekazu jako konflikt między dwiema wielkimi zbiorowościami: Crips, noszącymi bandany i chusty (a także T -shirty, sznurowadła itd.) w kolorze błękitnym, a Bloods noszącymi chusty czerwone. Tak było rzeczywiście w latach 70-tych.

Potem na czoło wysunęła się wojna między samymi Crips.
Wobec narastającej marginalizacji społeczno-gospodarczej getta, Crips i Bloods podwiązali swoją działalność pod międzynarodowy handel narkotykami. Czarna młodzież zareagowała na swoją rozpaczliwą sytuację społeczną wstępując masowo do gangów ulicznych.

W Los Angeles podziały rasowe, klasowe i wiekowe pogłębiały się po liniach przestrzennego apartheidu, podczas gdy pejzaż miejski militaryzował się wraz z rozszerzaniem policyjnych kontroli high-tech i stosowaniem równie potężnych i wyrafinowanych środków ochrony własności warstw bogatych. Policja i środki przekazu przedstawiały czarne gangi z South Central jako partyzantkę typu wietnamskiego lub milicję typu libańskiego, dysponującą rzekomo stu tysiącami bojowników, zorganizowanych do celów handlu narkotykami, posiadających na swoim wyposażeniu arsenały Uzi, AK-47 i Mac-10 i prowadzących na szeroką skalę wojnę z siłami porządkowymi.

W końcu 1987 roku członek jednego z gangów zabił przez pomyłkę młodą kobietę w zamożnej dzielnicy miasta. Wydarzenie zostało udramatyzowane przez policję, ponieważ po raz pierwszy przemoc gangów wyszła poza opłotki biednych dzielnic "kolorowych". W 1988 roku Wydział Policji Los Angeles (LAPD) wszczął przeciwko gangom ulicznym rozległą operację pod nazwą HAMMER. Nie przyniosła żadnego rezultatu, ale posłużyła za pretekst do rozpętania na szeroką skalę terroru wobec czarnej młodzieży i w ogóle czarnej społeczności.

Jak wyjaśnia Akwanza, dziennikarz z "Rap Pages", rok 1988 był jednym z najbardziej znaczących w historii gangów Los Angeles, a to z dwóch powodów. Po pierwsze uległy one mediatyzacji (wtedy też powstał o nich pierwszy film fabularny, Colors w reżyserii Dennisa Hoppera). "Pozwoliło to całemu krajowi 28 poznać dwa gangi, które wkrótce miały okazać się najgroźniejsze i najbardziej widoczne - Crips i Bloods. Po drugie, zespół NWA [Niggaz With Attitude], mający bazę w Compton [koło Los Angeles] zapoznał cały świat z muzyką gangsta rap, sprzedając przy tej okazji miliony nagrań, które gloryfikowały styl życia południowokalifornijskich gangbangers."

Gangsta rap

Rap gangsterski zrodził się rok wcześniej na wschodnim wybrzeżu, gdy KRS-One i Scott La Rock wydali pierwszy album zespołu Boogie Down Productions pod tytułem Criminal Minded. Było to dzieło równie wybitne artystycznie co szokujące ideologicznie: produkt ludzi tkwiących po szyję w środowisku gangowym i o mentalności gangsterów-dealerów. W parę miesięcy później Scott La Rock został zastrzelony na ulicy.
KRS-One zareagował na śmierć przyjaciela zerwaniem z subkulturą gangową.

Jak piszą Nelson i Gonzales, pod wyraźnym wpływem autobiografii Malcolma X zamienił się z dnia na dzień z gangstera w kaznodzieję, nastawionego na budowę czarnej świadomości. Realizował swój zamysł nie tylko za pośrednictwem muzyki, ale również odczytów na uniwersytetach, wolnych trybun w "New York Times", marszów w obronie ludzi bezdomnych i ruchu Stop The Violence, nawołującego do położenia kresu przemocy wśród Czarnych.

Rap gangsterski, porzucony zaraz po spektakularnym poczęciu przez KRS-One'a, został w mgnieniu oka podchwycony na zachodnim wybrzeżu, w albumie Straight Outta Compton, nagranym przez NWA i w utworze Colors, nagranym dla filmu pod tym samym tytułem przez Ice-T.

"Przemoc jest stałym motywem w muzyce rapowej, zwłaszcza pochodzącej z Los Angeles", pisze Ben Tupper. "Jest to bardzo potężne odzwierciedlenie warunków przemocy, w których wychowuje się młodzież ze społeczności uciskanej, pogrążonej w depresji społeczno-gospodarczej. Gotowe do użycia przemocy i silnie uzbrojone gangi nie są zjawiskiem negatywnym z samej swojej istoty, lecz - ze względu na niemożność radykalnego upolitycznienia się - ich działalność doprowadziła młodych ludzi obojga płci do szału samozniszczenia, gdyż jedni zaczęli zabijać drugich w walce o kontrolę nad ograniczonymi zasobami getta. Przemoc gangową gloryfikowało wielu artystów. Kultura, ubiór i żargon gangów stały się dla przemysłu fonograficznego bardzo chodliwym towarem. Takie zespoły, jak NWA wybrały sobie przesłanie hołdujące przemocy i szerzące mitologię gangsta, na czym zrobiły grube pieniądze." Jeśli jednak kwestia gangów młodzieżowych w gettach Los Angeles miała stać się wyzwaniem dla czarnej społeczności i sił nastawionych na budowę czarnej świadomości, musiała być najpierw postawiona otwarcie na forum publicznym, najlepiej przez samych rzeczników subkultury gangowej, zdolnych zdać z niej sprawę z surowym realizmem. To właśnie uczynili raperzy z NWA i Ice-T. FBI uznało hit NWA Fuck Tha Police i inne utwory tego zespołu za wywrotowe, bo zawierały ostre oskarżenia pod adresem policji, operującej w gettach, o rasizm i terror. "Policja jest po to, żeby nas chronić, ale kto nas chroni przed policją?" "Niektóre gliny myślą, że mają prawo zabijać mniejszość." "Policja nie chce pokoju, ona chce zlikwidować czarnuchów." Rap gangsterski był wywrotowy. Ujawniał przerażające realia społeczne, które system starał się ukryć za zasłoną faktycznego apartheidu, otaczającego czarne getta. 29

W latach 80-tych niektórzy kulturoznawcy przewidywali, że szeroki wachlarz rockerów, raperów, tancerzy breaka, muralistów z getta Los Angeles stworzy inteligencję organiczną, zdolną do budowy kontrkultury uciskanych. Inni odnosili się sceptycznie do tej prognozy, gdyż na podstawie doświadczeń wcześniejszych outlaw subcultures, "subkultur wyjętych spod prawa", takich jak punkowa, nie wierzyli, aby mogły one uniknąć przyswojenia i oswojenia dosłownie z dnia na dzień przez mass-media kultury panującej.

Mike Davis, śledząc w 1990 roku losy NWA, wskazywał, że początki rapu gangsterskiego zdawały się potwierdzać słuszność pierwszego punktu widzenia, ale jego dalszy rozwój sugerował słuszność drugiego. Okazało się bowiem, że w przeciwieństwie do takich zespołów rapowych ze wschodniego wybrzeża, jak Public Enemy, które stały się trybuną czarnego nacjonalizmu, "raperzy gangsterscy z Los Angeles odrzucają wszelką ideologię z wyjątkiem pierwotnej akumulacji bogactwa przy użyciu wszelkich koniecznych do tego środków". "Rzekomo obnażając uliczne realia, zarazem bezkrytycznie odzwierciedlają fantazyjną pogoń za władzą, opartą na przemocy, seksizmie i pazerności." Jeśli, jak to sugerowało doświadczenie NWA i subkultury gangowej, kultura panująca okazała się zdolna do ich eksploatacji i w swoich fabrykach snów uruchamia produkcję koszmarów samozniszczenia uciskanych społeczności, to czy powstanie rzeczywistej kontrkultury na tym i jakimkolwiek innym gruncie jest w ogóle możliwe? - zapytywał Davis. Jego zdaniem, taka realna możliwość istniała jednak na dłuższą metę, gdzieś w połowie drogi między prognozami optymistycznymi i pesymistycznymi.

EWOLUCJA ŚWIADOMOŚCI GANGOWEJ

Dziś wiemy znacznie więcej o dynamice subkultury gangowej i rapu gangsterskiego. Powstanie w gettach Los Angeles w 1992 roku wywarło przemożny wpływ na ich tendencje rozwojowe. Nim do tego przejdziemy, przypatrzmy się procesom ideologicznym, które zachodziły w okresie poprzedzającym powstanie.
Ujawnił je niedawno były Crip Monster Kody Scott, dzisiaj Sanyika Shakur, w książce autobiograficznej pt. Monster.

W wieku lat 11 Monster Kody wstąpił do North Side Eight Tray Gangster Crips, a potem został przywódcą tego gangu, działającego w South Central Los Angeles. Autobiografię, napisaną w więzieniu, w którym odsiaduje kolejny wyrok, wydał w 1993 roku, mając 29 lat. Opowiada w niej, jak zaczęła budzić się jego świadomość i jak po wielu latach życia gangowego doszedł do czarnego nacjonalizmu.

W 1983 roku, w więzieniu dla młodocianych, postanowił uczęszczać na cotygodniowe kazania dla wyznawców islamu. Powód był prozaiczny. W getcie zginął jego kolega, zabity przez wrogi gang Rollin' Sixties Crips. Monster Kody zwołał na kazanie innych członków swojego gangu, aby pod pretekstem udziału w obrządku religijnym ustalić z nimi plan akcji odwetowej wobec więźniów należących do Rollin' Sixties Crips.

Jak się rychło okazało, muzułmański kaznodzieja Muhammad Abdullah był zarazem działaczem czarnego ruchu nacjonalistycznego. Monster Kody otrzymał od niego broszurę zatytułowaną Orędzie do uciskanych. "Przeczytałem tę broszurę, która zaczynała się cytatem z Malcolma X: 'Z powodu frustracji i beznadziei nasza młodzież osiągnęła punkt, z którego nie ma odwrotu. Nie aprobujemy już cierpliwości i nadstawiania drugiego policzka. Afirmujemy prawo do 30 samoobrony przy zastosowaniu wszelkich koniecznych środków i zastrzegamy sobie prawo do maksymalnego odwetu wobec naszych rasistowskich ciemiężców bez względu na to, jaką mieliby nad nami przewagę.' " Dalej było wyliczenie chleba, przyodziewku i dachu nad głową jako bieżących celów walki oraz ziemi i niezależności jako celów długofalowych. Ta broszura wcale nie była zbyt religijna, wbrew temu, czego się spodziewałem.

Byłem tak bardzo przekonany, że religia jest synonimem bierności - tego chrześcijaństwo uczy ludzi kolorowych - że uważałem, iż islam jest taki sam.

Broszura kończyła się kolejnym cytatem z Malcolma X: "Odtąd, jeśli przyjdzie nam umierać, będziemy umierać w walce, ale nie będziemy umierać sami. Postaramy się, aby nasi rasistowscy ciemiężcy również zasmakowali śmierci.' Był to ostry język i robił na mnie wrażenie. Oczywiście, zastanawiałem się, kim są moi wrogowie w świetle tego języka, bo wówczas słowo 'ciemiężca' niewiele dla mnie znaczyło. Podobnie jak inni ludzie kolorowi na tej planecie byłem człowiekiem uciskanym, lecz nie wiedziałem o tym."



"Bierzcie przyklad z braci Jacksonów"



W poniedziałki, po odczytaniu sury koranicznej, Muhammad Abdullah wykładał ideologię i historię czarnego nacjonalizmu. Opowiadał o Malcolmie X i o Czarnych Panterach. Wyraźnie na użytek młodych gangbangers zrobił im również wykład o życiu braci George'a i Jonathana Jacksonów. 18-letni George został w 1960 roku skazany za kradzież 70 dolarów na karę od roku więzienia do dożywocia; od władz więziennych zależało, czy i kiedy odzyska wolność, a te co rok odrzucały jego wnioski o zwolnienie.

W więzieniu stał się rewolucjonistą. Studiował pisma Marksa, Engelsa, Lenina, Trockiego, Mao, Guevary, Fanona i czarnych rewolucjonistów amerykańskich, ekonomię polityczną i dialektykę, uczył się języków obcych. Wstąpił do Czarnych Panter. Szkolił politycznie innych czarnych więźniów. "naszym zamiarem było przeobrażenie czarnej mentalności kryminalnej w czarną mentalność rewolucyjną", pisał w listach z więzienia. W styczniu 1970 roku strażnicy zastrzelili trzech czarnych więźniów. Gdy uniewinniono sprawców, w odwecie więźniowie zabili strażnika. O czyn ten oskarżono George'a Jacksona i dwóch innych Czarnych. W kraju rozwinął się ruch w obronie "braci z więzienia Soledad" - tak nazwano tę trójkę.

W sierpniu tegoż roku młodszy brat George'a, Jonathan, przeprowadził akcję zbrojną: uwolnił w budynku sądu kilku czarnych więźniów, wziął kilku zakładników spośród personelu sądu i zażądał ich wymiany na "braci z Soledad". Akcja się nie powiodła. W wyniku strzelaniny z policją Jonathan Jackson, dwaj więźniowie i jeden zakładnik zostali zabici przez policję. O dostarczenie broni oskarżono Angelę Davis, młodą czarną uczoną i radykalną działaczkę polityczną.

W rok później, w sierpniu 1971 roku, George Jackson, uzbrojony w rewolwer, który przemycił do więzienia jego adwokat, podjął rzekomo próbę ucieczki. Zginął od strzałów w plecy. Śmierć poniosło także kilku więźniów i strażników. Wydarzyło się to tuż po opublikowaniu zbioru jego listów z więzienia, który stał się międzynarodowym bestsellerem.

Podczas wykładu Muhammad Abdullah zapytał Li'l Monstera, młodszego brata Monstera Kody, ile ma lat. Gdy usłyszał, że siedemnaście, rzekł.", Jonathan Jackson miał siedemnaście lat, gdy wszedł do budynku sądu w hrabstwie Marin i wziął sędziego i prokuratora okręgowego w charakterze zakładników. (...) Za 31 co siedzisz?' 'Za morderstwo.' 'Kogo zabiłeś?' 'Paru Rollin' Sixties Crips...' 'Czarnych!" zawołał Muhammad. 'Tak, ale...' 'George Jackson ukarał, a nie zamordował, ukarał trzech wieprzy [policjantów, strażników więziennych] i nim sam został zamordowany, dwóch nazistów. (...) To właśnie staram się wam wytłumaczyć. Podczas gdy jeden z was zabija drugiego, prawdziwy wróg spokojnie zabija was. Wasze pokolenie zupełnie zamknęło się w sobie i teraz postępuje w sposób samoniszczycielski. Nie jesteście groźni, gdy walczycie między sobą, rozumiecie? (...) Jonathan znał się na chemii, materiałach wybuchowych i sztukach walki. Jeszcze dziecko, a już był mężczyzną, rewolucjonistą. Czuł się odpowiedzialny za przyszłość swojego ludu.' "Byliśmy oszołomieni porównaniem nas z George'em i Jonathanem Jacksonami. Siedzieliśmy i słuchaliśmy tego, co mówił Muhammad o naszym samodestrukcyjnym zachowaniu dlatego, że nigdy nie mówił do nas z góry. Nie podobało mu się to, co robiliśmy, ale szanował nas jako młodych wojowników. Nigdy nie powiedział, że mamy złożyć broń. Jego metoda podnoszenia naszej świadomości całkowicie współgrała z warunkami, w których wyrośliśmy w naszych społecznościach, w tym kraju i na tej ziemi. Nauki Muhammada miały wymiar lokalny, krajowy i międzynarodowy. Rozesłałem wici, że wszyscy Crips mają przychodzić na kazania muzułmańskie i słuchać, co mówi Muhammad. W ciągu trzech tygodni obecność wzrosła z dziewięciu do trzydziestu siedmiu, potem do czterdziestu, a na koniec do osiemdziesięciu! (...) Muhammad nie starał się uczynić z nas ludzi biernych i słabych. Przeciwnie, zachęcał, żebyśmy 'byli twardzi', 'pozostali pod bronią' i 'pozostali Czarnymi'. Zachęcał nas, żebyśmy, o ile to możliwe, nie strzelali do siebie, ale zarazem nigdy nie wahali się 'ukarać wieprza, który godzi w lud'. (...) Mnie w tym wszystkim interesowała działalność polityczna takich ludzi, jak Malcolm X i sam Muhammad, a nie duchowość islamu." Muhammadowi Abdullahowi, zadenuncjowanemu i oskarżonemu o to, że zamiast Koranu naucza ideologii rewolucyjnej, nawołuje do przemocy rasowej i szerzy czarny nacjonalizm, zakazano pracy religijnej w więzieniu. Crips odmówili uczęszczania na kazania jego następcy, przysłanego przez Amerykańską Misję Muzułmańską, gdyż uznali go za Wuja Toma.

Skonsolidowana Organizacja Crips

Tymczasem grupy polityczne czarnych nacjonalistów wywierały coraz większą presję na gangi, aby zakończyły "wojnę miejską". Monster Kody przekonał się o tym, gdy na krótko odzyskał wolność i spotykał się z Muhammadem Abdullahem, który nakłaniał go usilnie, aby studiował myśl polityczną Czarnych Panter.

Dostarczył mu antologię Black Panthers Speak, wydaną przez marksistowskiego historyka Philipa Fonera. "Nigdy mi nie wytykał, skąd pochodzę i nie starał się mnie upokorzyć. Muszę jednak przyznać, że czułem się nieswojo, gdy przedstawiał mnie rewolucjonistom jako Monstera Kody z Eight Tray. Podobnie jak większość gangbangers czułem, że rewolucjoniści chcą powstrzymać gangi; tak było rzeczywiście. Pragnęli zaprzestania przemocy gangowej, która w 90 procentach jest walką między Czarnymi. W tym celu starali się nam wykazać, że przemoc wśród Czarnych jest rezultatem przemocy białych wobec Czarnych." W połowie lat 80-tych przywódcy Crips, uwięzieni w San Quentin, usiłowali zjednoczyć gangi i przywrócić im pierwotne motywacje ideowo-polityczne.

Utworzyli Skonsolidowaną Organizację Crips (CCO). "Sami jesteśmy naszymi najgorszymi wrogami", wyjaśnił Monsterowi Kody przywódca 107 Hoover Crips, 32 werbując go do organizacji. "My w CCO uważamy, że CRIPS znaczy Podziemni żotnierze Internacjonalistycznej Partii Rewolucyjnej. (...) CCO powstała po to, żeby CRIPS znów odgrywali pozytywną rolę w naszej społeczności." Zgodnie z relacją Monstera Kody, CCO nawoływała do ugody ze Zjednoczonym Narodem Bloods (UBN), "organizacją awangardową" utworzoną wówczas przez niektórych przywódców Bloods, i z Czarną Rodziną Partyzancką (BGF), "organizacją quasirewolucyjną, posiadającą groźną machinę wojskową".

Członkowie CCO uczyli się w więzieniu afrykańskiego języka swahili postanowili, że w godzinach wieczornych nie będą mówić po angielsku, a jedynie w swahili - i przez pięć godzin dziennie mieli obowiązek się samoksztatcić. Studiowali kulturę afrykańską, myśl polityczną i doświadczenia ruchów wyzwoleńczych Trzeciego Świata oraz marksizm. "W CCO wszyscy uważaliśmy się za komunistów", pisze Monster Kody. "Pewnego razu, gdy zapytatem członków mojej komórki, czy komunizm nie jest w rzeczywistości filozofią europocentryczną, wszyscy naskoczyli na mnie, jakbym popełnił bluźnierstwo. Zgodnie z tym, co wiedziałem, komunizm, tak jak praktykowano go w Związku Radzieckim, był europocentryczny, a radziecka powinność internacjonalistyczna wyglądała raczej na podboje imperialistyczne." Monster Kody doszedł wkrótce do wniosku, że CCO kultywuje abstrakcyjną ideologię, gdyż nie ma żadnego programu działania na dziś i jutro. "Nikt nie zdawał sobie sprawy, że przyszłość jest odległa od nas o trzy minuty, a nie o lata świetlne", wspomina. "Jestem ekstremistą, więc podchodzitem poważnie do naszych rewolucyjnych założeń. W miarę, jak dojrzewałem i podnosiłem moją świadomość, zaczątem dostrzegać braki i błędy w naszej strukturze. Popełnialiśmy te same błędy, co Czarne Pantery. Importowaliśmy rewolucyjne ideały, starając się stosować je w naszym środowisku. W rezultacie ci, którzy potrafili najlepiej cytować Marksa, Mao czy towarzysza George'a [Jacksona], wysuwali się na czoło.

Zaczęło mnie to cholernie irytować. Nic nie odpowiadało konkretnym warunkom i nie byliśmy w stanie oddziaływać na masy."

"Fuck this war, prepare for revolution"

Członkowie CCO po wyjściu z więzienia popadali ponownie w gangbanging. W organizacji doszło do rozłamów i starć fizycznych między rywalizującymi ze sobą frakcjami, a komitet centralny i hierarchia wojskowa CCO, mające za swoją siedzibę więzienie Folsom, straciły niemal wszelkie wpływy wśród zwykłych Crips.

Projekt przebudowy gangów w organizację rewolucyjną załamał się, bo jak pisze Monster Kody, "był on wewnętrznie sprzeczny i nie mógł zostać zrealizowany bez przeobrażenia kryminalnej ideologii Crips i ich stosunków z masami". Sam Monster Kody został jednak rewolucjonistą, wystąpił z gangu i przystąpił do Nowoafrykańskiego Ruchu Niepodległościowego (NAIM) - organizacji politycznej, dążącej do utworzenia oddzielnego czarnego państwa. Było to w 1987 roku.

"Zakończenie książki pt. Monster jest wezwaniem do Crips o poniechanie przemocy i do gangów o przeobrażenie się w siłę rewolucyjną czarnej społeczności", pisze Rick Tudor w czasopiśmie "Socialist Action". "Jest to czarne przesłanie nacjonalistyczne, apelujące do ludu, aby zorganizował się do walki o swoje przetrwanie." Autobiografia Sanyiki Shakura stanowi, po autobiografii Malcolma X i pismach więziennych Eldridge'a Cleavera i George'a Jacksona, dramatyczne świadectwo dojrzewania świadomości kolejnego pokolenia czarnej młodzieży, zepchniętego na społeczne dno i w świat przestępczy. Shakur, 33 wyrażając w niej wdzięczność tym, którzy ukształtowali jego czarną świadomość, obok nurtów politycznych czarnego nacjonalizmu wymienił raperów Ice-Cube'a, Ice-T, KRS-One'a, Parisa i zespoły rapowe Da Lench Mob, Public Enemy, X-Clan, Kris Kross...

W 1988 roku przeciwko wojnie gangów wystąpili raperzy. Kampania Stop The Violence zaczęła się na wschodnim wybrzeżu z inicjatywy KRS-One'a, który właśnie porzucił rap gangsterski. W rocznicę urodzin Martina Luthera Kinga kilkunastu czołowych raperów nagrało płytę pt. Self-Destruction, która była dramatycznym protestem przeciwko samoniszczycielskiej przemocy między Czarnymi. Ruch ten odbił się szerokim echem w gettach. Wkrótce również raperzy z wybrzeża zachodniego, w tym czołowi twórcy rapu gangsterskiego, wystąpili przeciwko wojnie gangów pod hastem "Wszyscy jesteśmy w tym samym gangu".
Taki wtaśnie tytuł nosiła nagrana przez nich wspólna płyta - We're All In The Same Gang. Ice-T, jeden z najbardziej wpływowych raperów gangsta, apelował: "Pokój wszystkim gangom z Los Angeles. Wszyscy jesteśmy braćmi, możemy żyć razem.
Śmierć nie jest rozwiązaniem. Nikt nie żyje w getcie z własnego wyboru. Idźcie do szkoły, kształćcie wasze umysły. Uciekajcie z pól śmierci. Pieprzcie tę wojnęl" W albumie 0. G. Original Gangster, nagranym w 1990 roku, stwierdzał, że jeśli trzeba toczyć wojnę, to z FBI, CIA i systemem, a jeśli trzeba siedzieć w więzieniu, to za taką sprawę, za jaką Nelson Mandela spędził życie za kratami. "Nie rozumiecie, że ciągle jesteście niewolnikami systemu. Przygotujcie się do rewolucji!" "Pieprzcie policję, FBI, CIA, Busha..."

Energiczną kampanię pod hasłem Stop The Killing podjął Louis Farrakhan, przywódca Narodu Islamu. Zwracał się "do przywódców czarnej młodzieży nazywanych przez nieprzyjaciela 'przywódcami gangów"', starając się nakłonić ich do zaprzestania wojny i ostrzegając, że służy ona władzom za pretekst do masowych represji wobec czarnej młodzieży. "Bracia, to co robicie jest wodą na młyn waszego wroga. Wykorzystuje was, żebyście sami się wyniszczyli", mówił Farrakhan.

Działacze Narodu Islamu, mający długoletnie doświadczenia reedukacji elementów przestępczych i wykolejonych, podjęli pracę wychowawczą w środowiskach gangowych. Na początku 1992 roku Ice Cube poinformował, że przynosi ona owoce w South Central Los Angeles: wielu zatwardziałych gangbangers stało się muzułmanami i ludźmi świadomymi. "Są gotowi się połączyć", stwierdził.

Kilka miesięcy przed powstaniem w Los Angeles pewien czarny oficer policji oświadczył gazecie Narodu Islamu ("The Final Call" z 10 lutego 1992 r.), że władze obawiają się gangów młodzieżowych. "Lęk wywołuje w nich odwaga i potencjał przywódczy, które cechują członków gangów. Można sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby ta młodzież odnalazła prawidłowe motywacje, zaczęła miłować samą siebie i się zaangażowała. Mogłaby pojawić się ponownie partia Czarnych Panter i Czarna Armia Wyzwoleńcza." IV

Po powstamu w Los Angeles
NO JUSTICE, NO PEACE

"...Więc trzeba obalić ten rząd / Bracia mający kałasznikowy i uzi / Muszą się nauczyć, jak się nimi właściwie posługiwać / I zachować amunicję na czas rewolucji / Gdy biedni biali i Czarni rozwalą system."

To słowa z albumu 3 Years, 5 Months And 2 Days In The Life Of... , nagranego w 1992 roku przez zespół Arrested Development - jednego z wielkich sukcesów muzyki rapowej. W końcu kwietnia 1992 roku stało się to, co rap zapowiadał od kilku lat: Stanami Zjednoczonymi wstrząsnęło powstanie w Los Angeles, wywołane przez czarną młodzież, za którą poszła młodzież latynoska, a nawet biała. Hasło brzmiało:
"No Justice, No Peace" - bez sprawiedliwości nie będzie pokoju.

Powstanie wybuchło na wiadomość, że ława przysięgłych, złożona z białych rasistów, uniewinniła policjantów-oprawców, którzy znęcali się z dzikim okrucieństwem nad zatrzymanym w nocy czarnym kierowcą Rodneyem Kingiem. Scenę tę sfilmował przypadkowy świadek, wyposażony w kamerę i za pośrednictwem telewizji obejrzał ją cały świat.

Jak mieliśmy zareagować na niesprawiedliwość?, zapytuje Ice-T w czasopiśmie "Nerve". "Głosować? Mówi nam się, że to właśnie powinniśmy robić. Przychodzi taka chwila, gdy ludzie muszą powiedzieć nie i wyjść na ulice po to, żeby wyciągnąć konsekwencje - czy to spalić dzielnicę, czy odpowiedniej osobie wpakować kulę w łeb. Ktoś musi wiedzieć, że z niesprawiedliwości zostaną wyciągnięte konsekwencje. Nasz rząd organizuje zamachy stanu i wywołuje zaburzenia w słabszych krajach. CIA robi to cały czas. Gdy jest problem z jakimś rządem, nasz rząd wyciąga zaraz konsekwencje, które z reguły są śmiercionośne. Ciągle mówimy ludziom z Zatoki Perskiej, że jeśli nie zrobią tego, co im każemy, to wyciągniemy konsekwencje: zbombardujemy ich. Tak działa nasz rząd. Większość problemów załatwia przy pomocy morderstwa. Więc nadeszła chwila, gdy ludzie doszli do wniosku, że nie ma sprawiedliwości. Mówi się, że mieli po prostu ochotę na rozruchy. Gdyby tak było rzeczywiście, to dlaczego rozruchy nie wybuchły w chwili, gdy pokazano kasetę wideo? Przecież to, co na niej zobaczyliśmy, wystarczało, żeby wyjść na ulice i mieć ochotę kogoś zabić. Jednakże ludzie czekali, bo jeszcze mieli nadzieję, że sprawiedliwości stanie się zadość." South Central Los Angeles było beczką prochu już od dłuższego czasu, przynajmniej od chwili, gdy koreańska sklepikarka strzałem w tył głowy zabiła czarną dziewczynkę, Latashę Harlins, którą posądziła o próbę drobnej kradzieży.

Kapitał koreański nie krył się ze swoim agresywnym rasizmem wobec czarnej społeczności w gettach Los Angeles, w których monopolizuje handel i uprawia superwyzysk konsumentów. Choć zbrodnia została utrwalona na taśmie filmowej, sprawczyni poniosła karę jak za wykroczenie drogowe. "W oczach czarnej 35 społeczności (...) Koreańczycy nie są już uchodźcami ze zniszczonego wojną kraju, który też padł ofiarą imperializmu w stylu Jankesów. Postrzega się ich jako agentów ciemiężcy", pisze James Bernard, wydawca "The Source", czarnego czasopisma niezależnego, poświęconego muzyce, kulturze i polityce hip-hopowej.

Raperzy zapowiadali powstanie i z góry opisywali, jaki będzie miało przebieg - można przekonać się o tym, słuchając choćby albumu Street Soldiers, wydanego przez Priority Records, a będącego kompilacją utworów różnych raperów.

Ice Cube nagrał w albumie Death Certificate utwór Black Korea, w którym ostrzegł opinię publiczną, co czeka biznes koreański, jeśli nadal będzie postępował tak jak dotychczas. W ciągu pierwszego tygodnia sprzedano milion egzemplarzy albumu. Reakcja mass-mediów i "ośrodków opiniotwórczych" byta typowa. W prasie zaczęła się nagonka. "Billboard", czasopismo będące biblią handlową przemysłu fonograficznego, oraz centrum Szymona Wiesenthala i Koalicja Koreańsko-Amerykańska zażądały wycofania albumu ze sprzedaży, a to "z powodu jego odrażająco gwałtownej i szkodliwej treści, która krzewi postawy nienawiści rasowej, zwłaszcza wobec kupców koreańskich". Apel poparła czarna organizacja umiarkowana, Konferencja Przywódców Chrześcijańskich Południa (SCLC). Brytyjska firma Island Records usunęła Black Korea z nagrania albumu, przeznaczonego na rynek europejski.

Wydawcy amerykańskiego czasopisma muzycznego "Spin" nie zawahali się nazwać cenzorów Death Certificate "faszystami myśli i tyranami słowa". "Te wszystkie krzyki o 'rasizmle' Ice Cube'a same robią wrażenie przeraźliwie rasistowskich", pisali. Kilka miesięcy później stało się to, co zapowiedział Ice Cube:
W gettach Los Angeles czarna młodzież puściła biznes koreański z dymem.

RAP ZAPOWIEDZIAŁ POWSTANIE

Mike Davis ocenia, że w powstaniu uczestniczyło około ćwierć miliona osób, w tym czynnie od 40 do 50 tysięcy. Miasto, filmowane z powietrza, zdawało się płonąć, podpalane przez zbuntowane tłumy. Ofiarą pożogi padło dziesięć tysięcy sklepów i zakładów usługowych oraz tysiąc budynków publicznych i prywatnych. Monster Kody pisze: "Niektórzy twierdzą, że uczestnicy podpalali swoje własne dzielnice, co jest takim samym absurdem, jakim byłoby twierdzenie, że Wietnamczycy niszczyli swój kraj, żeby przepędzić Amerykanów. Chcę wyjaśnić, że sklepy i zakłady usługowe, które zniszczono, nie były własnością ludzi, mieszkających w tych dzielnicach. Ich właścicielami i administratorami byli ludzie mieszkający w dzielnicach podmiejskich. Usługi były w nich po astronomicznych cenach, a towary często niskiej jakości. Wbrew wersjom wydarzeń rozpowszechnianym przez rozmaitych Wujów Tomów, wśród ludzi uciskanych istniała zbiorowa świadomość, o której świadczy wybór celów ataku i rodzaj zagarniętych produktów. Jako ofiara wyzysku znam poziom świadomości przeciętnego buntownika, który brał udział w podpalaniu i wywłaszczaniu dóbr." James Bernard stwierdził na podstawie szczegółowej wizji lokalnej, że podpalano i grabiono selektywnie, świadomie atakując te zakłady, które nie zatrudniały miejscowej ludności ani nie inwestowały zysków na miejscu, a więc nie stwarzały miejsc pracy w gettach.

"Ponieważ był to bunt, a nie zamieszki, celem stały się placówki handlowe; domów, szkół i kościołów nie tknięto. W tym znaczeniu była to wojna klasowa: hasłem był atak na prywatnych właścicieli. (...) Bunt który osiągnął punkt kulminacyjny w dniu 30 kwietnia 1992 roku, był 36 najbardziej wyartykułowanym i dramatycznym od końca lat 60-tych wołaniem o szerokie zmiany społeczne; wyważył przed nami drzwi, przez które mogliśmy przejść po to, żeby doprowadzić do końca proces ocalenia, rozpoczęty przez ruchy na rzecz praw obywatelskich i czarnej władzy." Nie ma nic dziwnego w tym, że młodzi buntownicy posłużyli się utworem rapowym Burn Hollywood Burn zespołu Public Enemy jako hymnem i że skandowali imiona Chucka D, Ice-T, Ice Cube'a czy KRS-One'a. Muzyka rapowa zapowiedziała to powstanie. "Na długo przed tym, jak zginęło 58 osób, a sprawy rasowe zdominowały prasę krajową, rap był jedynym środkiem przekazu, za którego pośrednictwem miliony ludzi mogły usłyszeć gniew i frustrację czarnej klasy niższej Ameryki", pisze Alan Light, jeden z wydawców "Rolling Stone".

Jedyna trybuna

W czasopiśmie "Pulse!" Gregor Ehrlich zauważa: "Pozostawiając na boku obecną popularność rapu, należy stwierdzić, że muzyka ta była przez długi czas trybuną dla ludzi mających poczucie, iż nie dysponują żadnym innym środkiem politycznym, dzięki któremu mogliby dać wyraz swoim poglądom." Na łamach "i-D Magazine" Kodwo Eshun prezentuje podobny punkt widzenia: "Nim 29 kwietnia doszło do wydarzeń w Los Angeles, rap wielokrotnie przedstawiał scenariusze rozruchów. 'Pal Hollywood pal' z trzeciego albumu Public Enemy, zatytułowanego Fear Of A Black Planet, jest tylko jednym z wielu przykładów audiodramatycznego piekła, które uważano za hiperbolę, gdy album ten ukazał się w 1990 roku. Teraz zaś takie konserwatywne czasopisma, jak 'Newsweek' i 'Times' przytaczają jako proroctwo właśnie to, co uchodziło w nim za eksces - na przykład zawartą w nim myśl too black too strong." John Leland, autor obszernego studium o rapie i rasie, opublikowanego w "Newsweek", podkreśla, że przez cztery lata rap hardcore antycypował "rozruchy" w Los Angeles i że czynił to przy pomocy bardzo graficznych obrazów aktów przemocy i wojny domowej. Leland dobrze uchwycił istotę rapu w porównaniu z rolą, odgrywaną poprzednio, w okresie "integracji rasowej" lat 60-tych, przez muzykę rockową. "W okresie integracji (...) wspólny dla białych i czarnych słuchaczy był rock'n'roll. (...) Teraz, gdy po raz kolejny przeżywamy rozdarcie, a nasze poczucie zagrożenia skupia się coraz bardziej na zjawisku przemocy, wspólny teren wyznacza nośna często w przemoc granica, nakreślona przez rap. O ile w sercu kultury lat 60-tych była fascynacja młodością, o tyle dzisiaj jest to fascynacja rasą. (...) Obecnie muzyka popularna lepiej odzwierciedla głębokie zmiany, zachodzące w społeczeństwie, niż jakakolwiek inna forma debaty publicznej - podobnie, jak to miało miejsce przed trzydziestu laty. Gdy w Los Angeles doszło do eksplozji po wyroku, który zapadł w sprawie o pobicie Rodneya Kinga, najmniej zaskoczeni tym byli fani muzyki rapowej - czarni i biali. "W Watts na początku 1992 roku Jordan Downs Grape Street Crips nawiązali kontakty z innymi gangami Crips i z Nickerson Gardens Bounty Hunter Bloods.

W wyniku rokowań, które trwały kilka miesięcy, zawarto rozejm. Jeden z przywódców Bloods opowiada: "Idea rozejmu wzięła się stąd, że niektórzy bracia i muzułmanie z Watts chcieli doprowadzić najpierw do pojednania trzy największe osiedla, Nickerson Gardens, Jordan Downs i Imperial Courts. Pragnęliśmy, żeby zjednoczyły się i uświadomiły sobie, iż wszyscy jesteśmy braćmi i dążymy do tych samych celów." 38

James Bernard pisze: "W całym mieście gangbangers szeptali o tym, co działo się w Watts. Niektórzy zapatrywali się na to z nadzieją, ale wielu było nastawionych sceptycznie. Mieli do tego powody: dla kogoś, kto wyrósł w Los Angeles, jedność gangów była tak nieziszczalnym marzeniem, jak Czarny na urzędzie prezydenta czy jak miasto zbudowane na księżycu. Choć fundament pod rozejm położono przed 'zamieszkami', wyrok [w sprawie policjantów, którzy pobili Rodneya Kinga] pomógł mu chwycić wiatr w żagle. Zaalarmował sceptyków.
Pozwolił im uświadomić sobie, że mają wspólnego wroga: gliny, 'system', FBI."

ROZEJM NA FRONCIE WOJNY GANGÓW

Podczas powstania gangi wystąpiły razem, zapewniając kierownictwo i organizację. Ich uzbrojenie pozwoliło odstraszyć siły LAPD, które przez parę dni obawiały się przystąpić do akcji represyjnej na wielką skalę. Zaraz po powstaniu ruch rozejmowy się rozszerzył. Na zgromadzeniach z udziałem pięciuset, sześciuset, siedmiuset młodych ludzi, często atakowanych przez policję, doszło do bratania się członków wrogich sobie do niedawna gangów. Proces ten opisali obszernie James Bernard i Mike Davis. Kluczową rolę w wylansowaniu idei porozumienia między gangami oraz w jego umacnianiu odegrali weterani zwani original gangsters, działacze Narodu Islamu i raperzy.

Sanyika Shakur, były Monster Kody, podkreśla jednak, że "nim dojdzie do pokoju między Crips i Bloods, musi dojść do pokoju między samymi Crips", bo "wrogami numer jeden Crips są inni Crips. "W ciągu minionych dwunastu lat więcej Crips zginęło z rąk samych Crips, niż z rąk Bloods w ciągu dwudziestu dwóch lat konfliktu." Shakur, który przez wiele lat sam brał czynny udział w krwawej wojnie Eight Tray Crips z Rollin' Sixties Crips wie, jak trudno jest zaleczyć straszliwie rany, która zadała oraz wykorzenić mentalność gangową.

Gdy zaczął się rozszerzać rozejm w Los Angeles, czarny kryminolog William Oliver pisał w liście otwartym do członków gangów: "Powinniście zrozumieć, że tych, którzy rządzą Ameryką, minimalnie obchodzi krzywda, jaką sami sobie wyrządzacie, ale że nie spoczną w prześladowaniu was i dążeniu, żeby was zniszczyć, jeśli uda wam się przebudzić i stanąć w jednolitym froncie do walki o wolność, sprawiedliwość, równość i lepsze życie dla was i dla waszego ludu.

Ogłaszając rozejm staliście się wrogiem publicznym numer jeden. Powinniście wiedzieć, że utrzymanie rozejmu będzie trudne, bo okoliczności, które skłoniły wielu z was do narkomanii, życia w gangach i przemocy istnieją nadal. Ogłoszenie rozejmu nie oznacza przecież, że w waszych środowiskach skończą się takie zjawiska, jak wysoka stopa bezrobocia, ubóstwo, zachodzenie nastolatek w ciążę i nałogi. Presja sytuacji społecznej na wielu z was będzie ogromna. Ponadto musicie być świadomi, że wasi wrogowie planują na wszelkie możliwe sposoby prowokacje, które spowodowałyby zerwanie rozejmu." Louis Farrakhan ostrzegł ze swojej strony. "Uważam za bardzo interesującą wiadomość to, że 300 lub więcej agentów FBI, którzy brali udział w działalności szpiegowskiej, wymierzonej przeciwko Związkowi Radzieckiemu, ma być teraz skierowanych do społeczności miejskich, do pracy wśród gangów. Po co? Czy to im zawdzięczamy rozejm między Bloods i Crips? Czy to im zawdzięczamy propozycję rozejmu między gangami w Chicago? Nie sądzę. Jest wielu ludzi na szczytach władzy, którzy nie pragną zakończenia wojny gangów, handlu narkotykami, strzelania młodych ludzi do siebie podczas drive-by. Oni chcą, żebyśmy walczyli między sobą i wzajemnie się zabijali." 39

Policja i władza, stwierdził Mike Davis wkrótce po powstaniu, obserwują ewolucję gangów z wielkim niepokojem. "Ekumeniczny ruch Crips i Bloods jest dla nich najgorszą rzeczą, jaką można sobie wyobrazić: istnieje bowiem ryzyko, że przemoc gangów przestanie być ślepa, upolityczni się i przeistoczy w czarną Intifadę. LAPD pamięta doskonale, że za czasów poprzedniego pokolenia skutkiem rebelii w Watts było nastanie pokoju między gangami, z którego powstała w Los Angeles gałąź partii Czarnych Panter. "

Plany młodzieży gangowej

Zaraz po powstaniu koalicja przywódców Crips i Bloods opracowała wspólny program postulatów bieżących, dotyczących rozwoju społeczno-gospodarczego i kulturalnego ubogich społeczności Los Angeles. Na łamach lewicowo-liberalnego czasopisma "The Nation", w którym się ukazał, oceniono go jako jedyny program, mający za podstawę realia i aspiracje wspomnianych społeczności. Zdaniem Mike'a Davisa świadczy on, że nie należy lekceważyć zdolności i inteligencji politycznej młodzieży z getta.

Gwoli promocji idei rozejmu kilku Crips i Bloods nagrało wspólnie album rapowy Bangin' On Wax, który cieszył się ogromną popularnością. W gangach i między gangami zaczęły się dyskusje nad rozmaitymi pomysłami przeksztatcenia się w organizacje społeczne i gospodarcze, a nawet w grupy polityczne. Przywódca West Boulevard Crips powiedział wydawcy "The Source". "My już nie jesteśmy Crips; teraz nazywamy się CARIPS. Skrót ten oznacza California Revolutionary International Pistolslingers (Rewolucyjni Rewolwerowcy Międzynarodowi Kaliforni). Staramy się zjednoczyć wszystkich Crips. Jeżeli Bloods będą chcieli połączyć się z nami, to będzie świetnie. Teraz trzeba działać rewolucyjnie. Mamy dość ucisku i krzywdy. (...) Wiemy, że my, Czarni, jesteśmy silnym narodem i że chciano nas podzielić według kolorów chust, które nosimy. Możemy się rządzić i wiemy o tym. "z kolei przywódca Grape Street Crips, który zainicjował ruch rozejmowy, powiedział Jamesowi Bernardowi: "Ruch, który rozpoczął się w Watts, musi rozszerzyć się na cały kraj. Jeśli uda się nam doprowadzić do tego, to będziemy mogli skończyć z rasizmem i wszystkimi innymi problemami tego kraju. Chcemy, aby nasz ruch dotarł na forum ONZ i mógł zabrać tam głos - zaprotestować przeciwko warunkom, w jakich żyjemy jako naród i pokazać, jak system, który mamy, wykorzystał nas do tworzenia bogactw, a nigdy nie wypłacił nam odszkodowania za czasy niewolnictwa. Będzie to akcja korzystna dla wszystkich, nie tylko dla Czarnych. Uważamy, że dla każdego jest miejsce przy budowie nowego narodu, bez względu na kolor skóry. "Pomysł umiędzynarodowienia walki o prawa Czarnych w Ameryce, w tym postawienia sprawy na forum organizacji i instytucji międzynarodowych, jest stary jak czarny nacjonalizm. W pierwszej połowie lat 20-tych masową petycję do Ligi Narodów przygotowywał Marcus Garvey, został uwięziony, a następnie deportowany na Jamajkę, skąd pochodził. W połowie lat 60-tych Malcolm X przygotowywat wraz z przywódcami niektórych państw afrykańskich projekt uchwały, potępiającej rząd amerykański za rasizm, która miała być przedłożona Zgromadzeniu Ogólnemu ONZ. Uzyskał dla tej inicjatywy poparcie Martina Luthera Kinga. Między innymi dlatego został zamordowany.

Rozejm w Los Angeles przyczynił się do podjęcia podobnych inicjatyw w innych miastach, między innymi w Cleveland, Chicago i Minneapolis. Czarna i laty- 40 noska młodzież, zorganizowana w gangach, uczciła pierwszą rocznicę powstania w Los Angeles w bardzo wymowny sposób. Około dwustu delegatów gangów z dwudziestu sześciu miast zebrało się w Kansas City (w stanie Missouri) na Szczycie Ogólnokrajowego Ruchu Rozejmowego na rzecz Pokoju i Rozwoju Gospodarczego. Na konferencji tej dyskutowano, jak zakończyć ostatecznie "wojnę miejską" między uciskanymi i zapewnić rozwój gett oraz wypracowano wspólną listę postulatów.

Rola Narodu Islamu

"W łonie [czarnych gangów z Los Angeles] zawsze istniała pewna świadomość polityczna, w tym mianowicie znaczeniu, że wielu ich członków sympatyzowało z ideologią czarnego nacjonalizmu i rozumiało nieubłaganie niszczycielską logikę wojny między gangami", wyjaśnia Mike Davis.
"Weterani-założyciele gangów upolitycznili się w więzieniach lub gdzie indziej. Reprezentują oni pewien rodzaj czarnej polityki rewolucyjnej post-Black Panthers. Naród Islamu również odegrał bardzo poważną i konstruktywną rolę w forsowaniu pokoju (Louis Farrakhan jest prawdopodobnie jedyną osobistością szczebla ogólnokrajowego, z którą liczy się większość czarnej młodzieży." Po powstaniu przywódca Narodu Islamu mówił: "Cóż takiego szczególnego dzieje się z naszą młodzieżą, że stała się obiektem konspiracji zawiązanej na najwyższych szczeblach władzy? Dlaczego chce się wyniszczyć obecne młode pokolenie? Ktoś, kto rządzi Stanami Zjednoczonymi Ameryki, ma obowiązek nie tylko sprawowania władzy zgodnie z konstytucją USA, ale również musi planować działania przeciwko nieprzyjaciołom, w których upatruje zagrożenie dla śwojego statusu, władzy i przywileju. Wśród białych rządców tego kraju zawsze istniał lęk, że pewnego dnia czarni ludzie powstaną i uczynią im to, co im dotychczas czyniono. (...)

"W 1992 roku nasza nieustraszona czarna młodzież jest gotowa przystąpić do walki o wyzwolenie. (...) Wróg boi się tak bardzo czarnej młodzieży, że będzie ją zabijał na ulicach i w komisariatach policji. Wróg czuje, że musi rozprawić się z nią, bo jeśli tego nie uczyni, to ona rozprawi się z nim. (...) Obecnie naszą młodzież ogarnia duch organizacji. Zawsze istniało to, co oni nazywają gangami, lecz nigdy na taką skalę, jak obecnie. Mówicie: to jest straszna rzecz, te gangi.
Jednakże ma to dodatnią stronę. Czy straszne jest to, że nasi ludzie trzymają się razem, czy też to, że czynią tak w zamiarach negatywnych? A dzieje się tak dlatego, że wizja i idea, której obecnie potrzebują, nie zaświtała im jeszcze w głowach. Jednakże to, co widzicie, jest najpotężniejszą oznaką budzenia się mas. (...) "Nieustraszoność i gniew młodzieży obraca się w samozniszczenie. (...) Wskutek ożywiającego je [gangi] ducha, swojej nieustraszoności i gotowości zarówno do tego, żeby umrzeć, jak i tego, żeby zabić, stały się one siłą, która wywołuje lęk. Matki wołają: na litość boską, uwolnijcie nas od gangów. Nie, matko, nie nawołuj do tego. Wzywaj, aby gang przyswoił sobie słuszną ideę i zapewnił ochronę społeczności. Powodem, dla którego policja boi się gangów, jest to, że dotychczas ona była jedynym gangiem w mieście i mogła zachowywać się wobec nas jak gang, a teraz pojawia się coś, czego sama musi się bać.

Sugeruję więc, że powinniśmy z rzeczy negatywnej uczynić rzecz pozytywną, a nie niszczyć tego, co sam Bóg pozwolił, by powstało." 41

Młodzież w czarnych gettach pogardza całym establishmentem czarnych przywódców, który powiązany ze strukturami władzy i dwupartyjnym systemem politycznym - monopolem partii kapitalistycznych, republikańskiej i demokratycznej - nie zastuguje w jej oczach na nic poza określeniem mianem Wujów Tomów lub house niggaz, "domowych czarnuchów". Termin house niggaz spopularyzował Malcolm X: w czasach niewolnictwa, mawiał, były dwa rodzaje Czarnych. Jedni stanowili służbę domową u właścicieli niewolników i gdy pan był chory, mówili "jesteśmy chorzy", inni zaś, których była ogromna większość, pracowali na polach, buntowali się, uciekali z plantacji lub przynajmniej marzyli, żeby poderżnąć panu gardło. Malcolm X mówił, że sam należy do tych ostatnich, natomiast oficjalni przywódcy czarnej społeczności należą do tych pierwszych.

W oczach czarnej młodzieży autorytetem obok raperów cieszy się jedynie Farrakhan, do czego przyczynili się zresztą sami raperzy. Z biegiem czasu nawet twórcy najostrzejszego rapu gangsterskiego z Los Angeles ulegli wpływom doktryny Narodu Islamu, o czym świadczą takie albumy Ice Cube'a, jak Death Certificate, The Predator a zwłaszcza Lethal Injection, czy Guerrillas In Tha Mist zespołu Da Lench Mob. Poparcie to jest obopólne. Ku radykalnej organizacji politycznej W "i-D Magazine" Frank Broughton pisał w marcu 1993 roku: "Ubiegłoroczne gwałtowne wydarzenia w South Central Los Angeles doprowadziły do nagłego i nieuchronnego upolityczniania się kultury gangowej w tej okolicy, co dobrze odzwierciedla twórczość zespołów gangsta. Crips i Bloods wezwali do zaprzestania długiej, trwającej ponad dwadzieścia lat i irracjonalnej wojny. W rzeczywistości, podobnie jak w rapie, przemoc obraca się teraz wyraźnie przeciwko systemowi. Rewolucyjna retoryka takich zespołów z wybrzeża wschodniego, jak Public Enemy, przenika do środowiska gangbangers, a tacy raperzy, jak Ice Cube i Da Lench Mob, zamiast nadal opiewać przemoc wojny ulicznej między Czarnymi, świętują dzisiaj mało reklamowany przez środki przekazu rozejm między gangami i nowe poczucie braterstwa." Również Ben Tupper zdaje sprawę z tej ewolucji: podczas gdy jedne nurty rapu gangsterskiego nadal rozpowszechniają swoje klasyczne przesłania, inne przechodzą do krytyki samoniszczycielskiej przemocy. "W rezultacie pojawia się grupa byłych gangstas, którzy redefiniują gangsterstwo z pomocą pewnej wiedzy politycznej. Podejście to cechuje analiza przemocy i jej przyczyn, które nie tkwią w konkurencyjnym gangu, lecz w rasizmie, alkoholizmie, nikłej estymie dla samego siebie, ubóstwie i narkotykach. Linia podziału między tymi dwoma sposobami myślenia pogłębia się w miarę, jak niektórzy artyści rozwijają rewolucyjną teorię rapu, nie rezygnując z gwałtownego gniewu ani nie porzucając kultury gangsterskiej, lecz skierowując dotychczasową przemoc wzajemną w muzyce i w życiu przeciwko rasistowskim strukturom społeczeństwa. Należy śledzić tę ewolucję z optymizmem, lecz zarazem trzeba pamiętać, że muzyka rapowa musi stawiać czoła dziedzictwu trwających przez dziesięciolecia zachowań samoniszczycielskich i nigdy nie kończącemu się napływowi nowych artystów, których muzyka odzwierciedla i sławi samozniszczenie. W każdym razie na płodny acz ulotny grunt miast amerykańskich pada posiew pod budowę i rozwój upolitycznionych gangów i organizacji radykalnych." Raperzy jako jedni z pierwszych zaczęli wyciągać wnioski z doświadczeń powstania w Los Angeles, w tym zwłaszcza stawiać palącą kwestię kierownictwa 43 politycznego czarnych mas, którego brak widać było jak na dłoni, gdy płonęło Los Angeles.

"Czas, żebyśmy więcej wymagali od naszych przywódców i znaleźli takich, którzy pokierują nami w sposób bardziej skuteczny", oświadczyła raperka Yo Yo. Jednakże zdaniem Hanka Shocklee, członka zespołu Public Enemy, powstanie wykazało, że nie można liczyć na ogromną większość obecnych czarnych przywódców. Cała czarna Ameryka ujrzała ich po raz pierwszy po powstaniu, gdy rzekomo w jej imieniu wypowiadali się na ekranach telewizorów. KRS-One uważa, że nie należy składać losów ludzi czarnych w ich ręce, lecz oprzeć walkę na oddolnej samoorganizacji.

Najdalej ze wszystkich raperów poszedł Paris. W albumie Sleeping With The Enemy, wydanym w 1992 roku, opowiada o czarnej partyzantce, która dokonuje zamachów na prezydenta Busha w odwet za jego "nowy ład światowy", agresję na Irak i wojnę wydaną czarnej młodzieży pod pretekstem walki z handlem narkotykami. W utworach Parisa gangi młodzieżowe zamieniają się w grupy polityczno-wojskowe, których przemoc zwraca się przeciwko systemowi. "Utorujcie drogę panterze", apeluje, wskazując, że zadaniem na dziś powinno być kształtowanie świadomości i tworzenie organizacji jako podstaw polityki rewolucyjnej, łączącej postulat czarnej władzy w czarnych społecznościach z dążeniem do obalenia całego systemu białej supremacji.

Paris jest bardzo krytycznie nastawiony do subkultury gangowej, choć obficie wykorzystuje jej wątki. Jak komentuje Don Howland w czasopiśmie "Spin", jest to ze strony Parisa bardzo świadomy zabieg: "próba dotarcia do szerokiej - i jego zdaniem na szeroką skalę zbałamuconej - publiczności gangsta". Skojarzenie sztuki i polityki osiągnęło w rewolucyjnym rapie Parisa poziom bez precedensu w muzyce rapowej. Nie dziwi więc, że jako jeden z pierwszych raperów padł ofiarą represji ze strony wielkiego biznesu fonograficznego. Po wykupieniu firmy Tommy Boy Music, która była jego producentem, firma Warner Brothers Records odmówita nagrania albumu Sleeping With The Enemy. Ukazał się z dużym opóźnieniem dzięki czarnej niezależnej firmie Scarface Records.

Dhoruba Bin Wahad, były działacz Czarnych Panter, który przesiedział w więzieniu dziewiętnaście lat, po wyjściu na wolność powiedział czasopismu "International Viewpoint" (z 20 lipca 1992 r.): "Wyrok w sprawie Rodneya Kinga pobudził sporo czarnej młodzieży do walki z rasizmem. Uważamy, że w USA formuje się obecnie nowe pokolenie czarnych działaczy. W gettach Ameryki rozbrzmiewa coraz głośniej wezwanie do utworzenia nowej partii Czarnych Panter. Młodzi czarni ludzie, którzy padają ofiarą ataków, pragną odpowiadać ciosem na cios. Dlatego odkrywają Malcolma X, Czarne Pantery- i filozofię czarnego nacjonalizmu."

V

Brothas and sistas
POD ZNAKIEM SEKSIZMU

Raperzy deklarują z reguły, że podchodzą do otaczającego ich świata z czarnej, młodzieńczej i męskiej perspektywy. To samo czynią wydawcy czasopisma "The Source", najbardziej autorytatywnego rzecznika muzyki rapowej i kultury hiphopowej hardcore. W muzyce tej i w ogóle w obrębie "narodu hip-hopowego" panuje ostra dyktatura męska i legitymująca tę dyktaturę ideologia, w tym seksizm wraz ze swoimi nieodłącznymi składnikami: mizoginią (niechęcią lub pogardą do kobiet) i homofobią (wrogością do mniejszości seksualnych).

Muzyka rapowa, będąc kulturą prawdziwie ludową, tworzoną przez społeczność uciskaną i wykluczoną, ma za punkt wyjścia świadomość żywiołową czarnej młodzieży. Jest to świadomość zafałszowana i wyobcowana przez kapitalizm i rasizm. Rap ją odzwierciedla, ale jednocześnie w toku swojego rozwoju przeobraża. Obrazuje to ewolucja rapu gangsterskiego i wpływ, jaki wraz z rapem afrocentrycznym wywiera na przeobrażenia subkultury gangowej.

"Rzecz męska"

Głębię fałszywej świadomości człowieka uciskanego ujawnia jego wyobcowanie na gruncie stosunków między płciami. Wykazuje to czarny feminizm amerykański, w szczególności niedawna praca Bell Hooks. Walka o wyzwolenie Czarnych, stwierdza Hooks, może być skuteczna jedynie pod warunkiem, że będzie prowadzona jednocześnie na płaszczyźnie rasowej i klasowej oraz na płaszczyźnie stosunków między płciami (1). Tymczasem na tej ostatniej nawet najbardziej zaawansowana czarna świadomość odtwarza z reguły model stosunków społecznych, opartych na ucisku, a ukształtowanych przez kapitalizm i białą supremację.
Rap, podobnie jak break i inne tańce hip-hopowe, był początkowo wyłącznie "rzeczą męską". Jeśli nawet uczestniczyły w nim dziewczęta, to tylko pod warunkiem, że miały na to przyzwolenie chłopców. W najlepszym razie byto to uczestnictwo drugoplanowe, podrzędne i służące podkreśleniu fallocentrycznego
1. Bardzo istotne obserwacje i rozważania na ten temat zawierają prace Ann Ferguson, Sexual Democracy: Women, Oppression and Revolution, Westview, Boulder, Co. 1991 oraz Margaret Randall, Gathering Rage: The Failure of 20th Century Revolutions to Develop a Feminist Agenda, Monthly Review Press, New York 1993, a także Ann Ferguson, Gendering Socialism: Review of Margaret Randall's «Gathering Rage», "Against The Current" tom VIII nr 5, 1993.
45 charakteru aktywności hip-hopowej. Jakie są tego źródła i przyczyny? Posłuchajmy, co mówi na ten temat Bell Hooks.

Męska kreatywność, wyrażająca się w rapie i tańcu, stroniła od przestrzeni domowej nie tylko dlatego, że nie mogła realizować się w zatłoczonych mieszkaniach i w ogóle w warunkach, w których ubóstwo kształtuje styl życia.

Również dlatego, że czarna młodzież męska buntowała się przeciwko tej przestrzeni, którą kojarzyła z represją ciała i tłumieniem potrzeb i popędów oraz postrzegała jako "kobiecą" tym bardziej, że większość czarnych rodzin cechuje "matriarchat" - ojcowie są nieobecni.

Rapowano i tańczono na ulicach i placach getta. Rap oferował możliwość publicznej wypowiedzi i uznania ze strony obserwującego tłumu ludziom, którzy w systemie białej supremacji są skazywani na milczenie. Ciało młodego mężczyzny znajdowało pole do popisu, przestrzeń, na której mogło się rozprężyć, poruszać swobodnie i z rozmachem. W gronie rówieśników płci męskiej, w którym rapowano, odtwarzano wzory konkurencji między mężczyznami, symbolicznych popisów męstwa fizycznego i w ogóle zachowań fallocentrycznych. W rezultacie muzyka rapowa była nasycona seksizmem i mizoginią.

"Rap i związane z nim tańce, czyniąc z czarnego ciała męskiego siedlisko przyjemności i mocy, sugerują, że tętni ono intensywną i niedoścignioną radością życia. Jest rzeczą wielce prawdopodobną, że życie na ostrzu noża, na krawędzi 'eksterminacji' (a tak odczuwa swoje położenie wielu młodych czarnych mężczyzn) potęguje zdolność do ponoszenia ryzyka i wzmaga przyjemność", pisze Bell Hooks. Hip-hop bardzo silnie fetyszyzuje ciało młodego czarnego mężczyzny jako siedlisko intensywnej przyjemności fizycznej i nieokiełznanego erotyzmu. W rzeczywistości jest ono ciałem cierpiącym. Stanowi bowiem na co dzień obiekt białej przemocy rasistowskiej i przemocy ze strony samych Czarnych oraz przemocy nadmiernie intensywnej pracy, nędzy, nałogów i chorób.

"Gdy młodzi czarni mężczyźni uzyskują możliwość wypowiadania się głośno i publicznie za pośrednictwem swojej działalności kulturalnej, tak jak to nastąpiło wraz z eksplozją muzyki rapowej, to jeszcze wcale nie znaczy, że posiedli narzędzie, dzięki któremu mogą wyartykułować owe cierpienie. Rap, opowiadając głównie o mocy i przyjemności i nawołując do oporu wobec rasizmu, ale zarazem hołdując fallocentryzmowi, przeczy istnieniu cierpienia", pisze dalej Bell Hooks.

"Muzyka ta, opowiadając opinii publicznej o życiu czarnych mężczyzn, mówi otwarcie o białej dominacji rasistowskiej i występuje przeciwko niej, ale tylko pośrednio napomyka o ich własnym cierpieniu."

Mitologia seksualna Czarnych Panter

"Kształtowanie silnego czarnego osobnika płci męskiej" jako zadanie pierwszoplanowe jest nie tylko cechą doktryny takich czarnych ruchów nacjonalistycznych, hołdujących programowo konserwatywnym wzorom stosunków między płciami, jak Naród Islamu. Pogląd, że - mówiąc słowami Bell Hooks - "Black thing, sprawa Czarnych, czyli czarna walka wyzwoleńcza, jest w istocie dick thing, sprawą chuja", wyznawali nawet czołowi przywódcy Czarnych Panter, będący pod wpływem socjalizmu i marksizmu.

Częścią składową ideologii tej partii była mitologia seksualna, zgodnie z którą system pracy niewolniczej spowodował zasadniczą redystrybucję potencjału seksualnego między uciskanymi i uciskającymi, która stała się trwałą cechą systemu białej supremacji. Czarne Pantery twierdziły, że gdy biali właściciele 46 niewolników zrzucili wszelką pracę fizyczną na barki czarnych niewolników, zastrzegając jednocześnie wszelką pracę umysłową dla siebie, zmonopolizowali umysł, a stracili symbolicznie ciało. Niewolnicy, pozbawieni symbolicznie umysłu, zachowali natomiast ciało, które na skutek ciężkiej pracy stało się supermęskie. "To sprawiło, że właściciel niewolników stał się zazdrosny o niewolnika: uważał go za istotę bardziej męską, mającą nad nim przewagę seksualną, bo penis jest częścią ciała." Chcąc odzyskać utraconą męskość, nadał sobie prawo utrzymywania stosunków seksualnych z czarnymi kobietami, postrzeganymi jako "samowystarczalne amazonki", a niewolnikom zakazał stosunków seksualnych z białymi kobietami. Usiłował związać ich penisy i wykastrować psychologicznie, ale mu się to nie udało.

"Biały nie może odzyskać swojej męskości, nie może połączyć się z ciałem, ponieważ ciało jest czarne. Ciało jest symbolem niewolnictwa i siły." Czarny może natomiast odzyskać umysł i połączyć go z ciałem. Gdy to następuje, staje się zdolny do stanowienia o swoim losie. "To właśnie dzieje się obecnie, w toku buntu narodów uciskanych całego świata", twierdziły Czarne Pantery. (2) Jeśli rzeczywiście symboliczna kastracja Czarnych się nie powiodła, to w takim razie dlaczego Czarne Pantery przywiązywały tak wielką wagę do afirmacji fallocentrycznej męskości w ideologii rewolucyjnej czarnego ruchu wyzwoleńczego?

Czarna wladza, czarna fallokracja?

Wbrew twierdzeniu Czarnych Panter i innych nurtów czarnego nacjonalizmu, wyznających podobne poglądy, biata supremacja wyrobita u czarnych mężczyzn bardzo silne poczucie symbolicznej kastracji. Wynikato ono z tego, że rola patriarchalna, polegająca na dostarczaniu kobiecie i rodzinie środków utrzymania i spetniana przez białych mężczyzn, stała się dla nich wzorem realizacji męskości.

W okresie niewolnictwa nie mogli jej spetniać, a później ich niepewne położenie na rynku pracy i niskie dochody bardzo ograniczaty lub wręcz uniemożliwiaty dostęp do tej roli. Postrzegali ją jako przywilej białych. Sytuacja, w której czarny mężczyzna byt bezrobotny, a jego żona pracowata jako stużąca u biatych, pozwoliła rasistowskiemu spoteczeństwu wyrobić w nim poczucie symbolicznej kastracj i.
Poczucie to było tym silniejsze, im bardziej potożenie materialne skłaniało go do odmowy założenia rodziny z kobietą, z którą miał dziecko lub do porzucenia rodziny już istniejącej. Bell Hooks podkreśla, że poczucie kastracji nie powstało wcale naturalnie, gdyż w czarnych społecznościach wielu mężczyzn potrafiło stworzyć dla siebie role alternatywne wobec tych, które panująca ideologia forsowała jako normę. Zostało zaszczepione przez ideologię białej supremacji. Poczucie to sprawia, że ucisk rasowy kojarzy się często czarnemu mężczyźnie z niemożnością spełniania roli patriarchalnej, podczas gdy czarna władza utożsamia się z możliwością jej spełniania.
2. Przytoczony wywód pochodzi z książki Eldridge'a Cleavera Soul on Ice i z wywiadu Hueya P. Newtona d1a "The Movement" z sierpnia 1968 r. Początkowo do Czarnych Panter przyjmowano jako petnoprawnych cztonków tylko' mężczyzn; ostra walka kobiet o równe prawa w tej partii wywotata kryzysy wewnętrzne - kobiety grozity, że broniąc się przed swoimi towarzyszami-seksitami nie cofną się, w razie potrzeby, przed użyciem broni palnej. W rezultacie miaty miejsce przypadki usuwania z partii cztonków oskarżanych o męski szowinizm.
47 "Współczesny ruch na rzecz czarnej władzy uczynił z wyzwolenia Czarnych synonim wysiłku, zmierzającego do ukształtowania struktury społecznej, w której czarni mężczyźni mogliby afirmować się jako patriarchowie kontrolujący spoteczność i rodzinę", stwierdza Bell Hooks. "Ponieważ ruch na rzecz czarnej władzy lat 60-tych zrobił wszystko, co było w jego mocy, aby przekonać siostry, że powinny spełniać role podporządkowane i przyczyniać się do budowy podstaw rodzącego się czarnego patriarchatu, który byłby zdolny podnieść status czarnego mężczyzny, ruch wyzwolenia kobiet postrzegany był jako zagrożenie.

W rezultacie nakłaniano i nadal nakłania się czarne kobiety, żeby wierzyły, iż wszelkie zaangażowanie się w feminizm oznacza zdradę rasową. "Angela Davis, która osiągnęła bardzo wysoką pozycję w czarnym ruchu wyzwoleńczym lat 60-tych, nie zdołała przełamać męskiego monopolu władzy w tym ruchu. Ideologia ruchu uczyniła z niej wyjątek potwierdzający regułę, a więc mający zniechęcić inne czarne kobiety do pójścia w jej ślady. "Większość czarnych nacjonalistów płci obojga odmawia uznania dowodów na to, że patriarchalna, fallocentryczna męskość jest siłą niszczycieiską w życiu Czarnych, że podrywa solidarność między czarnymi kobietami i mężczyznami i stanowi zagrożenie dla życia samych mężczyzn", pisze Bell Hooks. "Dopóki czarni mężczyźni będą akceptować swój wynikający z seksizmu i narzucony przez białą supremację wizerunek ludzi wykastrowanych, pozbawionych władzy fallicznej i na wpół zniewieściałych, dopóty będą mieli potrzebę otwartego afirmowania mizoginicznej, fallicznej męskości." Takie jest rzeczywiste źródło przytoczonej mitologii seksualnej w ideologii Czarnych Panter, jak również mizoginii, ujawniającej się często wśród czarnych nacjonalistów. W listach z więzienia George Jackson pisał, że "Czarni, zniewoleni w USA, zawsze stanowili społeczność matriarchalną". Zarzucał czarnym matkom, że aby ochronić dzieci płci męskiej przed groźbą represji i zagłady przez społeczeństwo rasistowskie, tłumią u młodych czarnych mężczyzn męskość i popęd do przemocy, wywołany przez ucisk rasowy lub sprawiają, że obraca się on przeciwko nim samym i innym Czarnym. To samo, pisał, cechuje postawę "wszystkich sióstr, które poznałem osobiście lub z opowiadań innych braci".

Jak wskazuje Hooks, Jackson kultywował bardzo silnie maskulinistyczną etykę "gwoli ukształtowania u czarnych mężczyzn rewolucyjnej świadomości politycznej i woli oporu wobec dominacji rasowej i klasowej". Czynił to nawet wtedy, gdy znalazł się pod dużym wpływem Angeli Davis, która była dla niego jednym z największych autorytetów politycznych i gdy dzięki niej zaczął rewidować swoje poglądy na sprawy stosunków między płciami. (3) w jednym z listów do Davis, mówiąc o "czarnej kobiecie i jej roli w kulturze rewolucyjnej", Jackson pisał: "Rozumiem doskonale, jaka powinna być rola kobiety - taka sama jak mężczyzny. Pod względem intelektualnym różnice
3. Angela Davis wskazywała w tym samym czasie: "Nasi wrogowie usiłowali zahipnotyzować nas, Czarnych, rozsiewając mnóstwo mitów o czarnych kobietach. Jesteśmy rzekomo niepoprawnie matriarchalne, co oznacza, że w zmowie z białym ciemiężcą dążymy do wykastrowania naszych mężczyzn. Niestety, niektóre czarne kobiety zaakceptowały te mity, nie zastanawiając się, skąd pochodzą i nie będąc świadome ich kontrrewolucyjnych treści i skutków. W rezultacie działają w ruchu za kulisami nie chcą być agresywne i zajmować stanowisk kierowniczych w naszej walce, bo się boją, że przyczynią się do ucisku czarnego mężczyzny." (Angela Davis Speaks from Jail, "Tricontinental Builetin" nr 63, 1971.)
48 między mężczyzną i kobietą są niewielkie. Te, które - obserwujemy w społeczeństwie burżuazyjnym, są przez nie uwarunkowane i sztuczne. Chciałbym jednak postawić sprawę, która wydaje mi się oczywista: otóż czarna kobieta jest w tym kraju znacznie bardziej agresywna, niż czarny mężczyzna. Jednakże do niedawna jej agresja mieściła się w ramach systemu - mówiła: postaraj się o dyplom, chłopcze lub zarób parę groszy, zamiast go nakłonić, żeby postarał się o rewolwer. Rozwój umiejętności staczania poważnej walki i stosowania zorganizowanej przemocy z całą pewnością nie był pobudzany u czarnej kobiety, ale również nie był tłumiony jak to się działo w przypadku czarnego mężczyzny)." Panowanie fallocentrycznego wzoru męskości w ideologii i życiu kulturalnym czarnej społeczności spotyka się z uznaniem białego kapitalizmu i jest nawet wynagradzane, gdyż propaguje reakcyjny model stosunków społecznych między płciami. Zarazem jest wykorzystywane przeciwko czarnej społeczności, bo jak wskazuje Bell Hooks, na te same obrazy czarnej męskości fallocentrycznej, które gloryfikuje i celebruje muzyka rapowa, powołują się rzecznicy białej supremacji, gdy starają się uzyskać publiczną zgodę i poparcie dla represji wobec czarnych mężczyzn, w szczególności młodych. Z kolei liberalne skrzydło systemu białej supremacji skrzętnie wykorzystuje skłonność wielu raperów do seksizmu, mizoginii i homofobii gwoli dyskredytacji muzyki rapowej, insynuując, że jest nośna w groźbę inkwizycji wobec kobiet i mniejszości seksualnych. Za bardzo dogodny pretekst służą takie utwory, jak A Bitch iz a Bitch czy One Less Bitch, nagrane przez NWA i Ice Cube'a.

RAP I PŁEĆ

Muzyka rapowa nie tylko jest podporządkowana ideologii panującej w dziedzinie stosunków między płciami, ale jest jej potężnym wehikułem. Idealizacji "silnego czarnego osobnika płci męskiej" w rapie afrocentrycznym towarzyszy, zwłaszcza w rapie gangsterskim, otwarty fallocentryzm - pojmowanie męskości jako konkurencji między mężczyznami, panowania fizycznego i seksualnego posiadania kobiet. W tej dziedzinie nawet rap rewolucyjny pozostaje często niewolnikiem systemu. "Muzyka rapowa współzawodniczy o patriarchalne wartości społeczeństwa z lirycznym okrucieństwem, które reprodukuje idee ciemiężące kobiety i mity o nich", pisze Ben Tupper. "Ta zacofana ideologia stanowi najpoważniejszą wadę nawet najbardziej światłych artystów, którzy podejmują zagadnienia rasowe i klasowe, ale zarazem przyczyniają się do merkantylizacji ciała kobiecego i przemocy wobec koblet."

Rap kobiecy

Jednak niektórzy raperzy, wykorzystując własną mocną pozycję, poważnie zatroszczyli się o promocję kobiet, które wcale nie okazały się figurantkami. Tak postąpił między innymi Ice Cube, choć jego rap słynie ze skrajnego seksizmu (lecz potrafi on również poważnie dyskutować z taką czarną feministką, jak wspomniana wyżej Bell Hooks). Pomógł zrobić karierę rapową młodej kobiecie, Yo Yo, której rytmy i teksty sugerują, że ma szansę wybić się na świadomą i niezależną kobiecość. Wybitne raperki - Roxanne Shante, Nikki D, Salt'N'Pepa, Queen Latifah, MC Lyte, Yo Yo czy Sister Souljah - wiele zrobiły dla samoafirmacji kobiet w tonie 49 "narodu hip-hopowego", nawet jeśli, przecierając bardzo trudny szlak, szły na kompromisy i uciekały się do rozmaitych kamuflaży.

Tupper, analizując osiągnięcia najbardziej świadomych raperek, pisze: "Artystki te mówią o potrzebie solidarności między kobietami, stawiania oporu przemocy na tle seksizmu, domagania się szacunku i prowadzenia razem walki z rasizmem. Posługują się również czymś, co uchodziło tradycyjnie za męski oręż - surową werbalizacją seksu i aktywności seksualnej kosztem płci przeciwnej. Choć widać ograniczenia i problemy, jakie wynikają z reprodukcji gry o władzę, polegającej na podboju i kontroli w dziedzinie stosunków między płciami (zamiast budowania stosunków wzajemnego szacunku i solidarności między partnerami), to należy stwierdzić, że posługiwanie się tym samym językiem i brutalnymi metaforami, co mężczyźni, w utworach, mówiących o męskiej słabości i omylności i o kontroli kobiecej, stanowi narzędzie wyzwolenia w rękach kobiet." Wiele raperek nie zdołało stawić czoła przemożnej presji rasowego i płciowego stereotypu czarnej kobiecości, narzucanego przez ideologię panującą i przemysł rozrywkowy. Stereotyp ten legitymuje czy zgoła symbolizuje taką czarna gwiazda muzyki rockowej, jak Tina Turner. Sama kultura hip-hopowa również powiela ten stereotyp. Jest o wiele łatwiej zawładnąć nim, kontrolować go i eksploatować gwoli uzyskania własnej niezależności materialnej, jak to właśnie uczyniła w pewnej fazie swojej działalności artystycznej Tina Turner, niż zerwać z nim. Dotychczasowe doświadczenia rapu kobiecego pokazują również, że wszelki wyłom w męskiej dominacji staje się na dłuższą metę złudny, jeśli nie towarzyszy mu wywikłanie się z sideł ideologii konkurencji między kobietami.

"Dotychczas rap kobiecy był jedynie przerywnikiem w rozmowie między chłopcami. Rap, obecnie męski z natury, musi zostać ekstensywnie zredefiniowany przez same kobiety, jeśli chcą pewnego dnia w nim uczestniczyć", pisze Kim Green w "The Wire". Rola, jaką muzyka rapowa i kultura hip-hopowa odegrają w zdobywaniu samoświadomości przez uciskanych, zależy w wielkim stopniu od tego, czy rap kobiecy zdoła się rozbudować i skonsolidować oraz czy będzie sprzyjał kształtowaniu radykalnej podmiotowości rasowej i płciowej czarnych kobiet.

Jest to możliwe. Ani muzyka rapowa, ani czarny nacjonalizm nie są wyposażone w żadną barierę 'immunologiczną, która by z natury odrzucała feminizm jako obce ciało. Nurty czarnego nacjonalizmu o orientacji feministycznej kształtują się nie tylko w kobiecych środowiskach inteligenckich, ale również wśród działaczy robotniczych płci męskiej. Chuck Turner, założyciel czarnego Zrzeszenia Robotników Wielkiego Roxbury (GRWA) w getcie Bostonu i Saladin Muhammad, przewodniczący Czarnych Robotników na rzecz Sprawiedliwości (BWFJ), działających w stanach południowych, stwierdzają, że powszechny i politycznie niezależny ruch robotniczy można zbudować tylko na podstawie ściśle powiązanych wzajemnie walk z uciskiem klasowym, rasowym i płciowym i że centralna rola na tym polu przypada Czarnym i innym uciskanym narodowościom oraz płci żeńskiej.

VI

Public Enemy DESANT CZARNYCH KOMANDOSÓW

"Pal Hollywood, pal". Tak śpiewała czarna młodzież podczas powstania w Los Angeles. "Więc weź i zniszcz to gówno I Za te wszystkie lata, gdy byliśmy podobni do klownów I Żarty się skończyły I Czuj dym, który bucha zewsząd I Pal Hollywood, pal." Były to słowa jednej z "odwetowych fantazji", rapowanych przez zespół Public Enemy.

Chuck D, lider Public Enemy, wyjaśnił na łamach czasopisma "Select". "Utwór ten mówi o przemyśle kinematograficznym i fałszywym wizerunku Czarnych, który stwarza. Nigdy nie mówiłem, że 'Pal Hollywood, pal' znaczy, iż należy palić Watts lub South Central." Nie potępił jednak tego przeinaczenia sensu utworu przez buntowników. "Podpalenia w South Central były bardzo precyzyjnymi uderzeniami. Palono tylko to, co chciano palić. To było działanie celowe. Precyzja, z jaką podkładano ogień w Los Angeles, była w każdym razie równa precyzji bombardowań Iraku."

REVOLUTION RAP

Obok Chucka D (Carltona Ridenhoura) zespół Public Enemy stworzyli i tworzą do dziś Flavor Flav (William Drayton), będący drugim raperem i przeciwwagą buffo wobec Chucka, disc jockey Terminator X (Norman Rogers), producent Hank Shocklee oraz "minister informacji" Professor Griff (Richard Griffin); ten ostatni był zmuszony opuścić zespół w 1990 roku. Ponadto w skład Public Enemy wchodzą dwie ekipy specjalne. Jedna nazywa się Bomb Squad. "Ta eskadra bombowców nie niszczy niczyich dóbr materialnych, lecz koncepcje muzyki, to znaczy przeobraża sposób, w jaki się ją gra i się jej słucha", pisze Scott Poulson-Bryant, redaktor czasopisma "Spin". Druga ekipa to S1W, Służba Bezpieczeństwa Pierwszego Świata.

Pierwszy album Public Enemy, Yo! Bum Rush The Show, ukazał się w 1987 roku. Zdaniem Havelocka Nelsona i Michaela A. Gonzalesa, autorów przewodnika po muzyce rapowej i kulturze hip-hopowej, dał on początek nowej szkole "rapu radykalnego" i był jednym z najambitniejszych i najbardziej znaczących projektów muzycznych, jakie kiedykolwiek nagrano. Zdaniem Alana Lighta z "Rolling Stone", od chwili, gdy w 1988 roku ukazał się drugi album, It Takes A Nation of Millions To Hold Us Back, "rap nigdy już nie będzie tym samym, czym był". Album ten bowiem "pokazał, czym może być rap" i "pozostaje arcydziełem hip-hopu". Krytycy muzyczni, zajmujący się rapem, są zgodni: wejście na scenę Public Enemy przeobraziło do głębi muzykę rapową i całą kulturę hip-hopową, 51 wynosząc ją na zupełnie nowy poziom. "Dzięki połączeniu w jedno hałasu i informacji, dźwięku i sensu Public Enemy dał rapowi tożsamość totalnej formy artystycznej", pisze Kodwo Eshun w "i-D Magazine". W kwietniu 1992 roku redakcja "Spina" uznała Public Enemy za jedną z siedmiu najlepszych kapel w dziejach muzyki rockowej i pokrewnej.

"Oni przypieprzyli z grubej rury"

Dla Jamesa Bernarda przełomem w rapie był utwór Public Enemy Rebel Without A Pause (buntownik bez wytchnienia, parafraza tytułu słynnego filmu o buntowniku bez powodu, Rebel Without A Cause, z Jamesem Deanem w roli głównej). W lipcu 1992 roku, w piątą rocznicę ukazania się tego utworu, James Bernard napisał w "The Source", że bez albumu Tougher Than Leather nagranego w tym samym roku 1988 przez Run-DMC, rap nie istniałby przez piętnaście lat; wielkość tego zespołu nie ulega wątpliwości. "Lecz Public Enemy zamienił subkulturę w zjawisko społeczne. Ktoś, kto lubi muzykę pop, musi zwrócić uwagę na Run-DMC, ale dosłownie każdy - a przynajmniej każdy, kto czyta gazetę lub ogląda dziennik telewizyjny - musi zwrócić uwagę na Public Enemy.

Chuck D & Co zdziałali coś, co nie jest tylko rozrywką; mówiąc bez owijania rzeczy w bawełnę, oni przypieprzyli z grubej rury. Przywrócili wielu ludziom wiarę w muzykę, a to zawsze się liczy. Zmienili ich sposób myślenia. Pokazali, że rap jest gniewnym, pełnym nadziei i marzeń głosem pokolenia. Dowiedli, że zespół pop może podejmować zagadnienia, które targają duszą naszego społeczeństwa. Public Enemy jest najważniejszym zespołem naszych czasów nie tylko w dziedzinie muzyki rapowej, ale w ogóle w dziedzinie muzyki popularnej." Francuscy specjaliści od kultury hip-hopowej i muzyki rapowej również wyrażają się o tym zespole w samych superlatywach. Georges Lapassade i Philippe Rousselot, analizując drugi album, stwierdzają, że "technosound Public Enemy jest wzorem gatunku: jego wyrafinowanie jest całkowicie na usługach stresu i szoku, który chce wywołać. Rym jest doskonały. (...) Idee są krótkie, składają się na nie flesze dźwiękowe i znaczenia, które wybuchają oraz powtarzające się uderzenia długich i krótkich słów, nieraz powiązanych między sobą tylko fonetycznie. Paradoks polega na tym, że to właśnie one są nośne w najpotężniejsze przesłania polityczne, a zarazem przywracają słowo rytmowi, jak gdyby chodziło tylko o taniec. Nie przesądzając przeszłych losów rapu ma się wrażenie, że wraz z Public Enemy muzyka ta przekroczyła jakiś bardzo ważny próg." O trzecim albumie, Fear Of A Black Planet, David Dufresne pisze: "Muzyka Public Enemy przeszła ewolucję, zachowując jednak niepokojącą intensywność pierwszego albumu i niewiarygodną żywotność live drugiego, lecz tym razem każda przestrzeń jest wypełniona (ponad dwieście próbek muzycznych, z czego siedemnaście tylko w pierwszych dziesięciu sekundach utworu Fight The Power...). Jeśli Terminator X nie robi scratchy lub jeśli Flavor i Chuck nie rapują, przestrzeń dźwiękowa jest nieustannie zapychana próbkami lub innym zgiełkiem.

Ani chwili ciszy. Ani jednej. Dwadzieścia utworów i tyleż torped. Dźwięk, jakiego nigdy się nie słyszało. (...) Człowiek uświadamia sobie, że ma do czynienia z jedynym w swoim rodzaju, bezkonkurencyjnym zespołem, z jednej strony pod względem muzycznym, a z drugiej pod względem filozoficznym." To Dufresne ukuł termin revolution rap, do czego zainspirował go prawdopodobnie termin revolution rock, wylansowany kilkanaście lat temu przez angielski zespół The Clash. Określenie to pasuje przede wszystkim właśnie do 52 Public Enemy w obu dziedzinach wymienionych przez Dufresne. Jednakże skutki revolution rap są o wiele bardziej dalekosiężne, niż skutki revolution rock.

Francuski krytyk muzyczny Jay Remi wskazał na to już w 1990 roku. Napisał wówczas na łamach "Besta". "Public Enemy na scenie, to - jak w swoim czasie [Joe] Strummer i spółka - niezwykła eksplozja rock'n'rolla (której dziś mało kto jest w stanie dorównać, a już na pewno nie The Pixies). Jednakże nasi punkowi dandysi, którzy skończyli jak niemal groteskowe karykatury (dolary, narkotyki, dupofanki, wolni strzelcy), niczego nie zmienili na tym świecie poza losami kilku jednostek. Natomiast Public Enemy, uzbrojony w te same wartości rewolucyjne (walka klasowa, organizacja ludowa, antyrasizm, walka z narkomanią...) znacznie przeobraził światopogląd wielu Afroamerykanów, nie mówiąc już o samych fanach rapu, a także o (białych!) fanach rocka. (...) Jest oczywiste, że to jemu zawdzięczamy całą bazę ideologiczną"i edukacyjną, która w ciągu minionych dwóch lat niezwykle przekształciła rap.

Na podsluchu FBI

Naszą siłą, wyjaśniał Public Enemy, nie jest uzi ani bomba; są nią nasze idee i kształtowana przez nie czarna świadomość. "Jestem wrogiem publicznym, lecz nie napadam na banki / Nie używam amunicji, ani ostrej ani ślepej / Mój styl jest nadzwyczajny / I jestem silniejszy niż New York Yanks / Gdyby mój uzi nie był tak ciężki, otworzyłbym prawdopodobnie ogień / (...) To niesamowite wezwano gliny / I podano, jakobym wypowiedział wojnę / Chcieli wojny i mieli wojnę / Lecz roztopili się w wysokiej temperaturze, gdy mój uzi się rozgrzał", rapował Chuck D w Miuzi Weighs A Ton. Później, w Lourder Than A Bomb, sygnalizował.
"FBI założyło podsłuch na mój telefon / Nigdy nie jestem sam / Nigdy sam się nie przechadzam / (...) Wasza CIA, widzicie, ja nie żartuję / Pozbyła się Kinga i X, jednego i drugiego / To historia, o której się nie mówi, prawdziwa, lecz nieznana / (...) Podsłuchując moje rozmowy telefoniczne nigdy nie zostawiają mnie samego / Jestem niebezpieczny nawet wtedy, gdy nie mam przy sobie broni / Bo jestem cięższy od bomby. "

"REWOLUCJA NIE BĘDZIE TRANSMITOWANA"

Teczki Public Enemy, założone przez FBI, musiały od tego czasu bardzo napęcznieć, piszą Nelson i Gonzales - zwłaszcza po nagraniu Fight The Power, singla, który osiągnął najwyższy poziom sprzedaży w historii wytwórni Motown Records. Utwór ten został skomponowany do głośnego filmu Spike'a Lee Do The Right Thing, dzięki któremu Public Enemy stał się znany na świecie. Władze amerykańskie bardzo chciały zakazać teledysk Fight The Power , nakręcony przez Spike'a Lee, za "zakłócanie porządku publicznego", gdyż zawierał hasła: "walcz z władzą" i "władza dla ludu". Czasopismo "Emerge" doniosło, że latem 1990 roku FBI miało przedłożyć Kongresowi USA raport o "muzyce rapowej i jej skutkach dla bezpieczeństwa narodowego", zajmujący się w szczególności właśnie twórczością Public Enemy oraz (już wówczas! - patrz rozdział VII) Ice-T.

Od kilku lat Chuck D przepowiada, że dojdzie do otwartego starcia między czarnymi masami a amerykańską strukturą władzy i deklaruje, że głównym celem działalności artystycznej Public Enemy jest wyszkolenie na tę okazję pięciu tysięcy potencjalnych kadr. Stąd jego hasło: "zamiast nosić złote łańcuchy trzeba, 53 żebyśmy mieli złote mózgi". His heavy revolution shit is serious, on mówi zupełnie poważnie o rewolucji, skomentował Alan Light na łamach "Rolling Stone".

"Gdyby mówił to jakikolwiek inny artysta, można by machnąć na to ręką jak na nonsens z dziedziny science-fiction lub przejaw egzaltacji. Jednakże mówi to lider Public Enemy, najbardziej podejrzanego dla jednych i najbardziej uwieibianego przez innych zespołu rapowego. Gdy Chuck zaczął nosić kaszkiet L. A. Raiders, miliony czarnych chłopców - i wielu ich białych rówieśników - też go założyło. To Public Enemy poprzez swoje utwory zapoznał niezliczone rzesze młodzieży z Malcolmem X, Louisem Farrakhanem, a nawet z Czarnymi Panterami. Gdy więc Chuck D mówi o powstaniach ulicznych i Armagedonie, nie należy zbywać tego wzruszeniem ramion. Jak śpiewa Chuck: welcome to the terrordome. "

CNN czarnej Ameryki

Rewolucja nie będzie transmitowana przez telewizję. Rewolucja to nie wybory i NBC nie będzie w stanie przewidzieć o 8.32 wieczorem kto wygrał na podstawie danych z dwudziestu dziewięciu okręgów. Nie ujrzycie na ekranach glin strzelających do naszych braci, bo wy, Czarni, nie będziecie siedzieć przed telewizorami, lecz bić się na ulicach. Tak twierdził Gil Scott-Heron w swoim słynnym utworze The Revolution Will Not Be Televised z 1974 roku. W 1988 roku Professor Griff przypomniał jego słowa podczas Countdown To Armageddon.

"Wbrew przekonaniu brata Gila, rewolucja będzie transmitowana". takie jest rzeczywiste przesłanie Public Enemy, twierdzą Nelson i Gonzales. Public Enemy jest bowiem zdania, piszą oni, że cała zawierucha rewolucji - a "będzie to czas, gdy dzicy chłopcy będą wymachiwać pistoletami uzi przed obliczem niesprawiedliwości i krzywdy", zaś "czarni intelektualiści rozbiją swoje maszyny do pisania, sfrustrowani własną retoryką" - zostanie zarejestrowana na kasetach wideo dla przyszłych pokoleń.
Nelson i Gonzales chyba się mylą. Zdaniem Public Enemy trzeba, żeby rewolucja była transmitowana teraz, nim wybuchnie. Muzyka rapowa jest w stanie to zapewnić - przypomnieć walkę minioną i antycypować walkę przyszłą.

"Rap to CNN czarnej Ameryki", mawia Chuck D. Transmisja już się rozpoczęła - nie tylko na płytach, ale również na teledyskach. W Black Steel In The Hour Of Chaos Chuck D, uwięziony za odmowę służby wojskowej w armii amerykańskiej, wywołuje bunt czarnych więźniów, wsparty z zewnątrz przez desant S1W. W Buck Whylin' Public Enemy, wyjęty spod prawa, tworzy ognisko powstańcze i mimo stanu wojennego zwołuje konferencję prasową, na której Chuck D wykonuje jeden ze swoich mistrzowskich rapów. W Shut 'Em Down postulat kontroli Czarnych nad życiem czarnej społeczności ilustrują liczne sceny walk o czarną władzę w latach 60-tych, Czarne Pantery wcielają się w komandosów z S1W i pada pytanie: "gdzie są rewolucjoniści?" W Hazy Shade Of Criminal Public Enemy pokazuje rasizm, imperializm, korupcję i zbrodnie władzy oraz pozostającego na jej usługach wymiaru sprawiedliwości na tle scen represji policyjnych, masowych protestów i gwałtownych rozruchów podczas powstania w Los Angeles.
W licznych utworach Public Enemy atakuje bez pardonu mass-media, w tym zwłaszcza telewizję, jako narzędzia manipulacji i zatruwania świadomości (Don't Believe The Hype - utwór, którego tytuł stał się hasłem), a nawet zwyczajnego ogłupiania ludzi (She Watch Channel Zer07/). Wcale jednak nie wyznaje poglądu, 54 że telewizja z natury osłabia wpływy polityki radykalnej i potencjał rewolucyjny. "Public Enemy uważa, że jest na odwrót. Jako pierwszy zrozumiał to, co całemu światu uświadomił dopiero film wideo o Rodneyu Kingu", pisze Kodwo Eshun.

"Jest rzeczą charakterystyczną, że Public Enemy uplasował swoje 'zamieszki' w machinie widowiskowej Hollywoodu. To, że tym razem pożar zignorował granicę między rzeczywistością a wyobraźnią i że wywołała go interpretacja filmu wideo przez ławę przysięgłych, świadczy jedynie o szczególnej przenikliwości tego zespołu."

ZBROJNY WYPAD DO ARIZONY

W okresie inwazji wojsk amerykańskich i alianckich na Irak członkowie S1W wystąpili na koncertach w mundurach marynarki wojennej, ozdobionych półksiężycem z gwiazdą - godłem islamu. Tytuł czwartego albumu, Apocalypse 91...

The Enemy Strikes Black, nawiązywał do wojny z Irakiem i sugerował potrzebę riposty ze strony Czarnych w obliczu dążeń USA do panowania nad światem.

Jak to ujawnił sam Chuck D, pomysł najbardziej wybuchowego politycznie utworu, zatytułowanego By The Time I Get To Arizona, powstał pod wrażeniem rozpętania wojny w Zatoce Persko-Arabskiej. Zespół odpowiedział na lądowanie armii amerykańskiej w zatoce "odwetową fantazją" - desantem w Arizonie.

Utwór ten rozpoczynała zapowiedź na tle szumu startującego odrzutowca:
'Tu mówi Sister Souljah. Public Enemy, Służba Bezpieczeństwa Pierwszego Świata i wszystkie siły sprzymierzone odlatują na zachód, aby stawić czoła planowi białej supremacji, który ma na celu unicestwienie ogólnokrajowych obchodów rocznicy urodzin doktora Martina Luthera Kinga. Public Enemy uważa, że władze w stanach New Hampshire i Arizona przeżywają dyskomfort psychologiczny, gdy mają składać hołd czarnemu człowiekowi, który usiłował nauczyć białych, co to znaczy cywilizacja. Powodzenia, bracia. Pokażcie, co potraficie." Chuck D rapował. "Znajdziemy sposób i żeby państwo nam za to zapłaciło I Wybierzmy taki dzień I Nawet jeśli wydaje się to trudne I To nie jest sen I Postarajcie się zrozumieć, co chcę przez to powiedzieć I To drużyna przeciwko drużynie I (...) Lepiej zacząć i wygrać, gdy śpiewamy I Teraz I Wiemy, że przyjdzie dzień, w którym poderwą się ci, którzy są na dole."

Burza wokół teledysku

Jeśli ktoś, słuchając By The Time I Get To Arizona, nie zrozumiał, dlaczego bojówka S1W poleciała do Arizony, to teledysk wyjaśnił mu to bez ogródek. Premierowy pokaz teledysku nastąpił w rocznicę urodzin Martina Luthera Kinga.

Na tle zrekonstruowanych scen z walk o prawa obywatelskie w latach 60-tych i zabójstwa pastora Kinga bojownicy S1W dokonują zamachów na władze stanowe. Stosują środki terrorystyczne, wielokrotnie stosowane przez FBI i CIA wobec przeciwników politycznych w kraju i zagranicą: zabójstwo przy użyciu broni palnej, zamach przy użyciu wiązki dynamitu, przyczepionej do podwozia samochodu, otrucie (Malcolma X usiłowano otruć w Kairze, gdy brał udział w konferencji na szczycie Organizacji Jedności Afrykańskiej). S1W nie sięga po środki bardziej niszczycielskie, jak na przykład ten, kt6rego władze amerykańskie użyły w maju 1985 roku podczas rozprawy z czarną organizacją radykalną MOVE: 56 policja zbombardowała wówczas z powietrza siedzibę tej organizacji w Filadelfii, zabijając jedenaście osób, w tym pięcioro dzieci i pozbawiając dachu nad głową sześćdziesiąt rodzin, które mieszkały w sąsiedztwie.

"[Teledysk] pokazuje nas w trakcie zabijania polityków. Nie chcemy znosić nadal tego gówna, które musieliśmy znosić dotychczas. Mówimy o tym, że ludzie rządzący w Stanach Zjednoczonych zabijali w ciągu całej historii tego kraju i pytamy, czy chcieliby, żeby z nimi postąpiono podobnie", mówi Chuck D.

Teledysk ten spadł na Amerykę jak grom z jasnego nieba. Wywołał burzę w środkach masowego przekazu, a liczni politycy i urzędnicy państwowi złożyli oświadczenia na jego temat. Zespół oskarżono o nawoływanie do aktów przemocy. Poważne zaniepokojenie wyrazili również pastor Jesse Jackson i inni umiarkowani czarni działacze. Joseph E. Lowery, przewodniczący Konferencji Przywódców Chrześcijańskich Południa (SCLC), organizacji, którą w swoim czasie kierował King, zarzucił zespołowi zdradę ideałów biernego oporu, głoszonych przez zamordowanego pastora. Zespół odpowiedział na to: "Public Enemy zadaje sobie pytanie, czy King broniłby nadal zasady biernego oporu, gdyby mógł podnieść się po tym, jak kula roztrzaskała mu kręgosłup." 20 stycznia 1992 roku, w rocznicę urodzin Kinga, dwie sieci telewizji amerykańskiej - ABC w programie "Nightline" i MTV w programie "Rockline" przeprowadziły na żywo dyskusję z Chuckiem D, który 'właśnie koncertował z zespołem w Hamburgu. Przedmiotem dyskusji była oczywiście sprawa teledysku o wypadzie do Arizony. W MTV nadano podczas programu krytyczne oświadczenia Jesse Jacksona i innych czarnych osobistości, a Chuck D otrzymał liczne telefony od młodych białych widzów. "To wielka rzecz, punkt kulminacyjny całej kampanii w sprawie Arizony", donosił William Show w "Details". "Jest to potwierdzenie poglądu Chucka, że rap może być środkiem politycznym i wywierać wpływ daleko wykraczający poza ramy publiczności muzycznej zespołu." Chuck D oświadczył przed kamerami: "Przemoc jest bardzo realnym zjawiskiem w naszym życiu. To jest gwałtowne społeczeństwo. Zbudowano je na przemocy. Z okazji Dnia Kolumba ludzie są gotowi święcić pięćset lat ludobójstwa.

(...) Ja, jako Czarny, mam dość obrażania mnie, a w szczególności tego, co stało się w zeszłym roku, 15 stycznia, gdy administracja Busha nakazała lądowanie w Zatoce Perskiej. To właśnie skłoniło mnie do napisania tej piosenki."

Rebelia byłaby uzasadniona

"Odkładając na bok zbyt daleko idące domniemania z jednej strony i hiperbolę, którą posłużył się Public Enemy, z drugiej, błędem byłoby nie dostrzec pozytywnych skutków teledysku", napisał Lori J. Lakin w "The Source". "Sprowokował on bowiem ogólnokrajową debatę nad tym, jak należy podchodzić konkretnie do problemów, z którymi boryka się czarna społeczność i do żądania Czarnych, żeby ich szanowano jako zbiorowość. ' Arizona' rzuciła także światło na życie polityczne w stanie Arizona. Choć obecny gubernator tego stanu, Fife Symington, potępił publicznie teledysk, (...) to oświadczył, że ma zamiar odegrać bardzo czynną rolę w kampanii na rzecz obchodów rocznicy urodzin Kinga. (...) Public Enemy może nie zgadzać się z Kingiem co do taktyki biernego oporu, ale na teledysku dał dowody szacunku dla niego i ludzi, którzy szli za nim. 'Arizona' pozwala nowemu pokoleniu uświadomić sobie, że w ten czy inny sposób należy dzisiaj kontynuować walkę o prawa Czarnych, która zaczęła się w latach 50-tych. Jest to krzyż, który nasze pokolenia dźwiga na swoich barkach. 57 Najważniejsze w tym teledysku jest to, że pokazuje, jak Czarni przechodzą do kontrataku" [gra słów: how the enemy strikes Black].

James Bernard, wydawca "The Source", poszedł jeszcze dalej w swojej refleksji o "sprawie Arizony". "W każdym społeczeństwie rola artysty powinna polegać na tym, aby nim wstrząsać, rzucać wyzwania jego podstawowym przeświadczeniom i naświetlać ludzkie doświadczenie. To właśnie uczynił ów teledysk.
Mamy rząd federalny, który uzbraja ludzi, odpowiedzialnych za przemoc skrajnej prawicy w Ameryce Łacińskiej i ma za sobą długą historię eksterminacji bojowników o wolność we własnym kraju. 'Arizona' bije przeciwnika jego własną bronią. Dyskredytuje ideę, według której nasz system polityczny tak dobrze reprezentuje 'lud', że zbrojna rebelia nigdy nie byłaby uzasadniona."

ZACOFANA POLITYKA SEKSUALNA

Public Enemy nie jest wolny od sprzeczności i dwuznaczności kultury hiphopowej. Słuszny jest na przykład zarzut, że wykazuje pewne skłonności do homofobii. Środowiska gejowskie mają rację, krytykując zespół, że jest niekonsekwentny, gdy w jednym utworze apeluje o jedność Czarnych, a w następnym używa pejoratywnych określeń pod adresem homoseksualistów. "Wszyscy powinni zostać wciągnięci do walki ze społeczeństwem opartym na ucisku, zamiast być odpychani", piszą gejowie w listach do redakcji "The Source".

Należy zgodzić się ze Scottem Poulson-Bryantem, który upatruje u Public Enemy "mieszankę postępowej polityki rasowej i zacofanej polityki seksualnej".

Należy jednak również odnotować, jak to czyni Alan Light, fakt, że zespół zrobił krok w stronę feminizmu. W Revolutionary Generation Chuck D wyraża przekonanie, że czarny mężczyzna odrodzi się wtedy, gdy w jego świadomości powstanie nowy wizerunek czarnej kobiety i stwierdza, że wyzwolenie Czarnych może być tylko dziełem pokolenia, w którym obie płcie będą ze sobą wzajemnie solidarne - bo "potrzeba zmiany prowadzi do rewolucji", również na tym polu.

Nelson i Gonzales piszą: "W rewolucyjnym świecie obecnego hip-hopu jest dość miejsca dla krytyków i działaczy kulturalnych obojga płci. Jeśli Chuck D bierze na siebie rolę Malcolma X rapu, to dlaczego Queen Latifah nie mogłaby odgrywać roli Angeli Davis?" Bardzo słuszne pytanie, tylko że ta czołowa raperka nie mogłaby rapować w jednej drużynie z Chuckiem D i jego kolegami - jej kobiecość nie daje się pogodzić z ich męską manierą i stylem paramilitarnym.

Między Queen Latifah a Sister Souljah

W wywiadzie, udzielonym czasopismu "Les Inrockuptibles", Queen Latifah powiedziała: "Nadal lubię Public Enemy, ale nie potrafię słuchać go dłużej niż przez dziesięć minut dziennie. Ich mowy mnie męczą i nie lubię, żeby mnie pouczano przez cały dzień, a już zwłaszcza, żeby czynili to faceci w mundurach wojskowych. Czy nie uważasz, że to śmieszne, to przebieranie się za spadochroniarzy? Gdzie oni mają serce? Nie cierpię ich groźnych min i chorobliwej powagi.

Życie nie jest tylko poważne i deprymujące. Jestem z natury wesoła, lubię opowiadać o rzeczach zabawnych. Posiadam mądrość uliczną. Nie mam więc ani powołania, ani wiedzy potrzebnej do odgrywania roli przeoryszy. Nie widzę żadnego powodu, żeby zgrywać się na gniewną Murzynkę." 58

W świetle tej krytyki ze strony Queen Latifah nie dziwi, że Public Enemy dopiero po pięciu latach istnienia zdołał zwerbować do swojego otoczenia kobietę, Sister Souljah. W slangu souljah znaczy żołnierz i tak właśnie, w sposób, który musi szczególnie przypadać do gustu członkom Public Enemy, chce być postrzegana. Chuck D charakteryzuje ją jako "najpierw działaczkę, a dopiero potem raperkę". W "Select" Adam Higginbotham uznał, że dzięki głośnej polemice między nią a Billem Clintonem (będzie o niej mowa w następnym rozdziale) "Public Enemy stał się wreszcie tym, o czy marzył Chuck: prawdziwym głosem czarnej opozycji w Ameryce".

Bardzo bojowy czarny nacjonalizm Sister Souljah trzyma się mocno doktryny Narodu Islamu, co nie pozwala jej być feministycznym sumieniem kultury hiphopowej. W dziedzinie stosunków między płciami doktryna ta jest radykalnie antyfeministyczna, a w stosunkach między rasami ściśle separatystyczna. W swoim pierwszym albumie, zatytułowanym 360 Degrees Of Power, Sister Souljah wypowiada się następująco pod adresem białych kobiet: "Usiłują twierdzić, że są inne, niż biali mężczyźni / I zdobyć waszą sympatię po to, żeby potem pójść do łóżka z waszymi czarnymi mężczyznami." O białych feministkach wyraża się podobnie:
"Proponują, żebyście wstąpiły do ich ruchu kobiecego / Podają wam sto pięćdziesiąt powodów, dla których powinnyście porzucić waszych czarnych mężczyzn / I pozwolić, żeby lizały wam pizdy!" Zacofane aspekty ideologii, którą głosi Sister Souljah, odzwierciedlają sprzeczności doktryny Narodu Islamu. Public Enemy również utrzymuje bardzo braterskie stosunki z ruchem kierowanym przez Louisa Farrakhana. "Chcąc się rozwijać, należało posłuchać naszych starszych braci", mówi Chuck D. Wcale jednak nie podpisuje się pod wszystkimi ich poglądami. Na przykład, jeśli chodzi o prawo przerywania ciąży, które Naród Islamu zwalcza, Chuck D oświadcza publicznie: "Wierzę w prawo wyboru." Unika ryzyka takich raperów, jak Sister Souljah, Professor Griff czy Ice Cube, którzy podejmują nie tylko postępowe, ale również zacofane wątki ideologii tego ruchu.

STRACH PRZED CZARNĄ PLANETĄ

W 1989 roku, po nagraniu dwóch albumów oraz uzyskaniu pierwszoplanowej pozycji w muzyce rapowej i renomy międzynarodowej, Public Enemy przeżył ciężki kryzys, który o mało co nie zakończył się upadkiem zespołu. Dał się tak we znaki systemowi białej supremacji, że gdy tylko nadarzyła się sprzyjająca okazja, kapitalistyczne "ośrodki opiniotwórcze" rozpętały wobec niego zaciekłą, histeryczną nagonkę. Wszystko wskazuje na to, że Public Enemy padł ofiarą prowokacji. Dziennikarz Washington Times, gazety kontrolowanej przez skrajnie prawicową sektę Moon, naciągnął na wywiad "ministra informacji" zespołu, Professora Griffa. Dziennikarz zredagował wywiad i nie autoryzowany rozesłał do organizacji żydowskich: Griff wypowiedział się rzekomo w duchu antysemickim.

Public Enemy odparł w końcu atak, lecz za cenę rozstania z Griffem. Było to bardzo bolesne ustępstwo, nawet jeśli zdaniem Williama Showa doszło do niego dlatego, że Chuck D "zdał sobie sprawę, iż jeśli Public Enemy chce działać jako siła polityczna, to musi ściślej kontrolować oświadczenia, wydawane pod jego szyldem". Wydaje się, że Griff uświadomił sobie, iż popełnił błąd, ale odtąd uprawia swój radykalnie afrocentryczny rap poza zespołem. W pierwszym albumie, nagranym po odejściu z Public Enemy, wyraził wdzięczność "wszystkim żydowskim przyjaciołom, którzy nie ulegli manipulacji środków przekazu." 59

Kampania przeciwko Public Enemy była prowadzona w skali międzynarodowej, o czym świadczy atmosfera, stworzona przez francuskie media, gdy zespół koncertował po raz pierwszy w Paryżu w kwietniu 1990 roku. Jay Remi komentował w czasopiśmie "Best". "Rzeczą bardzo groźną jest to, że w oczach większości białych promocja czarnej kultury (co jest celem Chucka i jego wspólników) uchodzi za rasizm. Głośne, silne afirmowanie swojej afrykańskości, bycie z niej dumnym, uważane jest za poniżanie białych, choć niczego takiego nie ma w twórczości Public Enemy (który poza tym przyciąga na swoje koncerty wielorasowe rzesze fanów). Prawda jest taka, że gdyby Public Enemy składał się z samych białych, a ci nosili mundury polowe, to we Francji i gdzie indziej nikogo absolutnie by to nie szokowało. Prasa, która obrażała zespół podczas ostatniego tournee, wdając się w osławioną kontrowersję na temat tego, czy jest on rasistowski, czy nie, robiła to dla dziennikarskiej sensacji po prostu dlatego, że nie miała nic innego do powiedzenia o zespole, którego nie rozumie, a który uwielbia tyle młodzieży." Przyczyny nagonki były jednak znacznie poważniejsze. Franck Brignaudy, który zbadał sprawę dla "Besta", wykazał, że powstało "przymierze mediów i kretynów, czyniące z zespołu obiekt, na którym mogły wyładować wszystkie swoje lęki, sprzeczności, całą swoją chorobliwą złość, nieustanną gotowość wytykania mściwie palcem rzekomych wichrzycieli - i to z tym większym zapałem, gdy są czarni i uprawiają muzykę rytmiczną." W paryskiej hali Zenit zespół miał rapować Fear Of A Black Planet.

Wyglądało na to, że francuska klasa rządząca rzeczywiście przestraszyła się czarnej planety Chucka D. Tytuł w prawicowym dzienniku "France-Soir" brzmiał następująco: "Skandal z segregacjonistycznym koncertem w Zenicie: ośmiu muzyków amerykańskich utworzyło nastawiony wrogo do białych, "antysemicki i prowokacyjny zespół rapowy. Policja obawia się incydentów. Lewicowy tygodnik "L'Evenement du Jeudi" ostrzegał: "Archetypy nowojorskich włóczęgów, chodzą kołyszącym się krokiem, zgrywają się na twardzieli, popisują bez żenady swoimi mundurami wojskowymi i wygłaszają nienawistne, rasistowskie przemówienia, zbieżne z dwuznacznymi poglądami Farrakhana, przywódcy Czarnych Muzułmanów, zdeklarowanego antysemity i skrajnego prawicowca. Ich wyczyny śmierdzą seksizmem i są obrzydliwe, co trzecie słowo to fuck, a w co trzecim wierszu grożenie śmiercią." Piąty kanał telewizji przedstawił zespół w podobnym tonie, po czym skierował na koncert ekipę, z którą łączył się na żywo podczas dziennika wieczornego i wypytywał podekscytowanym głosem spikera, czy w Zenicie wybuchły już rozruchy.

"Odwody policji będą w pogotowiu"

"Główne służby policyjne, od początku postawione w stan gotowości, zabrały się z najwyższą powagą do roboty", pisał w swoim sprawoidaniu Brignaudy.

"Można rzec, że je szczególnie uczulono, na drogówce poczynając (co jest zupełnie zrozumiałe) i na tajnej policji kończąc (co jest już mniej zrozumiałe). Ilość briefingów, zebrań i kontaktów, które miały dodać otuchy osobom odpowiedzialnym za porządek publiczny, była znacznie większa, niż zwykle. Nie miało to nic wspólnego z rutyną, jaka towarzyszy występom Phila Collinsa czy Tears For Fears. 'Odwody policji będą w pogotowiu', zapewniano w gabinecie prefekta." Służby specjalne domagały się od domów towarowych sieci Go Sport, które rozprowadzały bilety, aby sporządziły i przekazały imienne listy nabywców. 60

Nawet kierownictwo organizacji społecznej SOS Rasizm dało się w to wciągnąć. Wydało specjalny komunikat, w którym stwierdziło, iż należy zrozumieć przyczyny sukcesu Public Enemy po to, żeby "dać stanowczy odpór [jego] nietolerancyjnemu przesłaniu". Zapewniło. "Sprawdziliśmy, że koncert, który odbędzie się dziś wieczorem, jest otwarty dla wszystkich. (...) Zachowujemy czujność. Zareagujemy na najmniejszy wybryk." Brignaudy komentował z ironią:
"Wiadomo, dlaczego SOS Rasizm powstrzymał się od wysłania na koncert licznej delegacji. Organizacja ta Wypadłaby dość głupio pośród mieszanki wszystkich kolorów skóry, które ściągnęły ze wszystkich przedmieść" i między którymi panowała "taka zgoda, że człowiek zadawał sobie pytanie, czy Public Enemy nie jest bardziej skuteczny od Benettona z jego United Colors." Podobnie atmosferę opisał Francois Coulon w czasopiśmie "Terminal". "Mimo całego - i uzasadnionego - rozgłosu muzyczno-społecznego wokół Chucka D i jego kolegów, trudno byłoby wyobrazić sobie większe zamieszanie z powodu zwykłego koncertu, i to jeszcze nim się odbył. Public Enemy jest rzeczywiście zespołem o bardzo śmiałych poglądach i kultywuje dyskretny wizerunek paramilitarny. Nie wydaje się jednak możliwe wyjaśnienie owej wrzawy w mass-mediach inaczej, jak względami bardzo pigmentacyjnymi, bo przecież rekordy w konkurencji 'zespołów kłopotliwych z powodu groźby dewastacji i prowokacji' należą do białych rockerów (niech nasi najmłodsi czytelnicy poproszą rodziców, żeby im opowiedzieli o hotelowych wybrykach Who i Led Zeppelina). Achtung!, wołano w prasie, Public Enemy to zespół rasistowski, antysemicki, popychający do zbrodni; liczne hordy wywołają rozróby podczas wieczornego show, zakazanego zresztą dla białych. Policja w szyku 'apokalipsa miejska' obsadziła patrolami wszystkie stacje na linii metra. Tymczasem koncert odbył się bez żadnych zakłóceń." W kilka miesięcy później Public Enemy miał drugi koncert w tym samym Zenicie. Znów ściągnęły nań tłumy młodzieży, ale mass-media okazały mu tym razem zupełny brak zainteresowania.

"Wszyscy jesteśmy czarni"

Czarny nacjonalizm zawsze był oskarżany przez białą Amerykę, w tym również przez liberalną opinię publiczną i większość nurtów lewicy, o "rasizm na odwrót". Przypisywano go Marcusowi Garveyowi, Elijahowi Muhammadowi, Malcolmowi X, działaczom ruchu na rzecz czarnej władzy, Czarnym Panterom.

Jak mówi Public Enemy - don't believe the hype. Nie dajmy się zwariować: rasizm jest narzędziem panowania i ucisku, a rzekomy "rasizm na odwrót" to pojęcie wyssane z palca, które służy jedynie dyskredytacji samoświadomości uciskanych. Jeśli Czarny reaguje na ucisk przesądami rasowymi wobec białych, pisze Bell Hooks, to nie jest to rasizm, gdyż nie ma oparcia w żadnych środkach panowania i przymusu, które pozwalałyby mu wpływać na położenie i losy białych.

Potężne, radykalne przesłanie antyrasistowskie albumu Fear Of A Black Planet wywołało kolejną (po aferze wokół Professora Griffa) falę oskarżeń Public Enemy o "czarny rasizm". Tym razem za pretekst posłużyło to, że zespół nawiązał luźno do teorii doktor Frances Cress Welsing, byłej czarnej wykładowczyni na wydziale medycyny w Waszyngtonie, zgodnie z którą rasa biała skazana jest na samounicestwienie. Chuck D wyjaśnił sprawę następująco w wywiadzie udzielonym Frankowi Owenowi: "Zgodnie z wierzeniami [białych rasistów] istnieje coś takiego, jak czystość rasy białej i tej rzekomej czystości rasowej grozi 61 zanik w miarę jej mieszania się z innymi rasami. Welsing nazywa to teorią genetycznego unicestwienia białego człowieka. Świat zamieszkują w większości ludzie kolorowi, więc dlaczego biali, bo tak się ich nazywa, uważają, że ich gówno jest czystsze? I dlaczego wyobrażają sobie, że ta rzekoma czystość daje im prawo do rządzenia światem? To zupełnie jak przesądy arystokracji... Wiesz, mam na myśli te królowe i tych królów, którzy wierzyli, że ich drzewo genealogiczne przestanie rosnąć, jeśli zabrudzi się ich królewską krew... Niektórzy biali uważają, że jeśli nie ożenią się z białą kobietą po to, żeby wydać na świat potomka na swój wzór i podobieństwo, to nastąpi koniec świata. W Stanach Zjednoczonych istnieje prawo, zgodnie z którym jedna kropla naszej krwi w twoich żyłach czyni z ciebie człowieka czarnego. Tak, do dziś mamy prawo, które legitymuje rasistowskie kryteria czystości. Co za wstyd! Trzeba rozpędzić na cztery wiatry ten zasrany apartheid, który tu mamy! Dlaczego traktuje się jednostki ludzkie jak istoty pozaziemskie? Nie ma takiej nauki, która ustalałaby, że jeśli jesteś biały, to jesteś czysty, a jeśli jesteś czarny, to jesteś nieczysty.

"W tytułowym utworze albumu Chuck D rapuje.
"Chłopie, nie martw się / O twoją siostrę / Nie, ona nie jest w moim typie / Lecz załóżmy, że mi powiedziała, iż mnie kocha / Czy boisz się mieszanki czarno-białej? / Mieszkamy w kraju, w którym / Prawo mówi, że mieszanka ras / Czyni krew nieczystą / Ona jest kobietą, a ja mężczyzną / Lecz po twojej minie / Widzę, że nie możesz tego znieść / (...) Chłopie, spoko, siedź na dupie, nie złość się / Nie potrzeba mi twojej siostry / (...) Co jest czyste? Kto jest czysty? / To jest europejski przesąd i nie mam pewności / Jak byśmy wyglądali / Gdyby na całym świecie miały / Zapanować pokój i miłość / Wybacz, że przekażemy ci nowinę / Która może cię zmartwić / Ale czy wiesz, że białe pochodzi od czarnego? / Och/ po co to zmieszanie na twarzy?"

DZIEDZICTWO MALCOLMA X

Chuck D komentuje dalej: "Widziałem w telewizji kanadyjskiej wywiad, podczas którego pytano białą kobietę, jak reaguje na muzykę Public Enemy i na przesłanie Fear Of A Black Planet. Odparła, że w istocie rzeczy wszyscy jesteśmy trochę czarni. Oto głęboka filozofia! Zasada jest prosta: nie ma czerni i bieli, świat obfituje w różne odcienie kolorów skóry. Owa rzekoma różnica między bielą a czernią została wymyślona przez ludzi, którzy chcą zachować władzę. Czerń i biel istnieją jedynie w wierzeniach, a nie fizycznie. Nikt na tej planecie nie jest czarny albo biały na sto procent. To zresztą nic nowego dla Czarnych, bo oni wiedzą od dawna, że ich rasa jest wynikiem mleszanek.

Jedynym powodem, dla którego Public Enemy popiera afrocentryzm, jest to, że żyjemy w społeczeństwie, które faworyzuje białych. Jesteśmy obecnie zmuszeni do trzymania się kurczowo koloru naszej skóry. To nasz jedyny środek samoobrony." Gdy zostanie zniesiona biała supremacja, dodaje Chuck D, "wtedy my, Czarni, będziemy gotowi zrezygnować z naszych niektórych idei nacjonalistycznych".

W późnym dzieciństwie Chuck D był słuchaczem letniego kursu szkoleniowego o afroamerykańskich doświadczeniach historycznych. "Prowadzili go działacze Czarnych Panter, bracia z meczetów Narodu Islamu i czarni studenci", wspomina.

"Rodzice powiedzieli mi: jesteś czarny i dumny z tego, więc będzie dobrze, jeśli pójdziesz na ten kurs, bo to ci się kiedyś przyda. Tak było rzeczywiście." Chuckowi D zaszczepiono wówczas myśl, którą dziś wykłada w Brothers Gotta 62

Work It Out: że znajomość własnej prawdziwej historii jest dla czarnej rasy potężnym środkiem wyzwolenia.
Wiedza ta pozwoliła Public Enemy pokazać na teledysku Can't Truss It ciągłość doli czarnych pracowników, w tym kobiet, od dawnej plantacji niewolniczej po nowoczesny przemysł kapitalistyczny. Przełamanie białego monopolu na wykładnię historii ma w oczach Public Enemy decydujące znaczenie, gdyż zgodnie z proklamacją zespołu "rasa, która kontroluje przeszłość, kontroluje również teraźniejszość i z tego samego powodu przyszłość". Od początku swojej działalności Public Enemy podchodził do historii afroamerykańskiej od strony najbardziej wywrotowej.

Pamięć czarnej rewolucji

Bill Stephney odkrył Chucka D dla firmy fonograficznej Def Jam, gdy przyszły frontman Public Enemy rapował utwory Jamesa Browna w studiu radiowym uniwersytetu, na którym studiował sztuki plastyczne. "Jeśli nie sprowadzisz mi tu tego chłopaka, to cię wywalę", powiedział mu Rick Rubin, prezes spółki.
Stephney wpadł wówczas wraz z Chuckiem na pomysł stworzenia zespołu, który potrafiłby "skojarzyć funkowe beats z polemiką". Najlepsze strony funkowe ulicznej muzyki rapowej w rodzaju tej, którą uprawia zespół Run-DMC, z politycznie dysydenckim przesłaniem w rodzaju tego, które lansował zespół The Clash na słynnych koncertach Rock Against Racism - w końcu lat 70-tych odegrały one wielką rolę w walce młodzieży brytyjskiej z rasizmem i faszyzmem.

Chuck D wspomina, że on sam był wówczas pod bardzo silnym wrażeniem twórczości rockowej Bruce'a Springsteena, który w Born In The USA śpiewał:
"Urodziłem się w martwym mieście / Gdzie się kopie ludzi mówiąc leżcie." "Jego punkt widzenia był szokujący dla wielu ludzi, którzy mniemali, że Ameryka to kraj mlekiem i miodem płynący", mówi. Chuck i Stephney uzgodnili, że zespół przypomni zdobycze, namiętności i gorączkę czarnej polityki radykalnej lat 60-tych. Nazwali to "marketingiem czarnego nacjonalizmu i rewolucji". W tym duchu pomyślano pierwszy album. "Zabrzmiał w nim nieprzyjazny głos ulicznego wojownika, Chucka D, którego bojowy rap sprawiał wrażenie nawrotu do pierwszego ruchu na rzecz praw obywatelskich i sugerował, że postnacjonalistyczna młodzież bije się znów na frontach czarnych miast", piszą Nelson i Gonzales.

James Bernard, komentując osiągnięcia Public Enemy, pisze: "Dziś uważamy postawę polityczną i gniew rapu za rzecz oczywistą. Jesteśmy tak popsuci, że z trudem przypominamy sobie czasy, gdy mało kto wśród młodzieży, niezależnie od rasy, miał pojęcie, kim był Malcolm X i gdy z niczyich ust nie padało ani jedno pozytywne słowo o Narodzie Islamu."

O czarnq kontrolę

"Program Narodu Islamu jest najlepszy, gdy chodzi o zapewnienie przetrwania czarnego narodu w łonie struktur Stanów Zjednoczonych, ponieważ uczy samowystarczalności. To jest podstawą naszych przekonań", mówi Chuck D. Lecz nie podpisuje się on pod całością tego programu, w tym pod postulatem separacji ras, który Malcolm X porzucił po zerwaniu z Narodem Islamu. Chuck D opowiada się raczej za postulatem wspólnym dla ogółu nurtów czarnego nacjonalizmu - za czarną kontrolą życia politycznego, społeczno-gospodarczego i 64 kulturalnego czarnej społeczności. "Wiązanie Public Enemy z separatyzmem jest bezzasadne", oświadcza.

"Rzeczywista kwestia brzmi bowiem tak: tyle pracowaliśmy, a czy posiadamy owoce naszej pracy? Amerykańscy Czarni nie mają z tego nic." "Uważam, że po 437 latach czarnym ludziom należy się rekompensata. Nie powinni płacić podatków, bo pracowali za darmo przez czterysta lat i gdy przyjrzycie się obecnemu położeniu czarnej Ameryki, to stwierdzicie, że niczego nie posiadają. (...) Nie chodzi jednak o pieniądze, lecz o kontrolę.

Czasy, w których godziliśmy się pracować dla białego człowieka, należą do przeszłości. Możemy pracować z nim, ale do tego trzeba, żebyśmy osiągnęli świadomość samych siebie. Gdy będziemy kontrolować nasze sprawy, czarna społeczność położy na przykład kres działalności handlarzy narkotyków. Zginą z naszych własnych rąk, przed wielotysięcznymi tłumami, tak, jak uczy nas tego Naród Islamu." "Kontrola - to słowo pojawia się bardzo często w rozmowach z Chuckiem D", pisze Alan Light. "Nadszedł czas, gdy czarna Ameryka powinna przejąć kontrolę nad czymś więcej, niż tylko mikrofonami swoich artystów. (...) Chuck, w przeciwieństwie do swojego przyjaciela Ice Cube'a, który w kontrowersyjnym albumie popiera bojkot sklepów koreańskich w czarnych dzielnicach, uważa, że prawdziwa samowystarczalność może być jedynie skutkiem działań pozytywnych, nastawionych na tworzenie i budowanie. (...) Dla Public Enemy rap to realna nadzieja na przejęcie kontroli nad przemysłem fonograficznym i na stworzenie alternatywy w stosunku do tego, co oferuje prasa konwencjonalna." "Rap to kontrola mediów", mówi Chuck D. "Wszystko inne na tym świecie, co dotyczy sytuacji Czarnych, jest robione z innej perspektywy." Jego zdaniem należy zmusić państwo do wyasygnowania funduszy na "regularnie działającą stację telewizyjną, która nadawałaby przez dwadzieścia cztery godziny na dobę, byłaby zarządzana przez Czarnych i przedstawiała sprawy z czarnej perspektywy". Chuck D jest przekonany, że raperzy, podejmując walkę o kontrolę nad całą gałęzią przemysłu fonograficznego, w której są producentami dóbr i o telewizję pod czarną kontrolą, daliby przykład, jak realizować postulat Malcolma X w innych sferach życia społecznego.

Również pod wpływem myśli Malcolma X Public Enemy szuka białych sprzymierzeńców sprawy Czarnych.

W STRONĘ BIAŁEJ MŁODZIEŻY

Chuck D przywiązuje wielką wagę do coraz większych sukcesów, które rap odnosi wśród białej młodzieży. "Działamy w środowisku, które podlega ewolucji i musimy być przygotowani do zachodzących zmian. Dziś sporo białej młodzieży wie więcej o kulturze afroamerykańskiej, niż młodzież czarna."
"Biała Ameryka zaczyna odkrywać czarną Amerykę i władze są tym przerażone. Po raz pierwszy białe dzieciaki dowiadują się, jak żyją i myślą czarne dzieciaki. Przedtem mówiło się dzieciakom: nie, Johnny, nie chodż do tej dzielnicy, bo tam ludzie są tacy i owacy. Dzisiaj rap uświadamia białym dzieciakom, co to znaczy być Czarnym." Public Enemy stara się energicznie nadać międzyrasowy charakter kulturze hip-hopowej, przerzucić pomost między nią a białą młodzieżą. W 1991 roku służyły temu wspólne koncerty z białymi zespołami rockowymi, między innymi z Anthraxem i Sisters Of Mercy.
"Do niedawna nigdy nie zdarzało mi się być na koncercie, na którym nie byłoby Jima Crowa [segregacji rasowej]; teraz natomiast na koncertach rapowych 65 widzi się młodzież białą, czarną, azjatycką i latynoską", pisze James Bernard.
"Niespełna dziesięć lat temu rozmiary dzisiejszych kontaktów politycznych i kuiturowych byłyby nie do pomyślenia. Nie twierdzę, że Public Enemy jest jedynym napędem tego wzlotu hip-hopu, ale na pewno to on nadał mu rozmach." Ofensywa Public Enemy w kierunku białej młodzieży jest ryzykowna: wśród wielu czarnych fanów hip-hopu hardcore, zauważa Kodwo Eshun, współpraca z białymi zespołami rockowymi jest postrzegana jako "przechodzenie na drugą stronę barykady", a więc zdradę. Lecz Chuck D jest w tej sprawie stanowczy.
"Jest ważne, żeby ludzie uświadomili sobie, iż muzyka musi być muzyką narodów całego świata. Musimy posługiwać się nią tak, żeby wyrażać nasze uczucia w sposób zrozumiały dla wszystkich. (...) Trzeba wynieść naszą muzykę na poziom [Boba] Marleya.

PARTIA PRAWA DO WALKI

Powstanie w Los Angeles pokazało, że po wymordowaniu i zniszczeniu przez władze amerykańskie pokolenia działaczy, które kierowało czarnym ruchem wyzwoleńczym w latach 60-tych, ruch ten cierpi straszliwie na brak kierownictwa politycznego. Logo Public Enemy, zaprojektowane przez Chucka D, przedstawia sylwetkę czarnego działacza na muszce karabinu z celownikiem optycznym.

Chuck D podkreśla, że to FBI i CIA wkładały wielokrotnie ten karabin w ręce najemników i że często posługiwały się w tym celu Czarnymi. "Nie każdy brat jest bratem / Bo to czarną ręką / Zlikwidowano Malcolma X / I Huey Newton zginął / Z ręki czarnucha, który nacisnął spust", śpiewał w Welcome To The Terrordome.

Newtona, byłego ministra obrony Czarnych Panter, zastrzelono w 1989 roku. Chuck D, bardzo świadomy braku kierownictwa, stara się, żeby działalność artystyczna Public Enemy przyczyniła się do ukształtowania nowego pokolenia czarnych kadr politycznych. "Gdy Chuck mowi, że chce za 'kadencji' Public Enemy stworzyć pięć tysięcy czarnych (a myślę, że może stworzyć również paru białych) przywódców, to przyznaje, że rapowanie o Czarnych Panterach jest czymś zupełnie innym, niż bycie Czarnymi Panterami", pisze James Bernard.

Chuck D uważa, że jego zadaniem jest jedynie przeprowadzenie szkolenia wstępnego. "Rap to tylko wprowadzenie. Jeśli chcecie naprawdę czegoś się nauczyć, to należy czytać książki." w drugim albumie, w utworze Party For Your Right To Fight, Public Enemy rapował o potrzebie budowy czarnej niezależnej partii politycznej. "Władza, równość / Oto co mieliśmy zdobyć / Wiem, że są tacy, którzy się nie zgadzają / Ta partia zaczęła działać w 66 / Na podstawie mieszanki radykalnej pro-Black / Lecz wówczas o północy / Ktoś wyłączył prąd / I wyłonił się z piekła / To byt wasz tak zwany rząd / Który to uczynił."

J. Edgar Hoover, dyrektor FBI, najpierw rozprawił się z Malcolmem X i Martinem Lutherem Kingiem - opowiada dalej Chuck D - a następnie z partią Newtona, Cleavera i Seale'a. Trzeba wrócić do podstaw czarnego nacjonalizmu, zawartych w doktrynie Elijaha Muhammada i do idei partii, którą miały Czarne Pantery, sugeruje Chuck D - "i trzeba, żeby nasz wielomilionowy naród udzielił nam poparcia: it takes a nation of millions to hold us back". W 1992 roku, w piątym albumie, Public Enemy nagrał nową, zremiksowaną wersję Party For Your Right To Fight, aby ponowić ten pilny apel. "System" - nie tylko amerykański - ma powody do lęku przed czarną planetą, o której rapuje Public Enemy. 66

By The Tlme I Get To Arizona
Public Enemy

This is Sister Souljah. Public Enemy, Security of the First World and all aligned forces are traveling west to head off a white supremacy scheme to destroy the national celebration of Dr. Martin Luther King birthday.
Public Enemy believes that the powers-that-be in the states of New Hampshire and Arizona have found psychological discomfort in paying tribute to a black man who tried to teach white people the meaning of civilization. Good luck, brothers. Show them what you've got.

I'm countin' down to the day deservin' Fittin' for a king I'm waitin' for the time when I can Get to Arizona 'Cause my money's spent on The goddamn rent Neither party is mine not the Jackass or the elephant 20.000 nig niggy niggas in the corner Of the cell block but they come From California Population none in the desert and sun Wit' a gun cracker Runnin' things under his thumb Starin' hard at the postcards Isn't it odd and unique? Seein' people smile wild in the heat 120 degree 'Cause I wanna be free What's a smilin' fact When the whole state's racist Why want a holiday fuck it 'cause I wanna So what if I celebrate it standin' on a corner I ain't drinkin' no 40 I B thinkin' time wit' a nine Until we get some land Call me the trigger man Looki lookin' for the governor Huh he ain't lovin' ya 67 But here to trouble ya He's rubbin' ya wrong Get the point come along An' he can get to the joint I unnated on the state While I was kickin' this song Yeah, he appear to be fair The cracker over there He try to keep it yesteryear The good ol' days The same ol' ways That keep us dyin' Yes, you me myself and I indeed What he need is a nosebleed Read between the lines Then you see the lie Politically planned But understand that's all she wrote When we see the real side That hide behind the vote They can't understand why he the man I'm singin' 'bout a king They don't like it When I decide to make it Wait I'm waiting for the date For the man who demands respect 'Cause he was great c'mon I'm on the one mission To get a politician To honor or he's a goner By the time I get to Arizona I got 25 days to do it If a wall in the way Just watch me go thru it 'Cause I gotta do what I gotta do PE number one Gets the job done When it's done and over Was because I drove'er Thru all the static Not stick but automatic That's the way it is He gotta get h is 68 Talin' MLK Gonna find a way Make the state pay Lookin' for the day Hard as it seems This ain't no damn dream Gotta know what I mean It's team against team Catch the light beam So I pray I pray everyday I do and praise jah the maker Lookin' for culture I got but not here From jah maker Pushin' and shakin' the structure Bringin' down the Babylon Hearin' the sucker That make it hard for the brown The hard Boulova I need now More than ever now Who's sittin' on my freedah Oppressor people beater Piece of the pick We picked a piece Of land that we deservin' now Reparation a piece of the nation And damn he got the nerve Another nigga they say and classify We want too much My peep plus the whole nine is mine Don't think I even double dutch Here's a brother my attitude hit 'em Hang 'em high Blowin' up the 90s started tickin' 86 When the blind get a mind Better start and earn while we sing it Now There will be the day we know those down and who wiLl go

Apocalypse 91... The Enemy Strikes Black, 1991. 69 VII Sister SoulJah i Ice-T

POD OSTRZAŁEM BUSHA I CLINTONA

Podczas ostatniej kampanii prezydenckiej w USA muzyka rapowa wtargnęła na scenę polityczną z hukiem o wiele większym, niż 25 lat temu muzyka rockowa.
Zaraz po powstaniu w Los Angeles raper Ice-T i raperka Sister Souljah zostali oskarżeni o podżeganie do przemocy, on przez prezydenta Busha, ona przez jego konkurenta Clintona, a fenomenem rapu zajęły się obszernie główne amerykańskie środki przekazu.

Bill Clinton potępił Sister Souljah, występując na konwencji Tęczowej Koalicji, która działa pod przewodnictwem pastora Jesse Jacksona w ramach partii demokratycznej. Tygodnik "Newsweek" natychmiast zaszczycił raperkę zdjęciem na okładce i skorzystał z okazji, by opublikować obszerne studium, zatytułowane Rap i rasa: Za kulisami sprawy Sister Souljah - nowa polityka muzyki pop. Ze swojej strony drużyna republikańska - George Bush i Dan Quayle - zaatakowała Ice-T, określając jego piosenkę Cop Killer (Zabójca glin) jako "chorobliwą" i "sprośną". Ogłosiła, że utwór ten rzekomo "gloryfikuje zabijanie stróżów porządku publicznego".

KRAJOBRAZ PO POWSTANIU

Według wersji podanej przez Davida Dufresne w czasopiśmie "Best", afera rozpoczęła się tak: "Bush udaje się na miejsce powstania. Szybko, znajdźcie mi szybko winnego, woła. Wskazuje go policja teksańska. Winny jest Ice-T." Do kampanii, wszczętej przez stowarzyszenie policjantów Teksasu i popartej przez policję Los Angeles, przyłączyło się 60 kongresmanów, gubernator stanu Nowy Jork Mario Cuomo oraz liczne środki masowego przekazu. Pułkownik Oliver North, "bohater" afery Contragate, wezwał do wytoczeniu firmie Warner Bros., która wydała album, procesu o podburzanie do rebelii.

Dlaczego Clinton postanowił dobrać się do skóry mało znanej raperce, ordynarnie przeinaczając jej wypowiedzi, podczas gdy Bush uczynił z Ice-T wroga publicznego numer jeden?

Sister Souljah nigdy nie nawoływała do zabijania białych, wbrew temu, o co oskarżył ją Clinton. W dziesięć dni po powstaniu w Los Angeles wzięła udział w dyskusji przed kamerami NBC z udziałem kilku członków Kongresu i czarnych naukowców. Dziennik "Washington Post" omówił jej wystąpienia w dyskusji, opatrując artykuł tytułem Sister Souljah wzywa do broni. Wyjaśniła ona, że niezależnie od społecznego, wielorasowego charakteru powstania był to bunt Czarnych przeciwko systemowi białej supremacji i odwet za ucisk rasistowski. 71

Komentując akty przemocy, popełnione podczas powstania na białych przez czarną młodzież, należącą do gangów Crips i Bloods, powiedziała: "Jeśli codziennie Czarni zabijają Czarnych, to dlaczego nie mieliby zabijać przez tydzień białych? Jeśli facet strzela z samochodu do swojego brata albo do starszej kobiety, to na jakiej podstawie można zakładać, że nie będzie strzelał również do białych? (...) Biali, rząd i burmistrz są w pełni świadomi, że Czarni giną codziennie w Los Angeles wskutek przemocy gangów. Jeśli jesteście członkiem gangu i jest dla was rzeczą normalną zabicie kogoś, to dlaczego nie mielibyście zabić osoby rasy białej? Czy uważacie, że ktoś, kto zabija ludzi należących do jego własnej rasy, uzna, że biali są lepsi i coś takiego, jak śmierć, ich się nie ima? (...) Niestety, biali uważają za rzecz normalną, że nasze dzieci giną, że nasi mężczyźni idą do więzienia, a oni i ich dzieci nie." Myśi, wyrażona przez Sister Souljah, była jasna i słuszna. Jednym z najpoważniejszych skutków ucisku rasistowskiego jest wśród Czarnych przemoc i zbrodnia, której ofiarą padają Czarni. Nie ma nic dziwnego w tym, że przychodzi dzień, w którym przemoc Czarnych obraca się przeciwko białym. Chuck D wyjaśnił w czasopiśmie "Select", że Sister Souljah skrytykowała system, który rodzi kryminalną przemoc wśród Czarnych i że w swojej działalności podejmuje starania, aby uświadomić czarnym gangom irracjonalny charakter wojny, którą toczą między sobą.

Kim Neely w "Rolling Stone" i Henri Behar w paryskim dzienniku "Le Monde" skomentowali wystąpienie Clintona jako sposób na odcięcie się od społecznych grup nacisku, skupionych w koalicji pastora Jacksona i pozyskanie głosów białych wyborców konserwatywnych, w tym zwłaszcza tych południowców, którzy będąc tradycyjnie klientelą demokratów, w poprzednich wyborach prezydenckich głosowali na Reagana, a następnie Busha. Jest to wyjaśnienie zbyt powierzchowne.

Pierwszy rzeczywisty powód ataku Clintona na Sister Souljah, podobnie jak Busha i Quayle na Ice-T, jest prosty. Był to klasyczny manewr, zmierzający do odwrócenia uwagi opinii publicznej od tego, co ujawniło powstanie w Los Angeles, a mianowicie głębi napięcia rasowego i klasowego. Jak napisał James Bernard, dzięki temu manewrowi "zaczyna się mówić o zabójcy glin zamiast mówić o glinach-zabójcach i dyskutuje się, czy Sister Souljah jest rasistką, zamiast obciążać lokatorów Białego Domu i Amerykę wielkich korporacji odpowiedzialnością za zniszczenie naszych społeczności".

Sister Souijah na prezydenta?

Sister Souljah (Lisa Williamson) wychowała się w nowojorskim getcie Bronx. Jako dziecko poznała na własnej skórze położenie środowisk czarnej underclass, klasy najniższej, żyjących z opieki społecznej. Studiowała w Rutgers historię i afrykanistykę, potem w Salamance filologię hiszpańską. Pracowała w wiejskim ośrodku zdrowia dla uchodźców w Zimbabwe, podróżowała po Afryce, także południowej, gdzie widziała apartheid, po zachodniej Europie, była w Związku Radzieckim. Jest pracownicą socjalną w skupiskach czarnej i latynoskiej biedoty i cenioną w miasteczkach uniwersyteckich mówczynią.
Do muzyki rapowej wciągnęli ją, a następnie wylansowali, Chuck D i Ice Cube. Pierwszy album, nagrany przez Sister Souljah pt. 360 Degrees Of Power wskazuje, że mamy do czynienia z działaczką, która stoi na pozycjach twardego czarnego nacjonalizmu i piętnuje nieubłaganie białą supremację w USA i imperialistyczną dominację nad narodami Trzeciego świata. Głosi potrzebę walki 72 o czarną władzę na polu społeczno-gospodarczym, kulturalnym i politycznym. Przedstawia się jako bojowniczka armii wyzwoleńczej, do której utworzenia nawołuje. Silnie związana ideowo z Narodem Islamu, otrzymała publiczne poparcie Louisa Farrakhana, gdy została zaatakowana przez Clintona.

Pytana na łamach "Spina", co myśli o krytycznych ocenach walorów artystycznych swojego pierwszego albumu, powiedziała: "Byłabym zdziwiona, gdyby na plantacji, gdzie stworzyliśmy spirituals, aby uczyć afrykańskich niewolników, jak wyzwolić się od niewolnictwa, ktoś badał, czy są one literacko poprawne.
W spirituals mówiło się na przykład o 'brodzeniu w wodzie', a chodziło o to, żeby ludzie wiedzieli, iż gdy przechodzą w bród rzekę, zmywają pot ze swoich ciał i stóp, dzięki czemu mogą uciec, bo psy, posłane w pościg za nimi przez właściciela niewolników, gubią trop. W takim to kontekście należy widzieć Sister Souljah. Nie staram się robić wrażenia swoimi rymami. Stara się udzielać informacji, która jest potrzebna do tego, żeby uwolnić umysł i duszę od białej supremacji i rasizmu. (...) Zagrożeniem dla Ameryki jest to, co mówię, a nie to, jak mówię." Atak Clintona skomentowała następująco: "Myślę, że jego intencją było uczynienie ze mnie Willie Hortona, kogoś, dzięki komu można by nakręcać kampanię wyborczą, czarnego potwora, którego biała ludność - a stało się to w chwili, gdy była zupełnie znudzona kampanią - przestraszyłaby się i poszła dzięki temu do urn." Gdy Bush ubiegał się po raz pierwszy o fotel prezydencki, uczynił z Willie Hortona, czarnego kryminalisty, symbol zła, które miało rzekomo zagrażać społeczeństwu, gdyby to nie on, lecz rywal z partii demokratycznej, został wybrany na urząd prezydenta. "Biil Clinton chciał wyglądać na Johna Wayne'a, ratującego białą ludność przed czarnym potworem. Na jego nieszczęście, nie jestem Willie Hortonem. Clinton nie zdawał sobie sprawy, że jestem silną, niezależną czarną kobietą, która jest w stanie stanąć z nim do walki i pokazać, że jest idiotą. Pytanie, które chcę zadać Clintonowi, brzmi: jeśli nie potrafisz porozumieć się ze mną, osobą bardzo dobrze wykształconą przez biały system, do którego należysz, to jak zamierzasz znaleźć wspólny język z wielomilionowymi rzeszami czarnej młodzieży, wyobcowanej, sprowadzonej na manowce przez system oraz całkowicie - i słusznie - sfrustrowanej tym, co dzieje się w Ameryce?"
"W sytuacji, którą stworzył wokół niej Clinton, może ona wreszcie rzucać bomby. Taka właśnie jest jej rola", komentował Chuck D. Promocja polityczna młodej raperki na skutek polemiki, jaka wywiązała się między nią a kandydatem demokratów na prezydenta, miała nieoczekiwane skutki. Na okładce "The Source" pojawiło się bowiem pytanie: "Sister Souljah na prezydenta?". Jednocześnie Ice-T zaproponował, aby kandydowała ona na urząd wiceprezydenta USA, gdyby pewnego dnia raperzy zdecydowali się wystawić w wyborach niezależną listę, reprezentującą interesy czarnej Ameryki. Przecież - argumentował - taka lista z Ice Cube i Sister Souljah na czele, na której znaleźliby się także Chuck D, KRS-One i on sam, miałaby szansę uzyskania kilku milionów głosów.

Ice-T to "raper, który przy pomocy jednej piosenki metalowej odesłał do demobilu całe bataliony zbuntowanych rockerów", pisał Philippe Ducayron w "Rock & Folk". Fanom heavy metalu i krytykom muzycznym zapierało dech w piersiach, gdy usłyszeli album Cop Killer, nagrany przez Ice-T wraz z czarnym zespołem Body Count. Dla fanów rapu nie było to tak wielkie zaskoczenie, bo już w poprzednim, rapowym albumie 0. G. original Gangster Ice-T obwieścił swój niebywały talent metalowy utworem Body Count. Jeśli Public Enemy, wkraczając w świat rapu, "przypieprzył z tak grubej rury" (mówiąc słowami Jamesa Bernarda), że rap nie był już od tej chwili tym samym, co dawniej, to Ice-T uczynił 73 dokładnie to samo w metalu. "Przez całą płytę przewala się nawałnica", pisał Marcin Stefański w "Tylko Rock". "żaden inny czarny zespół nie gra takiej muzyki. Living Colour, 24-7 Spyz czy Bad Brains to pop przy Body Count. Gitarzysta dokonuje cudów. To prawdziwa 'czarna perła', którą szef wyciągnął chyba z piekła; taka mieszanina Vernona Reida (ten żar...) i Jeffa Hannemana (ta szybkość...). Tu nie ma ani chwili przestoju, a jedyna ballada, The Winner Loses, w niczym nie przypomina dokonań pudli spod znaku soft metal. (...) To najostrzejsza muzyka 1992 roku, zdecydowanie bijąca na głowę płyty death metalu."

Maszyna piekielna z czarnego metalu

Przy pierwszym podejściu Ice-T podniósł poprzeczkę tak wysoko, jak to nawet nie marzyło się większości zespołów z pierwszej linii metalowego frontu. Poza względami czysto artystycznymi ogromne zaskoczenie wywołał również fakt, że w tak białej muzyce, jak heavy metal, uczynił to Czarny. Ice-T przewidział efekt i w There Goes The Neighborhood ironizował.

"Kto dał pieprzonym czarnuchom te rockowe gitary? / Kto wpuścił ich do klubu? / Czy kazaliście im zapłacić? / Kto pozwolił im wejść na scenę? / Kto pozwala im grać? / Czy oni nie wiedzą, że rock jest tylko dla białych / Czy nie znają zasad? / Te czarnuchy są za bardzo hardcore / To gówno nie jest cool / Ci Czarni chcą zagarnąć wszystko / Na tym pieprzonym świecie."

Album zaczyna się od następującej sceny: noc, pada deszcz, Ice-T wysiada z samochodu, bo musi zmienić oponę, lecz nie może dać sobie rady. prosi o pomoc napotkanego policjanta, który odmawia i zachowuje się agresywnie. Padają strzały. Nie jest jasne, kto strzelał do kogo lub do czego: według jednej interpretacji, to policjant przestrzelił w wozie Ice-T wszystkie gumy. Inną sugeruje utwór końcowy, tytułowy Cop Killer. Biały policjant sięgnął po broń, lecz tym razem Czarny był szybszy. A może nawet wszystko zaaranżował, bo wyjechał w nocy z zamiarem posłania do piachu paru gliniarzy? Chyba jednak właściwa jest ta druga interpretacja: scena nazywa się Smoked Pork, wędzona wieprzowina, a w slangu getta uwędzić wieprza znaczy to samo, co zdmuchnąć glinę.

Potem Body Count. Wprowadzenie: "Wiecie, czasami siedzę w domu, oglądam telewizję i myślę, jak by to było, gdyby człowiek mieszkał jak w Cosby Show, jak Ozzie i Harriet, wiecie, tam, gdzie gliny przychodzą tylko po to, żeby zdjąć waszego kota z drzewa i gdzie wszyscy wasi przyjaciele umierają tylko ze starości. Lecz widzicie, ja mieszkam w South Central i niestety... Shit ain't like that! It's real fucked up!"
"W miniony weekend trzydziestu siedmiu dzieciaków zabito w "toku wojny gangów."
"Słyszę to co noc / Kolejna strzelanina / Napięcie rośnie.
"Świat jest obłąkany / Gdy wy pijecie szampana / Ja żyję w czarnym deszczu / Próbujecie zakazać posiadania kałasznikowów / Ja schowałem sobie dziesięć / Razem ze skrzynką granatów ręcznych / (...) Czy nie słyszycie strzałów z broni palnej / Wy głupi, głusi, ciągnący druta, zasrani politycy?" Chór polityków. "Powiedz nam, co mamy robić...H Ice-T. "Fuck you! / Napięcie rośnie..."

W zgiełku maszyny piekielnej Body Count każde kolejne przesłanie Ice-T jest klarowne, wycyzelowane - jeśli trzeba, poprzedzone komentarzem. "Statystyka:
W tej chwili więcej Czarnych płci męskiej jest w więzieniach niż na uczelniach." Rasizm, narkomania, seks, przemoc, ale również rasowe uprzedzenia samych Czarnych. Momma's Gotta Die Tonight. miłość do czarnej matki zamienia się u 74 syna w nienawiść, gdy zabrania mu miłości z białą kobietą. Ice-T doprowadza do paroksyzmu objawy straszliwych skutków, jakie ucisk rasowy powoduje wśród swoich ofiar. Posłuchajmy.

"Uczyła mnie wielu rzeczy / Uczyła mnie rzeczy dobrych, uczyła złych / Nie ufaj białym, nie ufaj białym / Nie ufaj białym, oni są źli / (...) Wiecie, odkryłem, że moja matka jest złą kobietą / Nienawidziła Portorykańczyków, Meksykańczyków, Jamajkańczyków / Indian, Azjatów, mama była zła / Nauczyłem się nienawidzić mojej matki / (...) Teraz widzę, że uczyniła mnie człowiekiem głuchym i ślepym / Zatruła, zwichnęła i zniszczyła mój umysł / Nauczyła mnie rzeczy, które po prostu nie były prawdziwe / Nauczyła mnie nienawidzić z powodów rasowych / Dlatego jej nienawidzę! / Jest tylko jeden sposób, żebym to naprawił / Mama musi umrzeć tej nocy." Syn zabija matkę i ćwiartuje jej zwłoki nożem kuchennym, którego " używaliśmy tylko przy specjalnych okazjach, takich jak zasrane święto Dziękczynienia".

COP KILLER

Końcowy, tytułowy Cop Killer to ów utwór, który posłał do demobilu całe zastępy metalowców. Ice-T zadedykował go swoim "osobistym przyjaciołom z Wydziału Policji Los Angeles".
"Za każdego glinę, który kiedykolwiek wykorzystał swoją przewagę, bijąc kogoś lub krzywdząc za to, że ma długie włosy, słucha niewłaściwej muzyki, ma niewłaściwy kolor skóry lub z jakiegokolwiek innego powodu - za każdego z tych pieprzonych policjantów mam ochotę dorwać wieprza na tym parkingu i strzelić skurwielowi w łeb." Tak brzmi ta dedykacja. Po niej Ice-T przechodzi do rzeczy.

"Włożyłem czarną koszulkę / Włożyłem czarne rękawiczki / Naciągnąłem kominiarkę / To gówno trwa zbyt długo / Wziąłem dwunastostrzałowy obrzynek / Wyłączyłem reflektory / Jestem gotćw sobie postrzelać / Jestem gotów posłać do piachu paru gliniarzy / (...) Zabójca glin, lepiej ty niż ja / Zabójca glin, pieprzmy policyjną brutalność / (...) Zabójca glin, tej nocy będziemy wreszcie równi / (...) Zdychaj, zdychaj, zdychaj, wieprzu, zdychaj / (...) Dopieprzmy policji za Rodneya Kinga / Dopieprzmy policji za moich zabitych kumpli / Dopieprzmy policji za waszą wolność / Dopieprzmy policji, nie bądźmy głupimi pizdami / Dopieprzmy policji, miejmy trochę pieprzonej odwagi."

Można by rzec: przecież to nic nowego od czasu, gdy w 1989 roku zespół NWA nagrał Fuck Tha Police. Hałas wokół tego utworu był wówczas ogromny:
Federalne Biuro Śledcze (FBI) usiłowało wszcząć dochodzenie przeciwko zespołowi, ale dostało po nosie od obrońców pierwszej poprawki konstytucji USA, która gwarantuje wolność słowa. Potem, w 1990 roku, Public Enemy wyprodukował teledysk z wezwaniem: fuck this anti-nigger machine, którym to mianem mianem machiny do miażdżenia "czarnuchów" - określił policję. Wydawało się, że takie teksty, jak fuck the police, uzyskały raz na zawsze prawo obywatelstwa.

Jak widać, tak nie jest od czasu powstania w Los Angeles.
W artykule wstępnym w "The Source" Chris Wilder pisał: "Wszyscy raperzy, czy jak NWA reprezentujący rap gangsterski, czy jak KRS-One rap polityczny, czy jak X-Clan bojowy rap pro-Black, są zgodni co do tego, że policja to nasz wróg. Artyści ci wyrażają poglądy większości młodej, czarnej Ameryki." Jak zaś mawia Ice Cube, ta młoda i czarna Ameryka, która utożsamia się z rapem, różni się od poprzednich pokoleń tym, że w imię tego, co uważa za słuszne, woli raczej zabić niż umrzeć. Oto drugi prawdziwy powód ataków Busha i Clintona. 75

"Przez ponad cztery lata przed zamieszkami w Los Angeles rap wyrażał gniew, który w końcu wybuchł 29 kwietnia", pisze John Leland, autor studium opublikowanego w "Newsweek". Po powstaniu w Los Angeles amerykańska klasa rządząca wzięła przesłanie rapu na serio. I oto mamy trzeci prawdziwy powód tego, co wydawcy "The Source" określają jako próbę zdławienia kultury hip-hopowej, czyli kontrkultury czarnej i latynoskiej - a równieź w coraz większym stopniu białej - młodzieży.

Nie mówiąc już o środowisku rapowym, również liczni biali metalowcy, między innymi z takich zespołów, jak Metallica czy Megadeth, wyrazili solidarność z Ice-T. Podczas Lollapalooza - wędrownego festiwalu rockowego, który odbył się w 1992 roku w 33 miastach USA - powołano go na mistrza ceremonii. Zapowiadając zespoły "korzystał z okazji, aby powiedzieć bez ogródek, co myśli o ludziach, chcących zmusić artystów i muzyków do milczenia", doniósł "Hard Rock Magazine".

Były Crip robi gangsta rap

Ice-T (Tracy Marrow) pochodzi z Newark w stanie New Jersey. Gdy został sierotą w wieku lat trzynastu, posłano go do ciotki w Los Angeles. W liceum, do którego uczęszczał, panowały gangi. Przystąpił do nich, ale były to jeszcze gangi dość łagodne; robił pieniądze na drobnych oszustwach i wychowywał się na ulicach getta. Jego dziewczyna, uczennica, zaszła w ciążę, więc zaciągnął się na cztery lata do wojska. Gdy wrócił, zastał gangi, które strzelały i zabijały. Podczas jednego z napadów, w których brał udział, koleżanka z gangu została zabita, a on sam dostał kulę w pierś. Należał do Hoover Crips. Choć kilka razy wpadał, policja nie złapała go nigdy na niczym poważnym i uniknął więzienia.

Zawrotną karierę artystyczną rozpoczął od rapowania w filmie Colors o życiu gangów. Stał się współtwórcą rapu gangsterskiego.

"Mówią, że jestem gwałtowny / Powinni popatrzeć na swoją telewizję / Mówią, że jestem brutalny / Powinni pilnować swojej policji / Rapuję o życiu, które dały mi ulice."

Nigdy jednak nie idealizował gangbanging, a poczynając od drugiego albumu, Power, nagranego w 1988 roku, zaczął apelować o pokój między gangami. Odtąd krytyka wojny Crips i Bloods była stałym motywem jego twórczości. W czasopiśmie "Rock & Folk" wyjaśnia: "Nie występuję przeciwko gangom. Występuję przeciwko przemocy gangów. W gangach nauczyłem się mówić 'kocham cię' moim kumplom, kobiecie, psu. (...) To właśnie w gangach usłyszałem po raz pierwszy słowo miłość. Wyrosłem w środowisku, w którym nigdy nie używano tego słowa." Wzywał młodych gangbangers, aby "uciekali z killing fields", tłumacząc zarazem, że "pola śmierci" stanowią nieodłączną część systemu amerykańskiego, tak jak getto jest "ekonomicznym więzieniem". "South Central to nie czarna społeczność, to po prostu społeczność biedna. Przekraczasz linię graniczną i czynsz wzrasta z czterystu dolarów miesięcznie do tysiąca dwustu. Istnieje bariera ekonomiczna, która trzyma ludzi w getcie", mówił w czasopiśmie "Nerve".

Po powstaniu Ice-T wziął udział w akcji krzewienia rozejmu i fraternizacji między gangami. Zorganizował konferencję około trzydziestu wpływowych przywódców gangów i objął przewodnictwo organizacji Hands Across Watts, skupiającej weteranów gangbanging z dzielnicy Watts. Organizacja ta uczestniczyła w ogólnokrajowej konferencji ruchu rozejmowego gangów w Kansas City. "Trzeba jednak wiedzieć, że ta wojna trwa od dwudziestu lat i nie skończy się z dnia na dzień ani nawet z roku na rok", mówił wiosną 1993 roku w czasopiśmie 76 "Best". "Udało nam się nakłonić do pokoju 20 tysięcy członków gangów i mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie ich więcej. Jest to robota na długą metę." W "Rock & Folk" podkreślał: "Członkowie gangów proszą mnie teraz tylko o jedno: żebym reklamował rozejm."

PIEŚŃ REWOLUCYJNA

Ice-T wyjaśnił na łamach czasopism "Rolling Stone" i "Spin", że nagrał Zabójcę glin z powodu istnienia w łonie policji amerykańskiej licznego szwadronu morderców, działających poza wszelką kontrolą i nigdy nie karanych za swoje zbrodnicze wyczyny. Oto dlaczego bardzo często ogarnia mnie pragnienie, aby chwycić za spluwę i zabić paru tych gliniarzy-zabójców, oświadczył.

Wiadomo mu, że wielu czarnych i młodych ludzi ma takie same odruchy. "Mam prawo mówić o tym, co czuję".
Poza tym, stwierdza Ice-T, obowiązkiem artysty jest ostrzeganie społeczeństwa. On sam czyni to jednoznacznie. "Przepowiadam, że jeśli nie wysłucha się nas, ludzie pójdą na rozlew krwi. Wiem od kumpli i od ludzi z ulicy, że jeśli nie zacznie się wymierzać sprawiedliwości, to oni znowu ruszą, ale tym razem nie ograniczą się do niszczenia nieruchomości, lecz wyprawią w zaświaty niektórych ludzi. A więc możemy liczyć na jakąś sprawiedliwość, czy nie'. Poślecie czy nie za kratki paru tych gliniarzy-zabójców, pokażecie ludziom, że prawo obowiązuje wszystkich, czy też przeciwnie, że ono nie obowiązuje? A jeśli nie, to dlaczego oni mieliby je respektować?" Jednakże Ice-T nie uważa Cop Killera jedynie za ostrzeżenie. Już w poprzednim albumie zawarł wezwanie, skierowane do czarnej Ameryki: "przygotujcie się do rewolucji". W tym kontekście więc należy odczytywać głęboki sens Zabójcy glin. Jest to bowiem, stwierdza Ice-T, pieśń rewolucyjna, tego rodzaju jak pieśni, które śpiewano w szeregach armii rewolucyjnej podczas wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych. "Ten kraj powstał na osnowie tego samego, o czym jest w niej mowa. Nauczono mnie tego w szkole." Rewolucyjni agitatorzy chodzili wówczas po kraju i nawoływali do stawiania czoła królewskim wojskom brytyjskim, które były gotowe utopić we krwi dążenia niepodległościowe narodu amerykańskiego. Mówili, przypomina Ice-T. 'Nadchodzą czerwone kaftany', co miało znacźyć, że 'nadchodzą wieprze i trzeba im zdrowo przypieprzyć'. Mieliśmy rewolucję. (...) Były nastroje rewolucyjne, które w tamtych czasach uchodziły za bardzo szacowne. (...) Obchodziliśmy niedawno święto 4 Lipca, a w tym kraju jest to faktycznie Fuck The Police Day, zaś Gwieździsty Sztandar jest pieśnią o strzelaniu się z policją. Można to nazwać wojskiem, jak chcecie, ale w istocie chodzi o policję z tamtej strony barykady. Nawiązuję do wojny rewolucyjnej, podczas której śpiewano pieśni podobne do mojej." Ice-T stwierdza wręcz, że pierwszym żołnierzem każdej rewolucji jest ten, kto decyduje się strzelać do policjantów i wojskowych, stojących na straży znienawidzonego reżimu.
"Ten kraj powstał na gruncie wojny i rewolucji. Teraz taka pieśn rewolucyjna, jak Cop Killer, rozbrzmiewa w miastach, w których, o czym oni [władza] dobrze wiedzą, są ludzie gotowi do wystąpienia i dlatego chcą czym prędzej zagłuszyć tę pieśń. (...) Gliny są niby po to, żeby służyć i ochraniać, ale faktycznie także po to, żeby kontrolować i nie pozwolić, aby sytuacja wymknęła się z rąk. Oni nie chcą nowej rewolucji, więc starają się wyrugować wzory myślenia~ którym daje wyraz moja pieśń." 77

Ice-T znalazł się na listach gończych wszystkich organizacji i instytucji, które zajmują się utrzymywaniem status quo, pisze Angus Batey w "New Musical Express". Album Cop Killer wypuściła Warner Brothers Records, potężna firma ponadnarodowa, znana z tego, że była jedną z najbardziej liberalnie nastawionych do czarnego rapu hardcore. Zagrożona przez stowarzyszenia policjantów i grupy skrajnie prawicowe ogólnokrajowym bojkotem swoich sklepów i zamachami bombowymi przez "anonimowych" mścicieli honoru policji, stała się też obiektem presji finansowych: z powodu "afery Cop Killer" na przykład zakłady General Motors wycofały 53 miliony dolarów, zainwestowane w Warner Bros.

Na zebraniu głównych akcjonariuszy firmy Charlton Heston, były aktor i bardzo konserwatywny republikanin, wywołał wzburzenie, odczytując teksty piosenek z kontrowersyjnego albumu. Podczas jednego z koncertów w Hollywood Ice-T musiał być ochraniany przed gniewem setki policjantów przez dwóch przyjaciół, uzbrojonych w karabiny. Wskutek presji policji anulowano wiele jego występów.

Odwrót taktyczny

W wywiadzie dla "i-D Magazine" Ice-T wykazał rasistowski charakter kampanii. Uczestniczące w nim media przemilczały fakt, że album Cop Killer jest hardrockowy i że został nagrany z zespołem metalowym. Sugerowały, że Cop Killer to rap - a w większości dorosłej białej Ameryki rap to ciemna muzyka getta, coś, co jest łatwo darzyć nienawiścią. Ani często o wiele gwałtowniejsze teksty białych rockerów, ani niebywale krwawe filmy białych reżyserów, takie jak Terminator 2 czy Bez przebaczenia, nie wywołują najmniejszej reakcji ze strony tych samych środowisk, które mnie piętnują, stwierdził Ice-T. Opowiedział również o tym, że firmę Warner Bros. indagowano: "Jakże wy, wielka biała korporacja, wy, ludzie uczęszczający do tych samych klubów i posyłający dzieci do tych samych szkół co my, możecie wiązać się z czarnuchami? Po której stronie jesteście?"

Ice-T odniósł się bardzo sceptycznie do sposobu, w jaki wiele środowisk stanęło w jego obronie: uznał go za nieskuteczny. W wywiadzie dla "Le Monde" powiedział. "Wielu ludzi przyszło mi z pomocą, powołując się na pierwszą poprawkę konstytucji, która mówi o wolności słowa i sumienia. z całym szacunkiem i uznaniem dla tych ludzi muszę stwierdzić, że nie o takie poparcie mi chodziło. (...) Nie ma wolności słowa, a pierwsza poprawka konstytucji to fikcja.
Cała ta konstytucja jest lipą i do niczego się nie nadaje. (...) Chciałem, żeby ktoś powiedział: Ice-T ma ważne powody, żeby nienawidzić policji, a powody te istnieją od czterystu lat. Ale nie szkodzi, mam płuca i mózg, więc potrafię mówić i będę mówił to, co mam do powiedzenia, a jeśli chodzi o prawo, to sram na nie! Będę to robił dopóty, dopóki nie zmusi się mnie fizycznie do milczenia." Wobec rozmachu ataku, Ice-T zdecydował się na odwrót taktyczny. Wyraził zgodę na wycofanie albumu przez Warner Bros. ze sprzedaży i na zastąpienie go nową wersją, z której usunięto Cop Killera. Na jego miejsce, przy udziale Jello Biafry, nagrał utwór o wolności słowa, Freedom Of Speech. Jednocześnie na koncertach rozdał za darmo 10 tysięcy kopii wycofanego z obiegu utworu.

"Zewsząd pyskowano: Ice-T ustępuje [byłemu wiceprezydentowi] Donowi Quayle.
Mój przyjaciel i kolega po fachu, Chuck D, odpowiedział na to w moim imieniu: ci, którzy nie biorą udziału w wojnie, nie powinni oceniać przebiegu bitwy. Na wojnie trzeba umieć się wycofać po to, żeby powrócić z cięższą artylerią", wyjaśnił Ice-T w "Le Monde". Rozpoczął tournee po uniwersytetach, wygłaszając odczyty, w których bronił praw Czarnych i wolności słowa, mówił o ubóstwie, 78 rasizmie i ucisku, a jednocześnie przygotowywał nową operację wywrotową: home invasion, rapową inwazję białych ognisk domowych.

W kilka miesięcy później wybuchła nowa "afera Ice-T". Tym razem był to konflikt z producentem. W styczniu 1993 roku Ice-T zerwał z Warner Bros. Skończyła się bowiem liberalna postawa tej firmy wobec czarnych artystów. Warner Bros., podobnie jak inne wielkie firmy, wprowadziła ostrą kontrolę ideologiczną nad twórczością raperów. Po atakach Busha i Clintona nad rapem zawisła groźba marginalizacji przez przemysł fonograficzny, radio i telewizję. "Pewnego dnia rap zostanie wyjęty spod prawa", ostrzega Ice-T "i trzeba go będzie rozpowszechniać tak, jak dealerzy sprzedają narkotyki". Już dzisiaj jest jasne, że "gniew Czarnych i w ogóle to wszystko, co przeciwstawia się systemowi, nie może być odpowiednio lansowane przez przedsiębiorstwa, należące do systemu".

PRZYGOTUJMY SIĘ DO REWOLUCJI, ONA NADCIĄGA

Zerwanie Ice-T z Warner Bros., które w "Rolling Stone" okreslono mianem "proklamacji niezależności" wobec wielkiego biznesu fonograficznego, było szeroko komentowane w prasie specjalistycznej i w środowisku raperów; ci ostatni zrozumieli, że chodzi o poważną próbę sił między nimi a amerykańską klasą rządzącą.

Warner Bros. zakwestionowała okładkę nowego albumu Ice-T. Ten odmówił jej zmiany i musiał odejść. Wydawało się wówczas, że album nigdy się nie ukaże.

Jednakże Ice-T zdołał go wydać mimo wszystko w marcu 1993 roku za pośrednictwem firmy Priority Records, będącej bastionem rapu gangsterskiego. W skali międzynarodowej dystrybucję albumu przejęła Virgin, firma ponadnarodowa, mająca swoją kwaterę główną w Wielkiej Brytanii.

Home Invasion

Na odrzuconej przez Warner Bros. okładce albumu Home Invasion biały chłopiec siedzi w swoim pokoju. Ma na sobie medaliony z konturami i barwami Afryki. Słucha muzyki Public Enemy i Ice Cube'a. Obok niego leżą książki Malcolma X i czarnych pisarzy, Iceberga Slima i Daniela Goinesa. Głowę ma pełną gwałtownych fantazji. Na odwrocie figuruje zdanie, które wyjaśnia sens rysunku: "Zaszczepienie białej młodzieży amerykańskiej gniewu Czarnych jest ostatnim stadium przygotowań do rewolucji. Przygotujcie się, ona nadciąga." Oto idea Home Invasion, która doprowadziła do zerwania z Warner Bros., mówi Ice-T. Ice-T głosi otwarcie strategię, której celem jest zdobycie poparcia białej młodzieży dla sprawy Czarnych poprzez muzykę rapową i kulturę hip-hopową. Temu ma służyć również jego heavy metal. "Oceniam, że moja publiczność jest w 50 proc. biała i w 50 proc. czarna, zaś 30 proc. stanowią dziewczęta." Sukcesy - swoje własne i innych raperów - na tym polu uważa za główną przyczynę narastającej wrogości klasy rządzącej USA do rapu hardcore. najbardziej radykalny rap, mówi Ice-T, był tolerowany, dopóki pozostawał w obrębie getta.

"Nastąpiła inwazja domów przez teorie hip-hopowe", wyjaśnia w "i-D Magazine". "Czarny gniew udziela się białej młodzieży. Tacy [raperzy], jak KRS-One, Public Enemy, Ice Cube pobudzają młodzież do kwestionowania autorytetów. My dokonaliśmy najazdu na te domy i oni wiedzą o tym. (...) Gdy rap pozostaje w Harlemie, nikt się nie przypieprza. Gdy mojego albumu słucha dziesięciu 80 czarnych chłopaków i dwóch białych, problemem dla nich są ci biali chłopcy, bo przychodzą do domu i zaczynają mówić o Cop Killerze. Dlatego gliny wzięły się za mnie. Uważam, że w Ameryce są powody, żeby patrzeć z nadzieją w przyszłość, bo widzę, jak młodzież łączy się przeciwko złu. Nie dostrzegam wśród młodzieży żadnej nienawiści. Dziś, w latach 90-tych, młodzież zaczyna się jednoczyć. Zaś to, co ją jednoczy, to hip-hop. Rap jest najbardziej informującą muzyką. Oni spędzali wiele czasu na podsycaniu wśród białej młodzieży nienawiści do czarnej młodzieży tylko z powodu koloru skóry. Zjawił się jednak hip-hop i rzekł: chwileczkę, nie ma powodów, żebyś mnie nienawidził. Hip-hop był dla ludzi zastrzykiem informacji. "Dlaczego rap jest pod ostrzałem? "Z powodu przemocy? Z powodu seksu?
Nie. Dlatego, że rap przeniknął do podmiejskich domów białej Ameryki, trafił do młodzieży. Nie chodzi tylko o to, że młodzież go słucha, ale że zgadza się z wyrażanymi w nim poglądami i staje się sojusznikiem mniejszości [Czarnych]", stwierdza Ice-T w wywiadzie dla "Nerve". "Skutek jest taki, że biały chłopak przychodzi do domu i mówi: Yo, mom, fuck the police. Mama na to. Czego ty się czepiasz policji? Przecież nic złego ci nie zrobiła. Tak, ale dopieprza ludziom w South Central. Zgoda, ale co cię obchodzą ludzie z South Central? Yo, fuck you, mom. Odpieprz się, oni mnie obchodzą. To właśnie jest home invasion." "Uważam, że biała młodzież chwyta się rapu dlatego, że się buntuje. To wygląda tak, że najpierw jest rock, przy czym mnóstwo nastolatków słucha heavy metalu, bo matki narzucają im fundamentalizm chrześcijański, więc oni odpowiadają na to: och, mamo, ja słucham Devila, odpieprz się. Słuchają Slayera, Deicide i podobnych zespołów. Lecz później następuje podwójny bunt; mówią:
Ja lubię też rap. Buntują się w ten sposób nawet przeciwko niektórym swoim białym kolegom. Myślę, że powoduje nimi również ciekawość. (...) Białą młodzież bardzo pociąga rap nastawiony na informację. Opowiadam o życiu, którego ta młodzież nigdy nie zaznała. To ją ciekawi. (...) Zawsze intrygowała ją czarna muzyka i czarna kultura; to nic nowego. Tak było i wtedy, gdy pojawił się rock'n'roll. Ona poszukuje prawdy i wie, że ja opowiadam o rzeczach tak, jak one naprawdę wyglądają."

To nie będzie wojna ras

"Biała młodzież nie tylko słucha naszej muzyki, ale staje się naszym sojusznikiem! Oto dlaczego chcą dobrać się nam do skóry", mówi Ice-T w "Rock & Folk". "Trzeba tylko złamać władzę starych rodzin rasistowskich. Młodzież, która słucha Ice-T, byłaby w stanie to uczynić. Ta młodzież wie, co to jest sprawiedliwość, wie, że gliny, które znęcały się nad Rodneyem Kingiem, powinny pójść do więzienia. (...) Gdy będziesz wychowywał twoje dzieci, powiesz im, że słuchając rapu wiele się nauczyłeś, odkryłeś niesprawiedliwość, odrzuciłeś przesądy. W ten sposób wiele się zmieni. (...) To będzie rewolucja mentalna i socjalna". Ice-T jest przekonany, że dla podjęcia walki z uciskiem i wyzyskiem należy zbudować jednolity front młodzieży wszystkich ras. Ze względu na brak wiarygodnego kierownictwa politycznego najbardziej świadomi czarni artyści powinni przejąć inicjatywę na tym polu, stosując właściwe dla siebie środki działania.

W Home Invasion, w utworze Race War, Ice-T rapuje o tym, że wszyscy ludzie uciskani, niezależnie od koloru skóry, są czarni, to znaczy mają te same interesy i tych samych wrogów, co ludzie czarni. "Modlę się co noc / Zeby ludzie złożyli 81 do kupy swoje gówno / (...) Osądzam diabła po jego czynach / Są one z reguły związane ze skalą jego pazerności."

W "New Musical Express" Ian McCann pisał o Race War. "Ice-T (...) rozumie, że to nie biel z natury rzeczy uciska czerń, lecz że jest to kwestia władzy. Co więcej, deklaruje, że nie żywi nienawiści do białych i że nie tylko Czarni traktowani są gorzej niż psy ludzi bogatych. (...) Co noc się modli: widzi nadciągającą wojnę rasową i chce ostrzec przed nią, a nie ją świętować. Jest to utwór o najbardziej bezpośredniej, dosłownej wymowie w albumie. Ten facet wie, o czym mówi. Wyciągnął wnioski z zamieszek [w Los Angeles], które umknęły uwadze znacznie bardziej fetowanych mędrców, nie potrafiących dostrzec rzeczywistości przez okulary swoich teorii: ci, którzy grabili, to była biedota ze wszystkich ras. (...) Ice-T lansuje idee, które mogą przyprawić o zawrót głowy. (...) Niektórzy jego kumple, siedzący przed domem, mogą mieć trudności ze zrozumieniem tego, co on mówi, choć kto wie, czy jego przyjaciele z getta nie są o wiele bardziej inteligentni, niż to wydaje się klasie średniej."

Ice-T kładzie nacisk na konieczność wyraźnego uświadomienia sobie rzeczywistego podziału, który występuje w społeczeństwie amerykańskim i który będzie napędem przyszłej konfrontacji z systemem. Uważa, że świadomość ta jest jeszcze niedostateczna. "Gdybyśmy mieli pójść na wojnę, to w naszych głowach panuje takie zamieszanie, że moglibyśmy zabić kogoś dlatego, że nie należy do naszej rasy, ma inny kolor skóry lub inne preferencje seksualne. Nie wiemy, kto jest po tej samej stronie, co my. "Jest jednak przekonany, że masy zrozumieją, jaki charakter miało naprawdę powstanie w Los Angeles: że - jak mówi w "Rolling Stone" - był to bunt biednych przeciwko bogatym, a nie konflikt między Czarnymi i białymi i że walka może zakończyć się dopiero wraz ze zdobyciem Białego Domu.

Następne powstanie, zapowiada w czasopiśmie "Nerve", będzie bardziej świadome. "Będzie bardziej ukierunkowane. Sądzę, że będziemy świadkami prawdziwego szturmu na struktury władzy, takie jak sądy, wydziały policji, komisariaty. Nie sądzę natomiast, żeby doszło do ataku na białych. To jest tematem Race War. (...) Oczywiście, gliny chcą, żeby było inaczej. Mówią: ach, oni wezmą się za białych. Otóż nie, oni wezmą się za ciebie, panie oficerze, a co więcej będą wśród nich biali." W rozmowie z Bobem Guccione, wydawcą "Spina", Ice-T stwierdza, że Ameryka się myli, mniemając, iż "jest za bardzo cywilizowana na to, żeby potrzebowała prawdziwej rewolucji" i zapominając, że taka rewolucja "wybucha co sto lat". Wskazuje, że w Los Angeles, w gangach ulicznych, jest od 50 do 100 tysięcy młodych ludzi, a z drugiej strony 20 tysięcy policjantów. Jest więc całkiem możliwe "przepędzenie glin w ciągu jednej nocy", lecz oczywiście za cenę bardzo krwawego starcia. Jednakże problem polega na tym, że "nie jest prawdą, iż z jednej strony jest system, a z drugiej lud", bo oni to również ci wszyscy biali, "którzy uważają, że Rodney King jest winny, że Czarni są dzicy i że powinni zostać w getcie". Oto dlaczego należy wykraść systemowi białą młodzież.

Od życia w gangach poprzez rap gangsterski do refleksji, w jaki sposób zgromadzić siły do walki o zmianę społeczną: oto droga, którą Ice-T przebył w ciągu zaledwie siedmiu lat kariery artystycznej.
Wygląda na to, że czarna świadomość szybko narasta w USA i że im większy będzie jej wpływ na środowiska młodzieżowe białej Ameryki, tym szybciej będzie również wzrastać ich świadomość. 82

Cop Killer Ice-T & BodyCount

This next record is dedicated to some personal friends of mine - the LAPD. For every cop that has taken advantage of somebody, beat them down or hurt them, because they had long hair, listened to the wrong kind of music, wrong color, whatever they thought was the reason to do it; for every one of those fuckin' police, I'd like to take a pig out here in this parking lot, and shoot them in their muthafuckin' face.

I got my black shirt on, I got my black gloves on, I got my ski mask on.
This shit's been too long.
I got my twelve gauge sawed off.
I got my headlights turned off.
I'm 'bout to bust some shots off.
I'm 'bout to dust some cops off.

Chorus:
COP KILLER, it's better you than me.
COP KILLER, fuck police brutalityl COP KILLER, I know your family's grievin' (Fuck 'em!) COP KILLER, but tonight we get even.

I got my brain on hype.
Tonight'll be your night.
I got this long-assed knife, and your neck looks just right.
My adrenaline's pumpin'.
I got my stereo bumpin'.
I'm 'bout to kill me somethin'.
A pig stopped me for nuthin'l

(Chorus)

DIE, DIE, DIE PIG, DIE! 83

FUCK THE POLICE! (repeat)

(Chorus)

FUCK THE POLICE! (repeat) FUCK THE POLlCE, for Darryl Gates.
FUCK THE POLlCE, for Rodney King.
FUCK THE POLlCE, for my dead homies.
FUCK THE POLlCE, for your freedom.
FUCK THE POLlCE, don't be a pussy.
FUCK THE POLlCE, have some muthafuckin' courage.
FUCK THE POLICE, sing along.

COP KlLLER! (repeat)

I'm a muthafuckin' COP KILLER!

COP KILLER! (repeat)

Cop Killer, 1992.



PUBLlC ENEMY

Albumy Yo! Bum Rush The Show 1987.
It Takes A Nation of Millions To Hold Us Back, 1988.
Fear of A Black Planet, 1990.
Apocalypse 91... The Enemy Strikes Black, 1991.
Greatest Misses, 1992.

Kasety wideo Fight The Power , 1989.
Tour of A Black Planet, 1991.
The Enemy Strikes Live, 1992.

ICE-T & BODY COUNT

Albumy Ice-T, Rhyme Pays, 1987.
Ice-T, Power 1988.

Ice T, The Iceberg, 1989 Ice-T, 0. G. original Gangster , 1991.
Body Count, Cop Killer 1992 (wersja ocenzurowana: Body Count, 1992).

Ice-T, Home Invasion, 1993.


ZAKOŃCZENIE

W Stanach Zjednoczonych czarna i biała muzyka młodzieżowa zawsze istniały w znacznej separacji wzajemnej, choć biała znajdowała pożywkę w zdobyczach muzyki czarnej lub, mówiąc bez ogródek, pasożytowała na niej. Rock'n'roll to nic innego, jak rhythm'n'blues, muzyka czarnej Ameryki, zawłaszczona przez białą Amerykę. Wydawało się, że będzie tak i teraz: że panowanie rapu po stronie czarnej i heavy metalu po stronie białej utrzyma, a nawet utrwali ten podział. Tymczasem dzieje się inaczej. Muzyka rapowa nie tylko rozprzestrzeniła się z czarnego getta na inne uciskane społeczności, zwłaszcza latynoskie, ale wyszła poza obręb "osiedli wewnętrznych" i podbija coraz szersze rzesze białej młodzieży w "osiedlach zewnętrznych" miast Ameryki. Choć jest wytworem głębokiej luki międzyrasowej, cechującej społeczeństwo amerykańskie, uzyskuje zasięg wielorasowy. Luka międzypokoleniowa, która również pogłębia się w tym społeczeństwie, powoduje polaryzację kulturową i sprzyja kształtowaniu się wspólnej dla wielu ras kultury młodzieżowej.

Hank Shocklee z zespołu Public Enemy uważa, że na tym gruncie powstaje "nowa klasa" kulturowa. "Istnieje warstwa nastolatków i młodzieży w wieku do lat mniej więcej dwudziestu pięciu, która nie przystaje do reszty społeczeństwa. Ta młodzież może być biała, portorykańska czy koreańska, ale ma pewną szczególną cechę, która jest dla niej wspólna, a mianowicie kulturę odmienną niż rodzice. Podczas gdy ludzie dorośli rasy białej i czarnej nie mają niczego, co uważaliby za wspólne, to młodzież czarna i biała ma: jest to muzyka." Ben Tupper zwraca uwagę na fakt, że ponad połowa niektórych nagrań muzyki rapowej nabywana jest przez białą młodzież, która pozostaje wskutek tego pod kulturowym i politycznym wpływem afrocentryzmu. "Można zadać sobie pytanie, jakie będzie to miało skutki na dłuższą metę dla postaw białego pokolenia, które dzisiaj śpiewa 'Im Black and I'm proud, jestem Czarny i dumny' czy 'fight the power walcz z władzą."

"Jest oczywiste, że rap znalazł dla siebie stałą publiczność w środowisku białej młodzieży, tradycyjnie zastrzeżonym dla metalu", pisze Alan Light w "Rolling Stone". Scott Poulson-Bryant opowiada w "Spinie" następującą anegdotę: gdy podczas koncertu zespół rapowy Naughty By Nature zwrócił się do publiczności z prośbą, żeby pokazały się wszystkie "prawdziwe czarnuchy", które są na sali, ręce podniósł tłum białych dziewcząt, przybyłych z przedmieść. "Trzeba sobie dobrze zdać sprawę z tego, że słuchanie rapu [przez białą młodzież] jest podwójnym buntem: przeciwko rodzicom, tak jak w przypadku rocka i przeciwko rockowi panującemu, który jest tradycyjnie biały", mówi Ice-T. Ekspansja w środowisku białej młodzieży stanowi jedną z największych zdobyczy kulturalnych i politycznych rapu.

Nie oznacza to, że rap wypiera heavy metal. Można raczej mówić o otwarciu białych fanów metalu na rap i o presji z ich strony na przymierze metalu z rapem. Public Enemy odpowiedział na to wspólnymi koncertami z białymi zespołami metalowymi i nagraniem razem z Anthraxem swojego hitu Bring Tha Noize, Ice-T uprawianiem metalu obok rapu. Prawdziwy przełom nastąpił jednak w drugiej połowie 1993 roku, gdy na taśmie dźwiękowej filmu Stephena Hopkinsa Judgment Night wystąpiło wspólnie około dwudziestu białych, czarnych i latynoskich zespołów metalowych i rapowych, w tym Sonic Youth i Pearl Jam 85 wraz z Cypress Hill, Slayer wraz z Ice-T, Teenage Fanclub wraz z De La Soul, Living Colour wraz z Run-DMC, Faith No More wraz z Boo-Yaa T.R.I.B.E., podejmując problemy rasizmu, przemocy, narkomanii.
Judgment Night to nie mieszanka muzyki białej i czarnej w stylu Prince'a czy Bowie, "żaden metysaż puszczający w praniu, żadne united colors of publicity ani estetyczno-chorobliwa chirurgia, biodegradacja w stylu Michaela Jacksona", skomentował album francuski krytyk muzyczny David Dufresne. Uczestniczące w nim zespoły wystrzegły się łagodzenia nawet najbardziej drastycznych różnic między rapem a metalem. "Ich fuzja unika konfuzji", tworzy "przepalankę heretycką, niemal surrealistyczną", która zdaje się podpisywać pod hasłem rewolucji surrealistycznej: "na pewno jesteśmy barbarzyńcami, bo pewna forma cywilizacji wzbudza w nas obrzydzenie". Kryje się za nią, jak wskazuje Dufresne, "niemożliwy, a przynajmniej niepożądany, pakt między muzyką czarnych gett a muzyką białych przedmieść USA, zdławionych przez kredyt i mierność klasy średniej". Niepożądany - Dufresne mówi to oczywiście z ironią - dla tych, którzy obawiają się przymierza białej i czarnej młodzieży.

Rap się internacjonalizuje, szerzy w "kolorowych" gettach, ale i wielorasowych szkołach i ruchach antyrasistowskich w zachodniej Europie, przenika na inne kontynenty. Ma niezwykłą szansę stania się muzyką młodzieży uciskanej w skali światowej. Chuck D upatruje w tym przesłankę realizacji strategii politycznej Malcolma X, która zmierzała do internacjonalizacj i kwestii afroamerykańslftej: połączenia czarnej rewolucji w USA i walki narodów uciskanych.

"Pod koniec życia Malcolm X ewoluował ku bardziej globalnej batalii", wyjaśnia Chuck D w czasopiśmie "Les Inrockuptibles". "Mówiąc o batalii globalnej mam na myśli przezwyciężenie sztywnych granic, które wzniosła Ameryka zgodnie ze swoimi koncepcjami rasistowskimi. Ludzie kolorowi są uciskani, ale nie tylko oni.

Malcolm pragnął przekonać Czarnych w Ameryce, że powinni pojmować politykę bardziej globalnie i zrozumieć, iż walka z rasizmem jest wszędzie taka sama, tyle że przybiera rozmaite formy." Na przykład, mówi Chuck D, w Afryce Południowej, w Palestynie i w Irlandii Północnej...

George Breitman, wyrażając pogląd tych wszystkich, którzy są świadomi wagi walki wyzwoleńczej czarnej Ameryki, powiedział w pierwszą rocznicę śmierci Malcolma X: "Chcieli nie tylko zabić Malcolma, ale i jego idee. Ich zamiarem było nie tylko pozbawienie go życia, lecz również położenie kresu wpływowi, który wywierał. Chcieli go nie tylko martwego, ale także zdyskredytowanego i zapomnianego. (...) Wierzę, że to, co mówi młodzież, ma wielkie znaczenie.

Stanowi ona bowiem przyszłe pokolenie - to, które jest tuż za rogiem. (...) Gdy zaś prawda zapuszcza korzenie wśród ludzi, będących jeszcze w wieku gimnazjalnym i licealnym, gdy oni, czarni i biali, potrafią przebić się przez propagandę i pranie mózgu, mające zniesławić Malcolma i identyfikują się z nim, to uważam, że mamy wszelkie powody, aby mniemać, że propagandziści i pracze mózgów na żołdzie klasy rządzącej ponieśli fiasko i że Malcolm zajmie w historii tak wysokie i zaszczytne miejsce, jak silny i produktywny będzie jego wpływ na następne pokolenie rewolucyjne." Gdy jesienią 1992 roku na ekrany wchodził film Spike'a Lee Malcolm X, Playthell Benjamin opublikował w "Spinie" wspomnienie z lat młodzieńczych.

Chciał być w przyszłości człowiekiem zamożnym i szanowanym przez białą Amerykę, więc zapisał się do organizacji młodzieżowej partii republikańskiej. Na początku 1962 roku otrzymał szczególne zadanie organizacyjne. Polecono mu, aby udał się w niedzielę do meczetu Narodu Islamu w Filadelfii na kazanie niejakiego Malcolma X, który przyjechał z Nowego Jorku. Po kazaniu, podczas 86 dyskusji, miał zdezawuować i ośmieszyć jego poglądy. Mówiono, że Naród Islamu to jakiś "czarny Ku Klux Klan". Mowa Malcolma X zrobiła na nim piorunujące wrażenie i skłoniła do radykalnej zmiany poglądów. "Nim rok dobiegł końca, zacząłem uczestniczyć w budowie Ruchu Akcji Rewolucyjnej (RAM), grupy afroamerykańskiej, która nawoływała do walki zbrojnej na kilka lat przed pojawieniem się na scenie Czarnych Panter".

W ćwierć wieku później, gdy za rządów Reagana i Busha znów wzmógł się ucisk czarnej Ameryki i dotknęła ją katastrofa socjalna, Malcolm X powrócił, przypomniany czarnej młodzieży przez raperów. Playthell Benjamin, komentując ten fakt w "Spinie", nie szczędził słów krytyki Chuckowi D, KRS-One'owi, Sister Souljah i innym raperom za to, że nie dość głęboko, prawidłowo i wszechstronnie przyswoili sobie myśl Malcolma X, na którą się powołują. "Jednakże - stwierdził - choć jego idee są pojmowane w sposób niedoskonały, stał się znów jednym z najpotężniejszych symboli nowego czarnego nacjonalizmu." W filmie dokumentalnym The Real Malcolm X, wyprodukowanym przez CBS, Chuck D wypowiada znamienne słowa: "Gdy ktoś na znak protestu pali flagę amerykańską lub banknot dolarowy, tak zwany prawdziwy Amerykanin oburza się na to. My nie. Gdy natomiast ktoś wyrzuca na śmieci portret Malcolma, ten dostaje od nas w pysk."

Revolution Rap Anthem From The Motion Picture, «Malcolm X»
Arrested Development



Before you put on this record - understand: thi~~~a~ail of my ancestors who were raped, who were killed and hung, of their plight for freedom and for dignity. They died for me, and they died for you. This is for them, to know that - yes! even today, in 1992, we are stiil firedup and we're stiil taking about revolution. Revolution (Refrain) ! (Repeat) Brothers and sisters (Refrain: Revolution) Let me share with you some news As I sit on my plush couch watching the news There has been a rude awakening That I have marched until my feet have bled And I have rioted until they called the feds "What's left?" My conscience said "What's left?" My conscience said (Revolution) Go - As I look out my window l see the little ones Playing amongst each other with the water guns - in pure poverty Generations of good people in cycles of poverty It bothers me so I ask myself I say Are you doing as much as you can for the struggle (No) Are I doing as much as I can for the struggle (No) Then why do I cry when my people are in trouble (Yo) My ancestors slapped me in the face and said (Go) Harriet Tubman told me to get on up Marcus Garvey said to me bro ya' get on up My brother Malcolm X - need I name more It ein't like we never seen blood before Come on let's talk Revolution, now (Revolution) All my people say Revolution All my brothers say Revolution All my sisters say Revolution All my people say Revolution Hey - Revolution All my people say - come on - Revolution 88 All my people say Revolution I see blood on one Malcolm as one shot 'em U see tears 'cause now it seems that we forgot him I seen years of people searchin' for solutions Restitution - excuses - no more confusion Come on - come on - Let's talk right - Let's talk right Talk up - Talk up, but don't talk up all night There's got to be action if you want satisfaction If not for yourself - for the young ones (the Children) The U. N. - The U. S. - We can't allow ya to tell us a kid in the ghetto 1s not as important as a kid in Bosnia I ain't with it (Uh huh) - Just forget it (No) You can't even debate if you don't understand our situation (Come on) You don't want us to get a gun now do ya?

You don't like to see people runnin' around now Yet and still ya' wanna live like 90210 while we scream out (Yo) Freedom Five grandmothers ago they erased it We must acquire a taste for something we've never never tasted (Uh huh) So people let us wet our palates (Word) It is either the bullet or the ballot - Come now Revolution now (Revolution) All my people say (Revolution) All my brothers say (Revolution) All my sisters say (Revolution) Hey (Revolution) All my people say (Revolution) Let's talk about a Revolution All my people say (Come on) Revolution All my people say Let's talk about a Revolution Hey Revolution (Refrain) Revolution (Repeat) Now see I understand what my people have said They tell me to fight Fight for the ancestors who are dead For Harriet Tubman - MOVE organization - David Walker The Black Panthers - Kwame Nkrumah - Marcus Garvey - Jane Pittman Revolution (Refrain) Revolution

Music From The Motion Picture Soundtrack, "Malcolm X", 1992. 89

BIBLIOGRAFIA

Książki
Artykuły